Kto zamyka swoich, ten przegrywa

0
1

To reguła, sprawdzająca się dotąd bezbłędnie w polskiej polityce. SLD stracił władzę po tym, jak za udział w aferze świętokrzyskiej wyroki otrzymali: kielecki “baron” Henryk Długosz, poseł Andrzej Jagiełło oraz wiceminister Zbigniew Sobotka, chociaż tego ostatniego w trybie last minute ułaskawił kończący wtedy drugą kadencję prezydencką Aleksander Kwaśniewski. Kiedy za pierwszych rządów PiS za kraty trafił minister spraw wewnętrznych Janusz Kaczmarek, jego zatrzymanie oznaczało początek ich końca.

Do tej listy dodać wypada jeszcze przypadek Akcji Wyborczej Solidarność. Nawet jeśli skazany za nadużycia: oszustwa podatkowe i wyłudzenia kredytów jej poseł Marek Kolasiński nie był tam żadnym liderem, sensacyjne okoliczności pościgu za nim – a ukrywał się m.in. w przebraniu księdza na Słowacji, wydatnie się do kompromitacji AWS i oddania przez nią władzy przyczyniły.

Bohater opozycji o kulach w areszcie w czasach demokracji 

Wszystko to przypomnieć wypada obecnie rządzącym, nawet jeśli porównanie osadzonego w areszcie dawnego lidera Ruchu Wolność i Pokój sprzed 1989 r. Piotra Niemczyka z bohaterami głośnych afer wyda się komuś obraźliwe. Niemczyk bowiem za udział w pokojowym proteście ekologicznym Ostatniego Pokolenia skazany został na prace społeczne. Nie odbył ich, więc zamieniono jej na areszt. Obecnie trafił tam do izby chorych, porusza się o kulach, a stan jego zdrowia pozostaje w oczywistym związku z wcześniejszym pobytem w więzieniach PRL. Za kratami przebywał m.in w 1986 r. wtedy, gdy doszło do katastrofy w Czarnobylu, przy czym wcześniej jego pacyfistyczny Ruch Wolność i Pokój przestrzegał przed niebezpieczeństwem jakie dla środowiska i ludzi niosą za sobą radzieckie elektrownie jądrowe. Niemczyk jednak nie tylko ze względu na swój życiorys bohatera opozycji ale błahy czy wręcz bzdurny format stawianych mu zarzutów, powinien zostać inaczej potraktowany przez polski wymiar sprawiedliwości. Również parlamentarzyści rządzącej Koalicji Obywatelskiej: Grzegorz Schetyna i Cezary Tomczyk wypytywani przeze mnie publicznie na sejmowym korytarzu przyznali, że w sprawie Niemczyka nie dzieje się tak, jak powinno. Wiadomo też, to fakt powszechnie znany, że Piotr Niemczyk jako ekspert od spraw służb specjalnych, w których demokratyzacji po 1989 r. uczestniczył – doradzał obecnie rządzącym, kiedy znajdowali się jeszcze w opozycji.

Politycy bywają przesądni, a w tym wypadku mają rację

Wiadomo, że politycy bywają przesądni. Jednak nie o to chodzi w regule, że kto zamyka swoich, temu z kolei wyborcy niebawem władzę odbierają. Bez trudu da się to uzasadnić socjologicznie. Prawo i Sprawiedliwość objęło rządy pod hasłem uśmierzenia afer, a wzniecało je bez żenady we własnych szeregach. Zatrzymanemu bezzasadnie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego ówczesnemu szefowi MSWiA Januszowi Kaczmarkowi zarzucano, że miał ostrzec Andrzeja Leppera, wtedy koalicjanta PiS, przed szykowanymi przeciw niemu działaniami służb specjalnych. Z kolei za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej grupa świętokrzyska odpowiedzialna za tamtejszą korupcyjną aferę starachowicką i kryjąca jej sprawców swoim postępowaniem aż po ostrzeganie mafii przed posunięciami policji – zaświadczyła, że obietnice uspokojenia życia publicznego po burzliwym czasie rządów koalicji AWS z Unią Wolności, w tym związanych z nimi konfliktów wewnętrznych, zamieniają się we własne przeciwieństwo. Podobnie jak wyczyny Kolasińskiego dowiodły, ile warte były zapowiedzi AWS przywrócenia zasad uczciwości w postępowaniu parlamentarzystów po poprzednich postkomunistycznych rządach.   Wyborcy za każdym razem surowo oceniali to przy urnach. 

Głośnym echem odbił się niedawny fakt trzy i półgodzinnego przesłuchiwania obecnej minister funduszy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w związku ze sprawą rozliczenia kwoty VAT, 700-złotowej w czasach, kiedy obecna członkini rządu Donalda Tuska była jeszcze polskim ambasadorem w Rosji. Jak się wydaje, Pełczyńska-Nałęcz słusznie zawczasu alarm podnosi. Nie jest nawet posłanką, więc immunitet jej nie przysługuje. Ale odłóżmy żarty na bok. To kolejna sprawa wzbudzająca zasadnicze wątpliwości. Nie da się wykluczyć, że prokuratura używana jest w błahej kwestii przeciw osobie z rządu, znanej z niepokornej raczej wobec “kierownika”, jak w obozie władzy nazywa się Tuska, postawy.  Chciałoby się wierzyć, że naprawdę o siedemset publicznych złotych tam chodzi, ale zakrawa to na naiwność, nawet jeśli inne działania “ministry” – rozdawanie dotacji z unijnego Krajowego Programu Odbudowy rodzinom prominentów z Koalicji Obywatelskiej czy zatrudnienie własnej córki w macierzystej partii Polska 2050 – do zaufania wobec niej nie skłaniają. 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here