Barbara Bartel, psycholog z Lekarskiej Poradni Profesorsko-Ordynatorskiej Waliców 20 w Warszawie w rozmowie Łukasza Perzyny
– W trakcie swojej pierwszej olimpiady Kacper Tomasiak zdobył dla siebie i dla Polski tylko o jeden medal mniej, niż sam Adam Małysz przez całą sportową karierę. Czy skoczek narciarski, który tuż przed Igrzyskami skończył dopiero 19 lat, ma szansę stać się bohaterem narodowym, jakim był dla nas Małysz?
– Jak najbardziej, zwłaszcza, że jego działania nastawione są na spokojną pracę nad sobą. Co dla psychiki sportowca ma ogromne znaczenie.
– Czy ten spokój jest rzeczywiście aż tak ważny, niezbędny, żeby zwyciężać?
– Kiedyś miałam pod opieką obiecującego młodego tenisistę. Gdy współpracę zaczęliśmy, cechowały go rozbuchane emocje. Wyciszałam je, a z czasem nadeszły jego realne sukcesy. Po Kacprze Tomasiaku widać wewnętrzny spokój. Zarządza sam sobą. Dlatego być może prześcignie Małysza.
– Ma się wrażenie, że walka na skoczni sprawia Tomasiakowi przyjemność?
– Kacper robi to z wielką pasją. Sam siebie motywuje, jakby po cichu powtarzał: jestem w stanie to zrobić.
– Ale nie tylko samemu sobie te medale zawdzięcza?
– Nauczycielka zachęcała go do uprawiania sportu. Rodzina wspierała, i nie mam na myśli tylko tego, że ojciec jest trenerem. To również ich sukces. Warto pamiętać, że Kacper Tomasiak to nie jest człowiek z Warszawy, nie wywodzi się z elit. Mieszka we własnym środowisku, studiuje. Z powodzeniem integruje siebie i rozwija. Trzeba dodać, że czyni to subtelnie i delikatnie.
– W tym sensie, że nic w nim nie budzi naszego sprzeciwu? Zwycięża, daje nam radość, ale nie bulwersuje?
– Idzie swoją drogą. Bez nerwów.
– Trochę to brzmi jak laurka?
– Skoro woli Pan język naukowy, my psychologowie ujmujemy rzecz w taki sposób: żyje w świecie realnym, nie w zespole Korsakowa – czyli zaburzonym pseudoremisyjnym. Zarówno jego zachowanie na skoczni, jak wszystko, co wiemy o codziennym jego życiu i odniesione dopiero co sukcesy – wskazują, że stres da się powściągnąć, a zbędne emocje wyciszyć. Warto zwrócić uwagę na jego reakcje, kiedy medale już zdobył. Cieszył się, ale nie szalał. Widać, że to ciekawy człowiek, którego cechuje opanowanie. Nie patrzy na innych, tylko skupia się na ciężkiej pracy.
– Skoro nie ma jeszcze dwudziestu lat, czy stanie się wzorem dla rówieśników? Wprawdzie oni raczej telewizji nie oglądają, ale jego piękne skoki mogą podziwiać na iphone’ach i ipadach, sztuczna inteligencja też im na poczekaniu odpowie, ile medali Kacper Tomasiak w tych Włoszech zdobył?
– Trochę Pan ironizuje, a ja tu dostrzegam poważną szansę. Kacper Tomasiak wszystko ma poukładane i uświadomione, czy przynajmniej takie wrażenie sprawia. Nie objawia wrogości wobec innych, poczucia wyższości ani kompleksów.
– Poradził sobie z tym, z czym często mają problem jego rówieśnicy?
– Dla nich częstym wrogiem jest stres, tendencja do dominacji albo zrzucania winy na innych. Na ojca, matkę, czy szkołę. Trudno mieć do nich o to pretensje, gdy czują, że nikt ich nie rozumie. Jednak trzeba mieć na uwadze, że to nie sztuczna inteligencja modeluje osobowość młodego człowieka. Spytał Pan, czy Kacper Tomasiak może stać się dla innych nastolatków wzorem. Uosabia dla nich zrównoważenie i dążenie do wyznaczonego celu jako alternatywę dla wygody i chwilowych tylko zachcianek. Na pewno ma dla nich znaczenie, że nie unika obowiązków. Co stanowi dowód, że nie chodzi o to, by kiedy z mamą i tatą się pokłócimy, pójść do babci po stówkę na drobne wydatki – i problem rozwiązany. W sporcie dzieje się inaczej, pewnych powinności w podobny sposób ominąć się nie da. Rano trzeba wstać i trenować. Jeśli chce się coś zrobić dla siebie i innych. Młodym ludziom się to spodoba, kiedy sukces trzykrotnego medalisty taką postawę uwiarygadnia. Po raz kolejny zwrócę uwagę, że nie był sam. Wsparcie i zaufanie rodziców, nauczycielki, trenera i innych osób z ekipy pozwoliło mu swój talent rozwinąć. Wiadomo, jak wielu jego rówieśników nie ma podobnie dobrych relacji z bliskimi osobami, ale teraz dla nich przykład znakomitego skoczka narciarskiego może stanowić motywację, żeby spróbować je poprawić. Ten sukces stanowi również zachętę do wytrwałości. Bo co z tego, że zacznie się grać na skrzypcach, jeśli później się to rzuci, ponieważ ćwiczenia są trudne i żmudne, czas pochłaniają, a tam czeka komputer, w nim gry fabularne czy komunikatory społecznościowe… Za sprawą Kacpra Tomasiaka młodzi ludzie nagle widzą, jak wiele można zdobyć ciężką pracą.
