Minister i 40 rozbójników

0
54

Nowy minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nie tylko zawiesił już 46 prezesów sądów, ale jasno zapowiada, że nie zamierza patyczkować się z kolejnymi. Wszystko wskazuje jednak na to, że działa podobnie jak na przełomie 2023/24 były już minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz, któremu zawdzięczamy wyłącznie oczyszczenie TVP, radia publicznego i Polskiej Agencji Prasowej z pisowskich propagandystów (jak Danuta Holecka, Krzysztof Świątek czy Cezary Bielakowski) – ale już nie systemową odnowę tych instytucji, bo z niej zrezygnowano. Z sądami dziać się będzie podobnie.

Oddanie przez premiera Donalda Tuska steru Ministerstwa Sprawiedliwości w ręce korporacji sędziowskiej – co stanowi nieunikniony efekt niedawnej nominacji Żurka – niesie za sobą oczywiste reperkusje. Oddali raczej możliwość uczynienia wymiaru sprawiedliwości przyjaznym obywatelom, z których większość nie pojawia się przecież w sądowych gmachach w roli oskarżonych. A jeśli nawet – co ostatni mają też swoje oczywiste prawa.

Wielu odwiedzających sądy z konieczności lub nawet zamiłowania (nie zanikła przecież — poza krótkim okresem pandemii i oczywistych ograniczeń z nią związanych – instytucja publiczności sądowej, znana jeszcze z “Lalki” Bolesława Prusa) – zauważa, że najsympatyczniejsi wobec petentów są tam umundurowani strażnicy, strzegący bezpieczeństwa na elektronicznych bramkach, wprowadzonych odkąd w pierwszych latach transformacji koledzy jednego z oskarżonych w sprawie o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą wybrali się na ogłoszenie jego wyroku wyposażeni w broń maszynową.

Wyczyści prezesów, ale w sądach zostanie po staremu

Na szczeblach wyższych niż cerberski panuje w sądach bezprzykładna biurokracja i arogancja. Objawia się w rozmaity ale jednako odpychający dla podatnika, który tę machinę utrzymuje, sposób. Młoda pani sędzia podczas rozprawy krzyczy na sędziwego adwokata, którego nazwisko stanowi legendę warszawskiej palestry (aplikantem był jeszcze u Władysława Siły-Nowickiego), bo ten czegoś nie dosłyszał. Młody asesor, smarując odpowiedź na rzetelnie uzasadniony wniosek o zwolnienie z części opłat sądowych, obcesowo radzi pozwanemu, by podjął pracę fizyczną, skoro aktualne zajęcie nie pozwala mu na opłacenie kosztów sprawy. Smutne te przykłady dotyczą sądów warszawskich, a wiadomo, że na prowincji jest jeszcze gorzej. Były sędzia a aktualny minister Żurek nie tylko tego nie zmieni, ale nawet nie będzie próbował. Wyobraźmy sobie, że nagle wszystkie wysokie stanowiska urzędnicze związane z mieszkalnictwem obejmują przedstawiciele sektora deweloperskiego: z pewnością nie wpłynęłoby to korzystnie na ceny lokali ani tym bardziej prawa nabywców mieszkań.

Nikt bezstronny nie żałuje zawieszanych przez Żurka delikwentów: stopniowo tracą stanowiska “neosędziowie” powołani z naruszeniem reguł lub tacy juryści, co kariery swoje związali trwale z poprzednią rządzącą ekipą. A przecież imperatywem tego zawodu pozostaje niezawisłość. Jednak samymi zmianami personalnymi polskiego wymiaru sprawiedliwości się nie uzdrowi. Podobnie jak w sektorze medialnym zło jest tam starsze od wpływów partii Jarosława Kaczyńskiego. PiS uderzało przecież z założenia w instytucje nie cieszące się zaufaniem publicznym, tyle, że z egoistycznych pobudek: po to, by je przejąć, a nie zmieniać.

Inne niż kadrowe decyzje Żurka od początku budzą wątpliwości. Jego poprzednik w ministerialnym fotelu Adam Bodnar zakwestionował jedną z nich: wycofanie wniosku do Komisji Weneckiej o zbadanie sytuacji dualizmu prawnego w Polsce (chodzi o tzw. ustawę praworządnościową). Wedle prof. Bodnara wniosek złożyło Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, tak więc rząd Polski nie może go cofnąć z oczywistych względów.

Wzmożony sceptycyzm wobec zachowań i zapowiedzi ministra Żurka zachowuje także Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Marcin Wiącek. Wykazuje on m.in. że wprawdzie obecną Krajową Radę Sądownictwa cechuje na wielu poziomach jej działania “wadliwość prawna”, ale nawet instytucje europejskie (jak Trybunał Sprawiedliwości UE) nie dowiodły, że organ ten w świetle prawa nie istnieje. Natomiast były sędzia Żurek w ogóle nie uznaje obecnej KRS.  

Kolejny, co przemknie niczym meteoryt 

Wspomniany już minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz przemknął niczym meteor przez swój resort, Odzyskał media publiczne z rąk pisowskich – niestety tylko dla własnej partii, nie dla widzów, słuchaczy ani nawet odbiorców papowskich serwisów – po czym udał się do Parlamentu Europejskiego, gdzie apanaże ma wyższe niż ministerialne. Wiele wskazuje, że podobnie dziać się będzie z Żurkiem: zrobi to, czego oczekuje od niego Tusk, a nie opinia publiczna i pożegluje gdzieś dalej. Premiera cechuje w podejściu do spraw spraw państwowych pewien szczególny minimalizm, surowo zresztą oceniany przez opinię publiczną, skoro wedle najnowszego sondażu IBRIS prawie połowa z nas (49 proc) uznaje, że najlepiej byłoby, gdyby Donald Tusk odszedł ze swojego obecnego stanowiska [1]. 

Charakterystyczne, że kiedy Sienkiewicz zrobił już swoje – to znaczy pogonił zwłaszcza z TVP pisowskich propagandystów – resort kultury przejęły kolejno nie rozpoznawalne nawet w środowisku z nim związanym Hanna Wróblewska i Marta Cienkowska. Być może po pełnym ekspresji Żurku w jego obecnym resorcie nastanie ktoś równie jak obie “ministry” kultury bezbarwny i nijaki. Pewnie jakiś przykładny urzędnik w służbowych zarękawkach. A aplikanci – na których padł blady strach z chwilą nominacji Żurka, jeśli egzaminy pozdawali “za PiS-u” czyli w złą godzinę – znów będą mieli o kim opowiadać pogodne anegdoty w sądowych bufetach. Zaś ci bardziej pragmatyczni obecnego ministra będą wspominali z wdzięcznością, skoro już po tygodniu na urzędzie o tysiąc złotych netto podwyższył ich aplikanckie wynagrodzenia. 

[1] sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z 25-27 lipca 2025

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 5

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here