Partie biorą całą pulę

0
38

…i to za wszelką cenę

Fatalne przesłanie drugiej tury

Nie ma powodu się cieszyć, że PiS nie zdobył żadnego z wielkich miast, bo od czasów Lecha Kaczyńskiego w Warszawie – nigdy w nich wyborów nie wygrywał. Za to w Krakowie teraz był bliski zwycięstwa, a do minimalnej porażki wspieranego przez pisowski aparat Łukasza Gibały, siostrzeńca Jarosława Gowina (trudniej wymienić inne jego polityczne przymioty poza tym powinowactwem) przyczyniła się… nienawidząca go posłanka tegoż PiS Małgorzata Wassermann. W ten sposób stała się matką sukcesu Aleksandra Miszalskiego z… KO. Wszędzie partie polityczne rozjechały kandydatów niezależnych lub chociaż mogących się trochę usamodzielnić.

Symboliczny okazuje się wynik we Wrocławiu, gdzie znany z obrażania własnych wyborców w mediach społecznościowych cyborg Donalda Tuska – Jacek Sutryk pokonał kandydatkę Trzeciej Drogi Izabelę Bodnar. Przeciw niej pracował zgodnie aparat Koalicji Obywatelskiej i media głównego nurtu, chociaż to ona miała pomysł na rozwój miasta nad Odrą całkiem zaniedbanego za czasów faworyta establishmentu. Przez pięć i pół roku jego rządów Wrocław osunął się głęboko w rankingach jakości życia.

Zaś sam prezydent Sutryk na portalu społecznościowym podsumował jedną z internautek słowami: “Pani skrzeczy” [1].

Tusk wprawdzie nie pojechał do Wrocławia, żeby osobiście go poprzeć, ale zrobił to jego zastępca w partii i zwycięzca pierwszej tury w Warszawie Rafał Trzaskowski. Udał się tam tuż przed zapadnięciem ciszy wyborczej. Tak czy owak obaj autoryzują postać – powiedzmy eufemistycznie – kontrowersyjną. Nie przypadkiem kontrkandydatkę Sutryka wsparł gorąco wieloletni prezydent miasta Rafał Dutkiewicz.  

Wszystkie chwyty dozwolone czyli jak zawył establishment

Za to wobec Izabeli Bodnar uruchomiono bezprzykładną kampanię nienawiści, nie unikając nawet śmieszności. Gdy wspierający ją dawny bohater studenckiej opozycji antykomunistycznej Jacek Protasiewicz nieopatrznie wziął przykład z Sutryka i zaczął w internecie znieważać oponentów – żurnalistki sejmowe z całą powagą wypytywały, co o tym sądzi… przewodnicząca klubu Nowej Lewicy Anna Maria Żukowska. Chociaż jej partia kandydata w drugiej turze we Wrocławiu nie miała (zgodnie z ordynacją staje do niej tylko dwóch pretendentów, jeśli żaden w pierwszej nie dostał ponad 50 proc głosów). A sama Żukowska niedawno przeszła do historii złych obyczajów polskiej polityki, zwracając się do koalicyjnego kolegi, marszałka Sejmu Szymona Hołowni pamiętnym i obelżywym wyp…j. Żurnalistkom z Sejmu maniery Żukowskiej nie przeszkadzają. więc prosiły ją o recenzowanie wpisów Protasiewicza, jakby nie pamiętały o jej własnym. Byłem pierwszym, który partnerkę Włodzimierza Czarzastego o to zagadnął, psując cały efekt. Gdybym w tym momencie poszedł na obiad do sejmowej stołówki, Żukowska puszyłaby się dalej w roli arbitra elegancji. Jak się wydaje, niesławnej pamięci były prezes TVP Jacek Kurski narzucił również zwolenniczkom Koalicji Obywatelskiej w mediach przekonanie, że skuteczna okazuje się ta propaganda, która odbiorców traktuje jakby byli  niespełna rozumu.

Na protest przeciw temu zdobyli się sami wrocławianie, którzy wprawdzie nie wybrali Izabeli Bodnar ale oddali jednak na nią jedną trzecią głosów (dokładnie: 32 proc) – ponad dwa razy więcej niż wynosi poparcie dla wspierającej ją Trzeciej Drogi. Ponieważ wrocławskie Jagodno stało się symbolem wyborów z 15 października – z powodu głosowania mieszkańców długo w nocy oraz pizzy, ofiarowanej im przez miłośników demokracji – dla Koalicji Obywatelskiej powinno to stanowić sygnał alarmowy, chociaż i tam Sutryk wygrał drugą turę (Bodnar okazała się za to w kultowej dzielnicy lepsza w pierwszym głosowaniu). Chyba, że uzna, iż cel uświęca środki. Zaś te okazały się wyjątkowo paskudne: głównym akcentem kampanii były bowiem ataki na męża kandydatki Trzeciej Drogi, podlegającego rozmaitym oskarżeniom z powodu prowadzonej działalności biznesowej.

Gdyby podobną logikę przyjęli Amerykanie, ich prezydentem nie byłby teraz Joe Biden, ponieważ jego syn Hunter ma za sobą wiele lat narkomanii i nadużywania alkoholu. Zatrudniony był też na Ukrainie w holdingu Burisma z pensją 50 tys dolarów miesięcznie pomimo… braku znajomości miejscowego języka oraz elementarnej choćby wiedzy o sektorze energetycznym, a wspomniany koncern działa w branży gazowej.

Nie wprowadziłby nas do NATO Bill Clinton, który też nie zostałby lokatorem Białego Domu, ponieważ jego brat Roger był jak wiemy kryminalistą. Na swoim koncie miał przeróżne sprawki, od pobrania jednorazowo 50 tys dol od mafii po zatrzymanie za prowadzenie samochodu po alkoholu.

Co ciekawe, pisowska propaganda wobec prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej z Koalicji Obywatelskiej stosowała tę samą metodę, co platformerska przeciw Izabeli Bodnar. Obie atakowane są za biznesowe działania partnerów życiowych. Jednak media bliskie PO-KO konsekwentnie Zdanowską zawsze broniły i również w niedawnej kampanii… wybroniły skutecznie. Reelekcję uzyskała. Moralność Kalego? Przy czym w wypadku Zdanowskiej kaliber sprawy okazał się poważniejszy, bo to samej prezydent Łodzi zarzucano poświadczenie nieprawdy we wniosku kredytowym partnera. Środowiska PO-KO zareagowały na to marszem ulicznym pod hasłem “Murem za Hanką”. Teraz zarzut płatnej protekcji postawiono Maciejowi Bodnarowi a nie jego żonie. Temperatury kampanii jednak ta oczywista różnica nie ostudziła. Łatwiej zapewne przyjdzie oczyścić Odrę po perypetiach tej rzeki za rządów PiS niż polityczną atmosferę w mieście, kiedyś jednym z symboli antykomunistycznego oporu z lat 80. później zaś rozwoju i awansu cywilizacyjnego po zmianie ustrojowej.     

Mur jednak do skruszenia, czyli… tylko dla wybitnych

Dalece bardziej optymistyczny – pomimo niskiej frekwencji –  okazał się efekt pierwszej tury wyborów samorządowych. W sejmikach wojewódzkich, gdzie drugiej tury głosowania nie ma, przez mur partyjnej dominacji przebili się skutecznie i zostali radnymi: Konrad Rytel na Mazowszu i Katarzyna Suchańska w Świętokrzyskiem. Niezbyt wygórowaną ceną okazał się sojusz z Konfederacją, pozostający raczej trickiem na użytek ordynacji wyborczej, która partie bezwzględnie uprzywilejowuje. 

Zaś w Serocku reelekcję uzyskał kandydujący z własnego komitetu Artur Borkowski. Dlaczego ma to duże znaczenie, skoro mowa o niewielkiej miejscowości? W okresie exodusu Ukraińców po 24 lutego 2024 właśnie Serock przeszedł do historii jako miasto, które przyjęło najwięcej wojennych uciekinierów w stosunku do liczby własnej ludności. Przybysze zawdzięczają to operatywności burmistrza Borkowskiego, który wykorzystał na nowe domy dla nich zamknięte o tej porze roku ośrodki wypoczynkowe oraz centra konferencyjne i szkoleniowe, jakich mnóstwo nad Zalewem Zegrzyńskim. Docenili to nie tylko sami uchodźcy ukraińscy ale jak widać – również wyborcy 7 kwietnia. Podobnie jak pomysł nowej linii kolejowej z Zegrza do Przasnysza, która mieszkańcom niezamożnego północnego Mazowsza wydatnie skróci drogę do pracy i nauki w stolicy.

Za to w dwa tygodnie później zarówno główne partie jak ich medialni sojusznicy zadbali, żeby data wyborów samorządowych nie kojarzyła się nam podobnie jak ubiegłoroczny 15 października. Z pewnością będziemy im to pamiętać…  Z drugiej strony uruchomienie przez aparaty partyjne tak zróżnicowanej jakościowo maszynerii środków wydaje się wskazywać, jakie znaczenie przez ponad ćwierć wieku istnienia zyskał sobie polski samorząd. Z czego na pewno wypada się cieszyć…

[1] por. Andrzej Zwoliński. Jacek Sutryk na Facebooku banuje i obraża. Prezydent czy celebryta? “Gazeta Wrocławska” z 12 września 2021  

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here