Między nami Słowianami

0
23

Pomoc Polaków dla Ukraińców wygnanych z domów przez kremlowską agresję to jeden z najpiękniejszych rozdziałów naszej najnowszej historii. Ale ich obecność u nas nie tylko dobre emocje ożywia. W poziomie absurdu niełatwo przebić polityków obu Konfederacji, w naszych gościach ze Wschodu dostrzegających źródło wszelkich problemów. Ich przekaz przelicytowała jednak “Gazeta Wyborcza”, oburzona, że Ukraińcy w Polsce traktowani są… tak, jak prawo nakazuje.

Nie chodzi przy tym wcale o wojennych uchodźców, ratujących siebie i dzieci przed rosyjskimi rakietami, bombami i dronami. Tylko o tych, co przyjeżdżają do nas chuliganić i rozrabiać, na co w ojczyźnie – choćby ze względu na związane z wojną surowsze regulacje prawne – bezkarnie nie mogliby sobie pozwolić.

Samochodem do Morskiego Oka, czyli czepiamy się zamiast zachwycać

“Gazeta Wyborcza” użala się nad ukraińskim, jak go sama określa influencerem, chociaż kontekst wskazuje, że nazwanie go awanturnikiem pozostaje bardziej zasadne, Andrijiem Hawryliwem, który dojechał samochodem do Morskiego Oka, czego przepisy zabraniają zarówno Ukraińcom jak Polakom a także wszelkim innym nacjom. Nie uczynił tego na chwałę wolności. Zwykły akt piractwa drogowego. Nic więcej. Co działo się dalej, relacjonuje autor artykułu Michał Olszewski: “Policja ukarała go symbolicznym, stuzłotowym mandatem, bo Ukrainiec okłamał funkcjonariuszy, że wjechał do zamkniętej strefy przez nieuwagę i tylko na chwilę. Gdy w internecie wylał się hejt na niego i policję (przepisy przewidują za takie wykroczenie karę nawet do 5 tysięcy), premier Donald Tusk zażądał “pilnego ustalenia wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcia surowych konsekwencji”. Po czym szef MSWiA Marcin Kierwiński obwieścił, że Ukrainiec trafi na listę osób niepożądanych w Polsce, z zakazem wjazdu na nasze terytorium przez pięć lat. Dodatkowo policja wystąpiła o zakaz wjazdu do całej strefy Schengen”. Z czego już Olszewski wyciąga kategoryczny wniosek, “że decyzja o zakazie wjazdu jest tak surowa, ponieważ prawo złamał Ukrainiec” [1]. Skąd się ta myśl bierze Olszewskiemu, tego już propagandysta, bo na nazwanie go dziennikarzem ze względu na ujawniany poziom demagogii, nie zasługuje – wcale nam nie wyjaśnia.

W banderowskich barwach, czyli następnym razem wniosą flagi ze swastyką

Brnie za to dalej, oburzając się również, że wcześniej po koncercie białoruskiego rapera na Narodowym, podobna sankcja (pięcioletni zakaz wjazdu do nas) spotkała młodocianych faszystów z Ukrainy – tak oczywiście sam ich określam, bo autor się nad nimi roztkliwia – co na stadion wnieśli czerwono-czarne flagi banderowskie. Kojarzące się zasadnie Polakom ze zbrodniami ludobójczej Ukraińskiej Powstańczej Armii, najlepszego sojusznika Adolfa Hitlera.

“Wśród osób wyrzuconych z Polski i objętych pięcioletnim zakazem wjazdu znalazła się nawet osiemnastolatka z Dniepra, która jedynie przeskoczyła przez barierkę” – ubolewa wyrozumiale autor “Wyborczej” [2]. Zapomniając przy tym, że gdyby w podobny sposób sforsowała ogrodzenie na dowolnej publicznej imprezie w Izraelu czy amerykańskim stanie Minnesota – natychmiast zginęłaby od kuli snajpera.

To nie nasi biją w tarabany, czyli co komu w głowie łupie

Wie za to Olszewski, dlaczego Tusk z Kierwińskim traktują Ukraińców jak zakłada prawo, co tak bardzo go oburza: “rząd, wymierzając tak surowe kary Ukraińcom, próbuje pokazać, że wsłuchuje się czujnie w tzw. głos ludu, który bije w tarabany i uważa (wbrew faktom), że Ukraińcy rozpanoszyli się w Polsce”.

Nie słyszę jakoś tarabanów, tak uparcie dudniących w głowie autora “Gazety Wyborczej”. Sugeruję więc, że szefowie powinni go posłać jak najszybciej do lekarza.

Zwłaszcza, że każde dziecko w Polsce wie, jak brzmiał u nas prawdziwy głos ludu (vox populi, vox Dei – głosi rzymskie porzekadło), kiedy przed czterema laty Rosja napadła na naszego wschodniego sąsiada. Otworzyliśmy wtedy przed szukającymi u nas schronienia Ukraińcami serca i portfele, drzwi naszych mieszkań i domów. Społecznymi a nie rządowymi siłami dokonała się, na miarę podziwu świata, największa od zakończenia 2. wojny światowej operacja humanitarna. Co nie przeszkadza Michałowi Olszewskiemu na łamach “Wyborczej” doszukiwać się w obecnych zachowaniach Polaków nagonki na Ukraińców. Bo nie jesteśmy zachwyceni, kiedy zdarza się im łamać prawo.

Niełatwo pojąć, czym kierowali się naczelni jedynej profesjonalnej gazety w Polsce, dając te wszystkie brednie na drugą stronę i podnosząc je do rangi komentarza redakcyjnego. Rozpowszechniając je, “Wyborcza” niewątpliwie zachęca do kolejnego hejtu polityków od Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna, bo przecież wiadomo, że akcja równa się reakcji. Androny na łamach rozpoznawalnego dziennika utrudnią też roztropne przeciwdziałanie podobnym zachowaniom, jak nadanie przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jednej ze struktur wojskowych imienia Bohaterów UPA.

Oczywiście można powiedzieć, że Zełenskiego cenimy nie za znajomość wspólnej historii (showmani i aktorzy komediowi rzadko się nią wykazują, a takie były jego zajęcia, zanim został politykiem) – tylko za skuteczne powstrzymanie Rosjan. Ale też każda bzdura po naszej stronie upowszechniana utrudnia przezwyciężenie demonów przeszłości i prowokuje stronę ukraińską do kolejnych, szokujących dla nas interpretacji.

[1] Michał Olszewski. Pięć lat za Morskie Oko. “Gazeta Wyborcza” z 25 maja 2026 [2] ibidem

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 1

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here