Gospodarka cyfrowa w Polsce na tle Europy wypada niekorzystnie. Jej rozwój nie jest tak dynamiczny, jak w innych państwach Unii Europejskiej. Stosując Indeks Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego (DESI), okazuje się, że Polska jest w ogonie Unii – na 27 miejscu.
Mamy niski odsetek firm korzystających z najprostszych narzędzi cyfrowych, jak e-faktury, media społecznościowe czy usługi chmurowe. Polskie przedsiębiorstwa niechętnie wdrażają technologie cyfrowe.
W polskim handlu udział e-commerce jest niski, w szczególności w handlu transgranicznym – zajmujemy tu 25 miejsce w Unii.
E-handel w wykonaniu polskich małych i średnich przedsiębiorstw wygląda nieciekawie. Zaledwie 9 proc. MŚP wykorzystuje e-commerce, co wynika z danych Eurostatu. Dla porównania w Irlandii, Szwecji czy Danii ponad 25 proc. MŚP sprzedaje online.
Postęp technologiczny nie jest w Polsce absorbowany. Słabo wykorzystujemy innowacje, własne czy też cudze, a firmy w niewielkim wdrażają nowe rozwiązania technologiczne. Firmom nie opłaca się eksperymentować z nowymi rozwiązaniami.
Przestańmy mówić o innowacjach, bo to jest bezsensowne gonienie króliczka. Największym problemem w Polsce jest to, że popyt na nowoczesne rozwiązania technologiczne, produkty start-upów technologicznych jest znacznie niższy niż w innych krajach europejskich. Przez to polskie firmy wpadają w „pułapkę lokalności”.
Takie tezy o zaawansowaniu polskiej gospodarki cyyfrowej przedstawiła dr hab. Katarzyna Śledziewska (DELab Uniwerstytetu Warszawskiego) w wywiadzie dla Obserwatora Finansowego.