Polityka, nie imieniny u cioci

0
50

PiS krytykuje rządzących za wpuszczanie imigrantów, chociaż wcześniej jego ekipa w klimacie afery rozdawała im wizy. Szefem prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostaje Sławomir Cenckiewicz, obwiniany o bezprawne ujawnienie tajnych materiałów. Po zwycięstwie Karola Nawrockiego, który wygrał wybory z bagażem zarzutów tak poważnych, jak żaden z jego poprzedników u steru państwa, pozostaje przeświadczony, że może sobie na to pozwolić.

Nie ma co zżymać się na cynizm Prawa i Sprawiedliwości, bo przywarę tę niemal od zawsze przypisuje się politykom. A tym bardziej mieć pretensje do obywateli o ich krótką pamięć. Ważniejsze dla nich po prostu pozostają bieżące oceny, związane z jakością rządzenia, w tym stopniem wypełniania obietnic, złożonych przed 15 października 2023 r. i stopniowo prolongowanych również po tej dacie, której symboliczne znaczenie niewątpliwie słabnie, bo nie kojarzy się już tak jednoznacznie z demokratycznym przełomem. Nie tylko bowiem o odsunięcie PiS od władzy ludziom wtedy chodziło. Zdumiewające, że demokratyczni politycy zdają się tego nie rozumieć. A jeśli nawet, to nie do końca.   

Rząd cieszy się poparciem mniej niż co trzeciego Polaka (32 proc), prawie połowa z nas jest mu przeciwnych (47 proc).

Niezadowolenie z faktu, że premierem jest Donald Tusk objawia 58 proc, zaś negatywnie działania rządu ocenia 59 proc z nas [1].

Kiedy 1 czerwca obywatele jak zawsze w drugiej turze wyłaniania prezydenta mieli do wyboru dwie opcje, racje codzienne w oczywisty sposób przeważyły nad moralistycznymi ocenami ośmiu lat rządów PiS (afera wizowa, transfery dla z Funduszu Sprawiedliwości dla instytucji z nią niezwiązanych ale bliskich poprzedniej władzy i “willa plus”) ale też osobistego bagażu kandydata Karola Nawrockiego, w tym udziału w planowanych bójkach kibicowskich (ustawkach), przejęcia trójmiejskiej kawalerki z krzywdą dotychczasowego lokatora, znajomości z gangsterami oraz delegacji do Moskwy, po której nie pozostał ślad w dokumentach, chociaż była oficjalna.   

Drożyzna złości bardziej niż bezkarność 

Drożyzna doskwiera Polakom bardziej niż nieprawości poprzedniej ekipy i jej bezkarność, czego dowodziły już wcześniej sondażowe oceny “igrzysk rozliczeniowych”. Obecny szef resortu sprawiedliwości Adam Bodnar jest ministrem zaraz po kierującej edukacją Barbarze Nowackiej najsurowiej przez opinię publiczną ocenianym [2].

Fiasku rozliczeń, w znacznej mierze zbędnych, a przy tym pokazowo nieudolnych – skoro objęci nimi pisowscy notable wylądowali w Parlamencie Europejskim jak Mariusz Kamiński czy Maciej Wąsik – towarzyszyło rozpowszechnienie formuł jak osławiona “demokracja walcząca” w dwuznacznym świetle stawiających podejście obecnej władzy do praworządności, co w oczywisty sposób pozbawiło ją względnej wyższości moralnej wobec poprzedniej ekipy. Żadnej zaś sprawy nie doprowadzono do końca.      

Dla wyborców Sławomira Mentzena, którzy w potocznej opinii przeważyli o wyniku drugiej tury prezydenckiej, najważniejsze wbrew stereotypom nie okazały się podatki (państwo fajne to takie bez nich, a służbę zdrowia, jak mawiał tenże lider powinno się finansować… z pieniędzy – to odpowiedź jakiej udzielił na jednym ze spotkań), lecz koszty życia (56 proc), kontrola migracji (47 proc) i system opieki zdrowotnej (37 proc) [3], a za wszystko to odpowiadają rządzący. I nie najmądrzej wskazują na zaniechania poprzedników jako przyczynę dostrzegalnych zaniedbań.

Natomiast rozliczanie nieuczciwych polityków uznawane było za jedną z najpilniejszych spraw przez wyborców z pierwszej tury wskazujących przed nią na Rafała Trzaskowskiego (29 proc) oraz Grzegorza Brauna (21 proc), co tym drugim nie przeszkodziło w przygniatającej większości poprzeć w kolejnym głosowaniu Nawrockiego. Zapewne dlatego, że nie był postrzegany przez nich jako polityk lecz tylko prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Rozliczenia okazały się istotne także dla zwolenników Szymona Hołowni i Magdaleny Biejat (po 20 proc) za to niemal nieważne dla wyborców Nawrockiego z I tury głosowania (9 proc). Zaś wspomniani już zwolennicy Mentzena poza wskazanymi już ich priorytetami za ważniejsze od rozliczeń (14 proc) uznali też: bezpieczeństwo (27 proc), podatki (26 proc) oraz duże inwestycje jak CPK (18 proc)  [4].      

To rządzący, nie wyborcy, stracili busolę   

Obywatele okazują się więc dalece bardziej praktycznie nastawieni od samych polityków, co nie powinno nas martwić.

Nie chodzi tylko o fakt, że polityka to nie imieniny u cioci, gdzie grzeczność pozostaje zawsze premiowana, tylko ciężka praca i zarazem walka. “Bad boy” Karol Nawrocki rozgonił towarzystwo i powołuje teraz na współpracowników kogo chce, niezależnie od gorszących obciążeń wcale nie dlatego, że elektorat utracił nagle moralną busolę, ale głównie z tego powodu, że i z etyką zwycięzców z 15 października 2023 r. rozmaicie po tej dacie się działo. Wystarczy przypomnieć aferę wiatrakową, która rozgorzała – co stanowi szokujący precedens – jeszcze przed formalnym objęciem resortu klimatu i środowiska przez “ministrę” z nowego rozdania Paulinę Hennig-Kloskę. I okoliczności wielu powołań do zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa a także na niższe tam szczeble. Jeśli zatrudniano w nich nawet hejterów internetowych – tym gorzej. Okazało się, że Pablo Morales zarabia w Totalizatorze Sportowym, zaś inny siewca nienawiści Marcin Kopania został nawet w Polskim Holdingu Nieruchomości zastępcą dyrektora. Neutralizuje to w społecznym odbiorze – nawet jeśli nie powinno – powołanie przez elekta Nawrockiego do BBN Cenckiewicza, nominację niewątpliwie ostentacyjną.        

Tak jak niektórzy komentatorzy zaraz po 15 października 2023 r. wskazywali na zacietrzewienie TVP, kierowanej wtedy już nie osobiście przez Jacka Kurskiego, ale przez propagandystów przez niego wylansowanych, jako na jedną z przyczyn porażki obozu, który rządził do tej daty, bo jednostronny przekaz okazał się odstręczający – podobnie żarliwe tropienie pisowskich afer przez zmienioną TVP i zwłaszcza TVN w ostatnim czasie mogło zrazić część wyborców gotowych zagłosować na kandydata demokratycznego, jeśli odnieśli wrażenie, że przybiera to postać nagonki. Misja Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w swoim raporcie uznała przekaz obu wymienionych stacji za stronniczy, chwaląc tylko Polsat i portal Interia. 

Spiętrzenie zarzutów wobec Nawrockiego formułowanych przez media identyfikowane z rządem mogło więc zadziałać w ten sposób, że paradoksalnie wyborcy się nimi nie przejęli. Zadziałał znany już z Ameryki efekt Donalda Trumpa: skoro kandydata atakują, stanowi to dowód, że jest nasz. 

Z czego z kolei bierze się przekonanie, że można sobie pozwolić na wszystko. Pozostaje nadzieja, że ono właśnie PiS zgubi. 

Zwłaszcza w sytuacji, gdy Karol Nawrocki nie będzie mieć realnie żadnych możliwości wypełnienia obietnic w kampanii złożonych z wyjątkiem jednej: stanowczego recenzowania rządzących. Ten efekt jednak szybko może się wyczerpać. I wtedy w dużej części wyborców spoza kategorii zaprzysięgłych zwolenników PiS data 1 czerwca wzbudzać może skojarzenia podobne jak dziś 15 października u zawiedzionego elektoratu demokratycznego. To jednak zbyt mało, żeby wzbudzić nadzieję na przyszłość. Na razie bowiem im bliżej przegranego/ kandydata w wyborach prezydenckich, tym mniej refleksji na temat przyczyn takiego rozstrzygnięcia. Dogodną z pozoru tylko ucieczkę od niej stanowiło kwestionowanie prawidłowości wyniku, jednak z chwilą zaprzysiężenia obecnego prezydenta elekta ten argument moc raz na zawsze już utraci. Poza gronem najbardziej zdeterminowanym, które z góry wie, na kogo zagłosuje, więc nie zabiegają o nie żadni polityczni stratedzy. Problem nie sprowadza się jednak do tego, kto wygra – bo najbliższe wybory za ponad dwa lata – tylko w jakim stanie i z jakim garbem z tego wszystkiego wyjdziemy. 

Chyba, że ktokolwiek zakłada, że sytuacja wokół Polski nagle się poprawi, jednak działania pisowskich harcowników na niemieckiej granicy, dalece przekraczające wszystko, na co jakakolwiek opozycja w Polsce po 1989 r. pozwalała sobie wobec władzy, wcale na to nie wskazują.               

[1] sondaż Centrum Badania Opinii Społecznej z 5-15 czerwca 2025

[2] badanie SW Research dla Wprost z 17-18 czerwca 2025      

[3] IPSOS dla Liberte z 17-28 lutego 2025 

[4] ibidem

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here