Jeśli celem ustawy o ochronie zwierząt, której projekt prezes Jarosław Kaczyński osobiście autoryzował – co rzadko mu się zdarza – było ocieplenie wizerunku lidera, to efekt okazał się przeciwny. Przedłożenie skrytykował również typowany na ministra rolnictwa Jarosław Sachajko, pierwszy polityk opozycji, który miałby wzmocnić ekipę rządową. 

Koalicja Obywatelska wstydzi się poprzeć projekt PiS i optuje za własnym autorstwa Katarzyny Piekarskiej. Dyrektor Radia Maryja ojciec Tadeusz Rydzyk udostępnił antenę obrońcom właścicieli hodowli norek, w tym Szczepanowi Wójcikowi, który napiętnował PiS za wbijanie noża temu środowisku, choć przed wyborami wsparł obecnie rządzące ugrupowanie. Nie poprą likwidacji hodowli zwierząt futerkowych ani PSL ani Konfederacja.

Trudno się temu dziwić, skoro hodowcy norek, nutrii, tchórzofretek czy szopów tworzą kilkanaście tysięcy miejsc pracy w Polsce, zwykle nie wymagających kwalifikacji – co oznacza, że pracownicy, którzy tę robotę stracą, innej nie znajdą. Zagłębie futerkowe ulokowane jest w okolicach Białobrzegów Radomskich, w regionie trapionym od początku transformacji wysokim bezrobociem. Oczywiście zakaz można przeforsować głosami samego PiS – wciąż trzymającego “pakiet kontrolny” w Sejmie, ale wydaje się to nieopłacalne. Zgruzowanie farm zwierząt futerkowych wzbudza opór również w partii rządzącej. 
Paradoksalnie zarówno obecny minister rolnictwa Jan Ardanowski jak jego potencjalny następca Jarosław Sachajko są zakazowi hodowli zwierząt na futra przeciwni.

Jak polski emeryt do dobrego serca prezesa dopłaci

– Jeśli zapowiadane przez rządzących zmiany zostaną wprowadzone, znowu podrożeją wędliny o 10 proc odnotujemy również kilkuprocentowy ubytek produktu krajowego brutto – powiedział mi Jarosław Sachajko, obecnie wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa z ramienia Koalicji Polskiej PSL – Kukiz’15.

Straty nie okażą się iluzoryczne, ponieważ zwierzęta futerkowe zjadają odpady organiczne z farm drobiowych, więc jeśli hodowle norek i nutrii znikną, właściciele kurzych farm zamiast zarabiać na nie nadających się do jedzenia dla ludzi częściach kurczaków, będą musieli jeszcze zapłacić spore kwoty za ich utylizację – a konkretnie za też szkodliwe dla środowiska spalanie odpadów organicznych. Uczyni to polski drób droższym dla polskiego emeryta i mniej konkurencyjnym na europejskich rynkach, gdzie trafia połowa kurczaków z polskich farm. Przeciwnicy zakazu hodowli zwierząt futerkowych mówią więc, że naprawdę o to chodzi jego inicjatorom.  
– Na farmy zwierząt futerkowych trafia teraz 600 tys – 1 mln ton odpadów organicznych – wylicza Jarosław Sachajko. – Norki teraz to wszystko zjadają.

Czy Duda pierwszy raz sprawi kłopot

Prezydent Andrzej Duda może wykorzystać okazję, by po raz pierwszy od lat zdystansować się od zaplecza politycznego. Stanie się wtedy jeszcze bardziej popularny na wsi (gdzie i tak wygrał z wielką przewagą) bo rolnik, nawet jeśli sam “futrzaków” nie hoduje nie lubi, gdy biurokrata do zagrody mu zagląda. Jeśli Duda zawetuje ustawę likwidującą farmy albo pośle ją do Trybunału Konstytucyjnego wprawi rządzących w konfuzję, a ich poparcia już nie potrzebuje, bo reelekcję uzyskał a polskie prawo nie przewiduje możliwości trzeciej kadencji prezydenta. Bardziej niż Dudą Kaczyński przejmuje się zapewne ojcem Rydzykiem, który jak się wydaje zdania w tej kwestii nie zmieni. Narażanie kontaktów z Radiem Maryja dla zamanifestowania dobrego serca prezesa wydaje się rachunkiem nieopłacalnym.

Medialna ustawka, polityczna cena

Bezlitosny dla całych grup społecznych (strajkujący nauczyciele, pracownicy telewizji i radia w tym spacyfikowanej partyjnie Trójki, protestująca służba zdrowia, górnicy z zagrożonych likwidacją kopalń, przedsiębiorcy nękani przez biurokrację nawet w dobie pandemii) prezes PiS tym razem jak się wydaje pochopnie uległ radom specjalistów od wizerunku. Ociepli go tak, że aż… pożar może wybuchnąć.

Powiedzenie “obśmiać się jak norka” jak ulał pasuje do całej sytuacji. Fałszywi obrońcy zwierząt futerkowych idą na wojnę z własnym zapleczem medialnym i biznesowym a opozycja po kompromitacji w kwestii wspólnego z PiS głosowania nad podwyżką uposażeń poselskich nie kwapi się wcale pomagać rządzącym w kolejnej sprawie. Jeśli rachunek sił się nie zmieni, Kaczyńskiemu do pokazywania ludzkiej twarzy będą musiały wystarczyć sesje zdjęciowe z kotem.   

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 5

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here