Kryzys dotyka nie jednego, lecz wszystkich partnerów dialogu społecznego.

Protestują nauczyciele, taksówkarze, rolnicy i hodowcy. Lista grup społecznych pokrzywdzonych przez władzę wydaje się równie długa jak w latach 80, ale klimat jest odmienny. Strach przed fizycznymi represjami został zastąpiony uzasadnionym lękiem przed utratą pracy.

Nawet hucznie procedowana w środę w Sejmie ustawa o trzynastej emeryturze – jednorazowym przedwyborczym świadczeniu w wysokości 888 zł na rękę – nie była w stanie odwrócić uwagi od innych wydarzeń dnia: protestu rolników z AGROunii oraz rokowań, toczonych z nauczycielami, zapowiadającymi strajk na 8 kwietnia.

Bliskość wyborów – podobnie jak w kwestii trzynastki dla emerytów – również dla rozmów z pedagogami okazała się kluczowa, skoro twarzą rządowej ekipy stała się w nich Beata Szydło. Kiedyś nie pojechała do Sejmu, by spotkać się z protestującymi rodzicami i ich niepełnosprawnymi dziećmi, bo wolała spływ z flisakami oraz spotkanie z mieszkańcami Pułtuska. Każdy by wolał, ale miejscem pracy posła jest parlament, a nie Dunajec ani nawet najbardziej malowniczy rynek zabytkowego miasteczka. Za to bierze pieniądze, które – jak pamiętamy – po prostu się należą. Odnotujmy też, że wynoszą po aptekarskiej obniżce 7,6 tys zł na rękę co miesiąc, dokładnie 8,5 razy więcej niż jednorazowe świadczenie dla emerytów.

Wynagrodzenie posła? Średnia krajowa

Działacze partyjni idą do polityki, żeby się dorobić – to zmora życia publicznego. Nie należy im tego ułatwiać. Poseł powinien zarabiać średnią pensję krajową. Dzięki temu będzie się starał, żeby rosła. Czyli po prostu żeby zwykli ludzie więcej zarabiali, Jeśli literalnie potraktować zasadę „jaka praca taka płaca” – obniżenie zarobków parlamentarzystów do polskiej średniej, w […]

Read more

Protesty społeczne narastają i nawet rządowi i partyjni specjaliści od kształtowania wizerunku nie są w stanie od nich odwrócić uwagi. Chociaż niewątpliwie – na co wielokrotnie zwracał uwagę ekonomista Dariusz GrabowskiPolacy utracili łatwość wychodzenia na ulicę, gdy dzieje im się krzywda. Spowodowane jest to rozbiciem środowisk, stanowiących w latach 80 zaplecze Solidarności – wielkich zakładów pracy. Jedne nie istnieją, inne zredukowano. Dawni bohaterowie ruchu związkowego się zestarzeli, zaś znaczny procent osób młodych i kreatywnych wyjeżdża za granicę. Jak ujmuje to słynny bułgarski politolog Iwan Krastew:

„Marzenie o zbiorowym powrocie do Europy uczyniło taki wybór logicznym i zasadnym. Dlaczego młody Polak lub Węgier miałby czekać, aż pewnego dnia jego kraj stanie się jak Niemcy, skoro może jutro zacząć pracować i założyć rodzinę we Frankfurcie? W końcu łatwiej zmienić kraj zamieszkania niż zmieniać swój kraj”. [1]

Strach nie zniknął przy tym z życia publicznego. W latach 80 odnosił się do groźby fizycznych represji. Dziś przybiera formę lęku przed utratą pracy w przypadku salariatu, lub przed wzmożonymi kontrolami urzędu skarbowego, jeśli chodzi o przedsiębiorców. Wystarczy to, żeby atomizacja się pogłębiała.

Władza, jak w latach 80 – dzieli i rządzi. Za sprawą jej lobbingu główną troską centrali Solidarności zamiast podniesienia płac nauczycieli i poprawy warunków ich pracy stało się pilnowanie, żeby pogardzane związkowe doły nie protestowały razem z ZNP. Przewodniczącego Piotra Dudę publicznie za to skarciła nauczycielka Barbara Kłaniewska, kierująca liczącą 60 osób zakładową Solidarnością w Zespole Szkół nr 2 we Wrocławiu. „My mamy dosyć Pańskich politycznych ambicji. Mamy dosyć szczucia na związkowców z ZNP” – napisała w emocjonalnym liście pani Barbara [2].

Władze NSZZ „Solidarność” odgrywają przy PiS rolę podobną jak kiedyś CRZZ przy PZPR. Po latach rozpościerania parasola ochronnego nad kolejnymi rządami i żyrowania ryzykownych przedsięwzięć polityków (od okrągłego stołu poprzez plan Balcerowicza i cztery reformy Buzka po rewolucję moralną i dobrą zmianę Kaczyńskiego) resztówka dumnego niegdyś związku sprowadzona została do roli kolejnej po Samoobronie i partiach Gowina czy Ziobry przystawki PiS. Jednak serwilizm centrali wobec rządzących nie zmienia faktu, że w wielu regionach, m.in. w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku nauczycielska Solidarność robi swoje, nie oglądając się na bossów z Gdańska. Noszący historyczny znaczek pedagodzy nie czekają na dyrektywy.

Związki zawodowe nie reprezentują salariatu, lecz własny aparat: rzeszę działaczy na etatach. Władza wierzy wciąż – jeśli użyć jej sekretnego a nie oficjalnego języka – w przykrycie konfliktów przez marketing. Przedsiębiorcom zaś brak silnej reprezentacji, którą mógłby stać się powszechny samorząd gospodarczy lub nowa, gwarantująca dbałość o ich interesy formacja.

Dialog się przyda. Zaniechania rządzących generują bowiem kolejne konflikty.

Tylko w 2018 sprowadzono do Polski z Ukrainy produkty rolno-spożywcze za 0,5 mld zł. Nie spełniają norm unijnych, znaczna ich cześć jest szkodliwa dla zdrowia. Ich masowy napływ sprawia za to, że polscy rolnicy mają kłopot ze sprzedażą efektów własnej pracy. Zaniepokojenie tym wyraził Krajowy Związek Izb Rolniczych. Rolnicy i hodowcy organizują się, wyrazem tego stał się marsz na Sejm 26 lutego, przeciw ustawie Czabańskiego i w obronie rodzinnych gospodarstw, sprawnie zorganizowany przez Komitet Obrony Polskiego Rolnictwa i Hodowców Zwierząt.

W bardziej radykalnej, czasem kontrowersyjnej formie (wysypywanie jabłek na asfalt, niektórzy warszawiacy potem je zbierali) demonstruje niezadowolenie AGROunia, kierowana – to znak czasu – przez dawnego radnego PiS Michała Kołodziejczaka, rozczarowanego polityką rządzących.

Wybitny ekonomista francuski Michel Albert w książce „Kapitalizm kontra kapitalizm” [3] pokazał wyższość systemu, opartego na dialogu, jak w Japonii czy Niemczech nad korporacyjną dominacją silniejszego, cechującą kraje anglosaskie. Gdy Solidarność zadziwiała świat jako dziesięciomilionowy ruch wolnościowy, w krajach demokratycznych dominował prospołeczny model. Gdy szła do władzy – panowała moda na agresywny kapitalizm anglosaski. Dziś Solidarność z 1980 roku ze wzruszeniem wspomina większość Polaków, którzy ją pamiętają, zaś Magdalenkę i Okrągły Stół, gdzie bracia Kaczyńscy wraz z Kuroniem i Michnikiem paktowali z liderami PZPR – nawet nie wszyscy beneficjenci. Wielu oburza się na kompromisy, które wtedy… sami zawierali.

W bogatszych od nas państwach, jak Niemcy, wszystkie strategiczne decyzje podejmuje się dopiero po żmudnych negocjacjach wszystkich partnerów społecznych. Do tego jednak niezbędna pozostaje autentyczna reprezentacja najważniejszych środowisk. W Polsce dopiero na nią czekamy: rządzący zamiast negocjatorów wysyłają harcowników i chronią się za kurtyną arogancji (doradzanie nauczycielom, by korzystali z 500+), istniejące organizacje związkowe wyczerpały swoje możliwości, a powszechny samorząd gospodarczy i silne organizacje przedsiębiorców znajdują się dopiero w fazie projektów. Nadeszła pora, by przyspieszyć ich realizację. Przykład francuski, gdzie gwałtowne akcje żółtych kamizelek (protestują już przez dwadzieścia sobót z rzędu) zrodziły się z niewydolności starych form dialogu – pokazuje, że tam gdzie zawodzą zmurszałe instytucje, zaczyna działać żywioł ulicy. Z pewnością dla parokrotnie uboższej niż Francja Polski podobna droga nie byłaby korzystna. Jeszcze mamy czas, żeby z niej zawrócić.

[1] „Gazeta Wyborcza” z 24-26 grudnia 2018
[2] cyt. wg: Edyta Brzozowska. List oburzonej nauczycielki do szefa Solidarności. Onet z 25 marca 2019
[3] por. Michel Albert. Kapitalizm kontra kapitalizm. Signum 1994

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here