Radomiak awansował do I ligi kosztem Widzewa, który ma okazały budżet i grał kiedyś w europejskich pucharach. A w ekstraklasie Piast Gliwice wyprzedza parokrotnie zamożniejszą Legię.

Łukasz Perzyna


Jeszcze jesienią, gdy Radomiak grał z Górnikiem Łęczna, na premię za zwycięstwo dla piłkarzy złożyli się ofiarni kibice. Koniec sezonu pokazał, że nie żałują swojej wielkoduszności. Na placu Jagiellońskim długo trwała feta, śpiewano “Jest pierwsza liga w Radomiu, jest pierwsza liga”. Piłkarze Radomiaka, pokonując u siebie 5:0 Siarkę Tarnobrzeg awansowali na zaplecze ekstraklasy.

W pokonanym polu pozostawili łódzki Widzew, który chlubi się największą wśród wszystkich drużyn liczbą stałych karnetów na mecze, zakupionych przez kibiców. Budżet zaś ma na poziomie wielu drużyn najwyższej klasy rozgrywkowej. Widzew dwie dekady temu występował w fazie grupowej europejskiej Ligi Mistrzów, remisując wtedy z Borussią Dortmund. Wielokrotny mistrz Polski, w stanie wojennym – gdy sportowych emocji znękani Polacy potrzebowali szczególnie – znalazł się wśród czterech najlepszych klubowych zespołów Europy, eliminując renomowany Liverpool.

Radomiak tylko raz występował w krajowej ekstraklasie piłkarskiej. W sezonie 1984/85 po rundzie jesiennej zajmował nawet piąte miejsce, potem walczył do końca, ale przed spadkiem się nie obronił. Później klub znalazł się w fatalnej sytuacji finansowej. W 2001 r. próbę uratowania ulubionej drużyny radomian podjął Dariusz Grabowski, poseł i przedsiębiorca. Z prośbą przyszli do niego działacze. Zasponsorował głównych zawodników, żeby mieli z czego żyć. Radom pozostawał wtedy miastem bezrobocia, a futbol był jedyną radością dla wielu jego mieszkańców. Szybko pojawiła się dodatkowa szansa: Radomiak zyskałby stały dochód, gdyby mógł pobierać opłaty od kupców z targowiska, zlokalizowanego na klubowych gruntach. Władze miasta wywodziły się jednak z SLD i dawały do zrozumienia, że nie pomogą, póki Radomiakiem kieruje prawicowy polityk.

Dla dobra klubu zrezygnowałem więc z funkcji prezesa – relacjonuje po latach Dariusz Grabowski. Władze miasta przystały zaś na to, żeby pomóc drużynie.

Polityka i pieniądze – duet z przyszłością

Cesarz Napoleon pytany co jest potrzebne do prowadzenia wojny odpowiadał – trzy rzeczy… pieniądze, pieniądze, pieniądze. Generał Carl von Clausewitz uświadomił czytelnikom swej książki „O wojnie”, że właśnie wojna jest jednym ze sposobów uprawiania polityki. Sądzę, że to co dzieje się w Polsce od czasu naprzemiennych rządów PO i PiS jest odwróconą interpretacją słów Clausewitza, […]

Read more

Piłkarskie ambicje ćwierćmilionowego miasta nie są niczym na wyrost, skoro w latach 70. wywodząca się z liczącego 40 tys. mieszkańców Mielca Stal dwukrotnie zdobywała mistrzostwo Polski. Grali tam Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak i Andrzej Szarmach. W Pucharze Europy goszczono w Mielcu sam Real Madryt. Również Zabrze, gdzie jeszcze wcześniejsze sukcesy Górnika współtworzyli Włodzimierz Lubański i Zygfryd Szołtysik nie jest od Radomia większe. Polska piłka – to nie tylko ogromne miasta. Swoje drużyny w ekstraklasie miały też Stalowa Wola, Tarnobrzeg, śląski Radzionków, wielkopolski Grodzisk i Wronki, Łęczna pod Lublinem i Nowy Dwór Mazowiecki, a nawet wieś Nieciecza w Małopolsce.

W ekstraklasie rozstrzygnięcia jeszcze nie zapadły, ale Piast, wywodzący się z Gliwic – miasta podobnej wielkości, co Radom – walczy o mistrzostwo Polski. Na razie wyprzedza kilka razy zamożniejszą Legię Warszawa. Chociaż z biznesowych analiz wynika, że… nie powinien. Roczny budżet Legii szacuje się bowiem na 200 mln zł [1]. Klub z Łazienkowskiej to prawdziwa korporacja, zatrudniająca 519 osób. Budżet Piasta to 28 mln zł rocznie [2], z czego 12 mln pochodzi z miejskiej kasy [3]. Prezydentem Gliwic od ponad ćwierćwiecza pozostaje Zygmunt Frankiewicz a miasto uchodzi za wzór gospodarności.

Porównania budżetów nie było widać na boisku, gdy „piastunki” niespodziewanie wygrały na Łazienkowskiej z obrońcą tytułu w kraju i niedawnym uczestnikiem fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie Legia odnotowała cenny remis z legendarnym Realem Madryt.

Za te 28 mln zł udało się w Gliwicach zbudować drużynę – zauważa były prezes klubu Andrzej Potocki. – A gdy oglądałem Legię w meczu z Pogonią, miałem wrażenie, że w jej barwach biega po boisku jedenastu ludzi, którzy… nie lubią ze sobą pracować.

Także trzecia w tabeli Lechia Gdańsk z 69 mln zł rocznie do dyspozycji jest ponad dwa razy bogatsza od Piasta. Co więcej – Śląsk Wrocław na potrzeby zespołu może przeznaczyć o 10 mln zł więcej od gliwiczan, a w tym sezonie zamiast jak oni walczyć o mistrzostwo, broni się przed spadkiem, chociaż piłkarzy ma świetnych, w tym niedawnego króla strzelców Marcina Robaka.

Nazwiska ani budżety nie grają – zwykli mawiać piłkarscy trenerzy. Piast ma za sobą serię sześciu kolejnych ligowych zwycięstw. Chociaż jego piłkarze nie mają równie wysokich kontraktów jak konkurenci, na boisku okazują się lepsi.

Nie dziwi to specjalnie wieloletniego trenera i działacza sportowego Stefana Mizielińskiego, który podkreśla, że na wynik składają się nie tylko wpływy z biletów i pieniądze na transfery, ale również umiejętności, trening, włożona praca i motywacja, która jest najważniejsza.

Gdy zajmowałem się kulturystyką, wpadła do mnie pani z Białegostoku, żebym ułożył jej synowi program ćwiczeń. Była lekarką, jej mąż adwokatem. Zaprosili mnie do domu, przyjęcie na moją cześć wyprawili, aż byłem zażenowany. Syna poprosiłem, żeby koszulkę zdjął. I widzę zapadniętą klatkę piersiową, jedno ramię podniesione wyżej niż drugie, chudzina taka – opowiada Stefan Mizieliński. – Nie dałem jednak nic po sobie poznać, ułożyłem chłopakowi zestaw ćwiczeń, potem następny. Zaprosiłem go też jako początkującego do telewizji, gdzie prowadziłem autorski program o kulturystyce. Wszyscy w tamtej rodzinie byli przejęci, że cały Białystok go oglądał. Gdy po latach pracowałem w Urzędzie Kultury Fizycznej i Sportu, zaproszono mnie na mistrzostwa Polski w kulturystyce. Wręczam jakiemuś chłopakowi nagrodę i nagle słyszę: „Panie Stefanie, to wszystko dzięki panu”. Wtedy go rozpoznałem. Ten sam. Silna motywacja sprawiła, że został mistrzem.

Piast nie zmienia też trenerów równie często, jak Legia. Waldemar Fornalik konsekwentnie buduje drużynę i dostarcza radości kibicom. Ci ostatni docenili to, wykupując już wszystkie 10 tys biletów na ostatni mecz sezonu. Więcej widzów gliwicki stadion nie pomieści.

Piast gra tym samym składem, z którym rok temu do końca bronił się przed spadkiem – zauważa były prezes Andrzej Potocki. – Fornalik objął drużynę w niełatwej sytuacji i zaczął grać piłkę, nadającą się do oglądania. Widać radość gry, ale również boiskową mądrość i wiele schematów, opanowanych do perfekcji.

Pieniądze nie wychodzą na stadion ani nie strzelają bramek, na tym polega cały urok piłki nożnej. Inaczej nie trzeba byłoby rozgrywać meczu, wystarczyłaby analiza finansowa. Piłkarzy Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka Polacy kochali nie tylko za bramki tak piękne jak Laty w meczu z Szwecją (1974) czy Zbigniewa Bońka przeciw Belgii (1982), ale również dlatego, że nasi aplikowali je bez porównania zamożniejszym rywalom.

[1] Robert Leszczyński. Budżety klubów ekstraklasy. magazyn-pilkarski.pl z 14 sierpnia 2018
[2] Piast Gliwice wydaje „grosze”, a walczy o mistrzostwo Polski. Sport.pl z 6 maja 2019
[3] Leszek Błażyński. Piast może liczyć na hojność miasta. „Przegląd Sportowy” z 4 stycznia 2018

Wynagrodzenie posła? Średnia krajowa

Działacze partyjni idą do polityki, żeby się dorobić – to zmora życia publicznego. Nie należy im tego ułatwiać. Poseł powinien zarabiać średnią pensję krajową. Dzięki temu będzie się starał, żeby rosła. Czyli po prostu żeby zwykli ludzie więcej zarabiali, Jeśli literalnie potraktować zasadę „jaka praca taka płaca” – obniżenie zarobków parlamentarzystów do polskiej średniej, w […]

Read more

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here