Konie i “wiązanie ich języków”

0
0

Większej bzdury nie słyszałam i nie czytałam od ponad 30 lat.

Kocham konie. I znam je od dziecka. Rozróżniam ich rasy. Wiem czym jest atrakcyjne dla oka ludzkiego ujeżdżanie koni. Wiem na czym polegają wyścigi konne. Wiem, że są także konie pracujące, pociągowe. Każda rasa, zimno krwista lub gorąco krwista ma inne zadanie. Szczegółów tłumaczyć nie chcę. Konia ujarzmił człowiek. Indianie. Rasy koni wyhodowali ludzie. Dla własnych potrzeb. Także te do wyścigów konnych. Dziś spotkałam się w INTERNECIE z absolutną i kompletnie kompromitującą tzw. „ekologów” bzdurą i brednią, że jakoby KONIE WYŚCIGOWE mają „PODOBNO „przez dżokejów i ich trenerów…. podwiązywane języki. Mamy 21 1iek , drugie jego ćwierćwiecze i… nie wiem czy się śmiać czy płakać z tak ludzkiej indolencji oraz arogancji wiedzy .

Pytam…a niby w jakim celu ?… i po co ?…. ktoś miałby to robić?

Koń jest tzw. kłusakiem a przede wszystkim ŻWACZEM. Ma długi język z natury i dlatego zawsze koniowi zakłada się zwyczajną UZDĘ. Każdy kto widział konia wie, że koniowi zakłada się uzdę. Po to ! by w chwili gdy się spłoszy (konie się płoszą bo z natury są lękliwe) nie połknął własnego języka i by się tym językiem nie udusił. Język koniowi służy nie jak kotu lub psu do lizania sierści lub miejsc intymnych i do wyrównywania temperatury ciała (dyszenie) lecz do ŻUCIA pokarmu. KON ŻUJE, trawę, siano, paszę jak krowa ,koza ,jeleń, itp. kopytne .

Może tzw „ekolodzy „nie mieli BIOLOGII w szkole nawet podstawowej. A może po prostu nie uważali na lekcjach bo ważniejszy był SMS, INSTAGRAM lub FACEBOOK. Nie mnie to oceniać ale jestem przerażona niewiedzą tych ludzi, brakiem wiedzy. Budowa konia jest oczywista na lekcjach przeciętnego ucznia 6 klasy na poziomie podstawowym.

Za chwilę „ekolodzy” zaczną akcję pod tytułem „konie mają duże, żółte zęby więc najpewniej mają i próchnicę bo jedzą cukier i nikt im zębów nie myje ! ”. Koń by się uśmiał i śmieje się zarówno z tej jak i z powyższych teorii. Konie wyścigowe to są sumy rzędu od 200 tysięcy złotych za roczniaka , dwu i trzy latków do miliona EURO za sztukę. Bywa.

Konie wyścigowe mają RODOWODY jak rodowodowe psy i koty. Konie Wyścigowe mają wyłącznie PRYWATNYCH WŁAŚCICIELI i żaden z nich nie zgodziłby się na podwiązywanie języka na potrzeby gonitwy. Koszt utrzymania konia wyścigowego w stajni trenera , w skali miesięcznej to około 12 tysięcy złotych. Kto by sobie z prywatnych właścicieli koni na to pozwolił , by barbarzyńsko traktować własne zwierzę ?… Pozwalają sobie natomiast pisać bzdury i brednie tzw. „ekolodzy”. Banda młodych ludzi (?), którzy nie zadali sobie pytania: „A co chodzi ?” ..I nawet tego niby „procederu” nie sprawdzili. Gdzie są bowiem zdjęcia tych niby podwiązanych języków , także tych z martwicą?…Ano nie ma.

Pseudo ekologów bowiem wykorzystują DEWELOPERZY, którzy od lat mają chrapkę na końskie tereny, by zbudować na Służewcu APARTAMENTOWCE i HOTELE. Rzucają temat a młodzi ludzie chwytają jak świeże bułeczki. Bogu dzięki Służewiec jest stary w tym rejonie i coś mają do powiedzenia KONSERWATORZY ZABYTKÓW. Mam setki OD LAT zdjęć ze TORÓW WYŚCIGOWYCH na SŁUŻEWCU. Zdjęć koni. W bliskim planie. ŻADEN NIE MIAŁ NIGDY PODWIĄZANEGO JĘZORA. A fotografuję wszystko.

TOR SŁUŻEWIECKI jest absolutną wizytówką mojego miasta Warszawy. Konie, które tam żyją dają potomstwo koniom na całym świecie. Mamy najlepsze hodowle koni na globie. Jeśli ktoś chce to zniszczyć dla kilku budynków to jestem w stanie z tym kimś spotkać się w Sądzie. Konie niszczą na Służewcu KONCERTY MUZYCZNE w letnim sezonie. Najpierw dwa dni prób a potem przez weekend decybele, których uszy końskie nie pojmują. Konie wychodzą po tych koncertach poranione. Z uszkodzonymi nogami i łbami. Mam zdjęcia. Tym niech się zajmą tzw „ekolodzy”, którzy prawdopodobnie hulają na tych koncertach i drą się do muzyki. I niech zapamiętają, że estrada na Służewcu zwykle jest stawiana 50 metrów od końskich stajen. Koń się śmieje i ja się śmieję z tych warszawskich niby ekologów. I taką mam radę: Jak nie macie co zrobic z własnymi językami to zapraszam na precle na warszawską Chmielną. Zmielicie na językach albo sezam albo trochę maku albo pestek słonecznika.

Beata Mikluszka.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here