Odnowa? Nie, od nowa

0
395

Powrót barierek pod Sejm oznacza spektakularną porażkę demokratycznej większości. Podobnie jak jeszcze pogarszające się zachowanie Straży Marszałkowskiej.

Gdy Szymon Hołownia po wyborze na marszałka ogłosił zdemontowanie okalających Sejm, a postawionych tam decyzją poprzedniej pisowskiej większości barierek, miało się to stać dosłownym symbolem nowego otwarcia. Dowodem na to, że posłowie nie barykadują się przed obywatelami, którzy ich wybrali.

Od rana w czwartek 11 stycznia barierki powróciły. Zarówno szef kancelarii Sejmu Jacek Cichocki jak niefortunna rzeczniczka marszałka Katarzyna Karpa-Świderek zapewniają, że tylko czasowo. Wyrosły znów za sprawą demonstracji zapowiedzianej przez PiS, do której dołączyć mają kibole oraz aparat prorządowych związków zawodowych siłą rozpędu wciąż posługujących się historyczną nazwą NSZZ “Solidarność”. 

Chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa, twierdzą oficjele. Ich wyjaśnienia nie przekonują.

Fatalny to znak. Pamiętamy jak siedem lat temu za rządów marsz. Marka Kuchcińskiego z PiS po pochopnym wykluczeniu przez niego z obrad posła PO-KO Michała Szczerby parlamentarzyści opozycji podjęli okupację sali obrad, zaś pisowska większość budżet uchwaliła bez porządnego policzenia głosów w Sali Kolumnowej, po czym cały gmach zamknięto przed dziennikarzami. Ówcześni szefowie opozycyjnych klubów spotykali się z nami pomimo mrozu pod pomnikiem Armii Krajowej przy Wiejskiej.

Gdy Hołownia wreszcie odgradzał Sejm, podrwiwano, że to jedyna dotrzymana obietnica przedwyborcza “koalicji 15 października” ale mało kto się spodziewał, że tak oczywista i z ulgą powitana decyzja zostanie cofnięta.

Barierki znów straszą. A kiedy rano wchodziłem do Sejmu zaczepił mnie strażnik marszałkowski – była dokładnie godz. 9,22 – że przepustkę mam nieaktualną, bo jej ważność upłynęła z końcem roku. To akurat jak mawiał ks. Józef Tischner “świnta prawda”, bo po prostu – jak co roku – pomimo złożonych wniosków nowych plakietek nam w terminie nie wydano. Zawiodły służby sejmowe. Tak się dzieje za każdym razem, ale ponieważ to ich wina, władze Sejmu uznawały, że wchodzimy na stare przepustki póki nie dostaniemy nowych. Tak było zarówno za marszałka Bronisława Komorowskiego jak za czasów Elżbiety Witek. 

Czyli z tym brakiem aktualności to “g… prawda”, jeśli znów się odwołać do słów ks. Tischnera. Wszedłem oczywiście do Sejmu. Jeśli jednak strażnik marszałkowski nie wie tego wszystkiego, o czym przed chwilą napisałem – to albo jest umysłowo niesprawny albo całkiem niekompetentny. I tak czy owak, nie powinien pełnić dyżuru zwłaszcza w dniu tak się zapowiadającym jak 11 stycznia br. Przerażające, że podobne indywiduum chronić ma bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.      

W odniesieniu do praktyk nowej większości znajduję jedno słowo: wstyd.  Skoro nie potrafią rozwiązać najprostszych spraw, jak poradzą sobie z najważniejszymi, państwowymi.   

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 6

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here