Polacy, nic się nie stało

0
136

Rezultat wyborów prezydenckich i ich pierwsze reperkusje nie powinny zniechęcać Polaków do udziału w życiu publicznym. Podziwiany efekt wysokiej frekwencji z 15 października 2023 r. nie został zniweczony. PiS obroniło wprawdzie prezydenturę ale do odzyskania całej puli władzy wciąż ma daleko. 1 czerwca 2025 r. przegrał wprawdzie kandydat obozu demokracji – bo nietrafnie dobrany, okazał się niewybieralny – ale nie demokracja sama. Potwierdza to masowy udział w wyborach.

Niemoralny zwycięzca i niewybieralny kandydat demokratów

Wygrana Karola Nawrockiego, nawet jeśli wytłumaczyć ją surową oceną przez Polaków rządu, który w kampanii wyborczej pisowski kandydat obywatelski tak żarliwie krytykował czy niechęcią obywateli do powierzenia całej władzy jednej formacji – stanowi dla znacznej części Polaków szok kulturowy wobec charakteru zarzutów, z których zwycięski kandydat się nie wytłumaczył, zanim prezydentem został. Przy okolicznościach przejęcia kawalerki od seniora, tajemnicach delegacji do Moskwy czy obyczajowych szczegółach pracy przyszłej głowy państwa w znanym hotelu – bledną nawet: kłamstwo magisterskie Aleksandra Kwaśniewskiego oraz brudny trick Jacka Kurskiego z dziadkiem z wehrmachtu Donalda Tuska, który przybliżył Lecha Kaczyńskiego do prezydentury.   

Nie uzasadnia to jednak histerii typu “społeczeństwo nie dorosło”, pojawiającej się w wypowiedziach części celebrytów i beneficjentów z obozu, który 1 czerwca przegrał. Mechanizmy demokracji nie przestają bowiem działać, tyle, że przypomnieliśmy sobie, że wedle podstawowego z nich płaci się za popełnione błędy, o czym już w pierwszych wolnych wyborach prezydenckich (1990 r.) przekonał się rząd Tadeusza Mazowieckiego, którego premiera wyborcy nie wpuścili do drugiej tury, bo woleli, żeby znalazł się w niej kandydat znikąd Stanisław Tymiński, pokonany ostatecznie na finiszu tej rozgrywki przez Lecha Wałęsę.      

Rafał Trzaskowski zapłacił porażką za brak charyzmy ale i umiejętności słuchania rad, w tym dotyczących podatków i wspierania polskiej przedsiębiorczości. Za drożyznę i brak realizacji obietnic sprzed 15 października “roku pamiętnego”, bo jako zastępca premiera Donalda Tuska w partii rządzącej zasadnie obciążony został odpowiedzialnością za zaniechania i błędy obozu władzy. Nie przedstawił propozycji ich korekty, wskazywanych przez niezależnych ekspertów, chociaż stanowi≤yby wymarzony program wyborczy.

Z przegranej Trzaskowskiego nie wynika jednak żaden fatalizm, że pasmo kolejnych porażek czeka teraz wszystkie listy demokratyczne i kandydatów tej właśnie proweniencji – lecz imperatyw, że demokraci muszą się bardziej starać, żeby poza nadzieją na odbicie Pałacu Prezydenckiego nie stracić dodatkowo wszystkiego, co 15 października 2023 r. dzięki mobilizacji społecznej, bezprzykładnej ale i barwnej (słynna już nocna pizza na wrocławskim Jagodnie), odzyskali. A przy tym pamiętać o groźnym memento z protest songu Natana Tenenbauma, nieważne, że do innych czasów się odnoszącego: “I kto Październik zdradził – łotrem”. Skoro tytuł tego skromnego szkicu pozostaje ironiczny ale pogodny i optymistyczny, ma chyba prawo pojawić się w nim jeden ponury cytat, obrazujący, że nie po raz pierwszy w najnowszej historii Polski nadzieje na odnowę i naprawę życia publicznego zawiedli politycy, którzy na ich fali przyszli do władzy. Co jednak nie przekreśla ostatecznie oczekiwań, że przyszłość okaże się lepsza.

Podział władzy w państwie nie zmienia się. Nie drgnie nawet polityczny układ. Rządy sprawuje nadal Koalicja 15 Października. Prawo i Sprawiedliwość pozostaje zaś okopane w Pałacu Prezydenckim, tyle, że przezywanego wprawdzie notariuszem czy wręcz długopisem Jarosława Kaczyńskiego ale jednak grzecznego i układnego Andrzeja Dudę zastąpi tam w roli głównego lokatora wyróżniający się dotychczas bezpardonowym sposobem robienia kariery dawny uczestnik kibolskich bijatyk Karol Nawrocki. I teraz to on będzie rozliczany z obietnic, jakie składał przed wyborami. Co zrozumiałe, bo wybory nie są w demokracji konkursem piękności tylko, lecz swego rodzaju przeglądem  ofert. 

Pożytek… nawet z wojny na górze 

W szokującym dla tak wielu wyniku doszukać się można także optymistycznych przesłanek, co nie dowodzi oczywiście, że Karol Nawrocki powinien stać się przedmiotem naszej dumy narodowej. Bo rolę tę zasłużenie już odgrywają literacka noblistka Olga Tokarczuk i wirtuoz piłki nożnej Robert Lewandowski.

Polacy nie zagłosowali na faworyta mediów głównego nurtu, co oznacza, że wbrew wcześniejszym opiniom te ostatnie nie są w stanie w dowolny sposób kreować politycznej rzeczywistości. Otwiera to drogę do sprawienia w przyszłości większych nawet niespodzianek kandydatom bardziej prawym niż Nawrocki i formacjom mniej zmurszałym niż PiS.

Okazało się też, że głosujący obywatele nie kierują się przesadnie rezultatami badań opinii publicznej, skoro Trzaskowski wygrywał do końca w 90 proc. sondaży z Nawrockim a ogłoszony przez PKW wynik okazał się odwrotny. Szefowie instytutów demoskopijnych podobnie jak bossowie medialnych korporacji nie są więc wszechmocni. Uśmierza to pewien fatalizm, czym również nie ma powodu się martwić.              

Trzaskowski przegrał również dlatego, że w kółko i za dużo mówił o żyletkach. Jednak wyrównany jak nigdy przedtem układ sił i zapowiadająca się trudna kohabitacja rządu z prezydentem sprzyja artykułowaniu własnych interesów przez rozmaite grupy społeczne, w tym przedsiębiorców i klasę kreatywną, w nadziei, że zostaną wysłuchane, nie z tego niestety powodu, że mają rację, lecz dlatego, że mogą stać się sojusznikiem, bo dysponują siłą głosów i właśnie objawiają zdolność organizowania się. Może więc nawet być jakiś pożytek z zimnej wojny na górze, która zapewne teraz nas czeka.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 17

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here