Thriller z majem 1926 w tle

0
0

Detektyw z powieści “Ambasador”, weteran zarówno wojny przeciw bolszewikom w polskich szeregach jak tej I światowej w armii niemieckiej, co dla biegu akcji okaże się nie bez znaczenia – otrzymuje z pozoru rutynowe zlecenie. Jednak sytuacji wokół żadną miarą nazwać banalną się nie da. Cenzura dopiero skonfiskowała wywiad Józefa Piłsudskiego dla “Kuriera Porannego” w którym wskazał on w rządzie Wincentego Witosa odpowiedzialnych za zabójstwo Gabriela Narutowicza sprzed trzech i pół roku. Po kawiarniach orkiestry grają ostentacyjnie “Pierwszą Brygadę”. Jeśli rzecz ująć najprościej, właśnie zaczyna się Przewrót Majowy.

Kojarzony dotychczas z literaturą poważniejszą niż sensacyjna i rozrywkowa Krzysztof Beśka, pochodzący z Mazur (Iława), Warszawiak nie tyle z wyboru, co konieczności, bo to jego proza upowszchniła rymowane ujęcie kluczowego dla rodzinnego regionu dylematu “kariery albo PGR-y” tym razem znajduje pomysłowe ujęcie dla tematu z podręczników historii. I trudno się dziwić, że w jego opowieści trup ściele się gęsto. Nie inaczej działo się przecież przed stu laty na warszawskich ulicach.

Wprawdzie rodzime honorowe chłopaki z ferajny, którym nieobcy pozostaje zmysł patriotyczny, ze względu na powagę sytuacji zawieszają na te trzy dni wzajemne porachunki – ale nie respektują tego wcale mafiozi rosyjscy, rekrutujący się z dawnej armii bolszewickiej, bo po porażce w 1920 r. pod Warszawą woleli zdezerterować, by odkuć się na zwycięzcach w ich własnym kraju, niż wracać do chłodnej i głodnej ojczyzny proletariatu. W tle mamy jeszcze Niemców, których intencji do końca nie poznajemy, ale trudno podejrzewać wobec nas serdeczne, chociaż w Warszawie pojawia się akurat dawny przyjaciel głównego bohatera z kajzerowskiej armii na froncie wojny światowej nazwanej później pierwszą. A pojawia się także nowy ambasador Hiszpanii, gdzie akurat król nosi imię Alfons, co dla jednego z wątków akcji też nie okaże się bez znaczenia, jeśli już sobie na gruby żart pozwalamy. A pewnie możemy, skoro to książka o prawdziwych mężczyznach, chociaż broń noszą przy sobie i chętnie po nią sięgają również kobiety. Trwa zresztą wokół strzelanina. Kiedy to tylko palba karabinowa, da się jeszcze wytrzymać, gorzej gdy zaczyna się ostrzał artyleryjski.

Gdy pytanie, kto zabił, traci sens

W tym kontekście porządkujące logikę klasycznego kryminału pytanie kto zabił – traci sens nie tylko z tego powodu, że ofiar jest zbyt wiele. Winy w całości nie ponoszą Rosjanie ani Niemcy a tym bardziej hiszpański dyplomata prawdziwy czy fałszywy. Przypomina się słynny protest song Jana Krzysztofa Kelusa napisany w stanie wojennym : Nie był potrzebny żaden sąsiad, rodzimej starczy tu kanalii… Stosowny jak widać na wiele okazji.

To Polak strzela do Polaka na ulicach w tych majowych dniach 1926 r. Konwencjonalnego happy endu więc nie oczekujmy.

Pewne okazuje się tylko jedno: ktoś musi cały ten chaos, mowa już o świecie powieściowym nie historii sprzed stu lat, uporządkować i przywrócić pewien logiczny ład. Od początku wiemy, że zrobi to detektyw Stanisław Stein, weteran zwycięskiej wojny obronnej przeciwko bolszewikom. Łączy w sobie umysłowość Marlowa z chłodem analizy Herculesa Poirot, ale przede wszystkim znajduje cennych sojuszników – jak studencki geniusz wynalazca stawiający pierwsze kroki w rozwijającym się właśnie wtedy Polskim Radiu i marzący już o tym, że niebawem stanie się możliwa relacja na żywo z obrad Sejmu. To jednak wątek uboczny, rzecz traktuje przecież nie o polityce, ale zakrojonych na szeroką skalę nielegalnych interesach: zamiarach szpiegów wobec planów nowego działa, wywozie młodych kobiet z Polski w oczywistym celu (mechanizm afery przypomina nieco autentyczną sprawę “Dziweksu” z końca okresu gierkowskiego a więc pół wieku po akcji powieści), nawet nowych planach kasiarza Szpicbródki, który nawet po kolejnej odsiadce nie kwapi się ustatkować.

Gdy kule świszczą w powietrzu

Relacjonujący działania detektywa narrator “Ambasadora” prowadzi nas przez kultowe dla Warszawy sprzed stu lat miejsca: jeden z bohaterów mieszka w Hotelu Polonia, inni spiesząc się mijają kawiarnię Ziemiańską przy Mazowieckiej, interesy załatwiają zaś na Kercelaku, bo nie tylko o elitach ta powieść przecież opowiada. Część akcji dzieje się w modnych kabaretach, część na ponurych strychach. Zresztą gdy kule świszczą w powietrzu, człowiek przemieszcza się szybciej, niż w zwykłych okolicznościach. A jeśli chce się czegoś dowiedzieć, bo z zawodu jest detektywem, musi starać się być wszędzie. Chociaż nie zawsze z własnej woli: także pod strażą i za kratami w jednym z epizodów powieści “Ambasador”.

Zaś jej autor Krzysztof Beśka potwierdza, że obojętnie, czy zajmuje się losami ziomali z mazurskiej prowincji (jak we “Wrzawie” czy “Bumerangu”), perypetiami adeptów rozwiązanego po upadku PRL liceum wojskowego (jak w “Fabryce frajerów”) czy jak tym razem budowaniem wielopoziomowej sensacyjnej historii na kanwie historycznych zdarzeń sprzed stu lat – zabiera nas w podróż, która z pewnością stratą czasu się nie okaże.

Imający się kolejnych konwencji, czasem świetnie się nimi bawiący, nami jako czytelnikami zresztą też, prozaik Beśka – okazuje się zapewne najlepiej dziś po noblistce Oldze Tokarczuk i autorze kolejnego bestsellera “Null” Szczepanie Twardochu piszącym po polsku autorem. I nawet gdy proponuje rozrywkę, to nie bez refleksji.

Oferuje też wysiłek umysłowy szlachetniejszy niż Jakub Żulczyk w “Kandydacie”, gdzie czytelnik nagłowi się co najwyżej przy doszukiwaniu podobieństw powieściowych bohaterów do realnych: ubiegającego się o ponowny wybór prezydenta do Andrzeja Dudy czy skrachowanego lumpenżurnalisty do Tomasza Lisa. Podobne napięcie to i przy rozwiązywaniu krzyżówki znajdziemy, za to taniej wyjdzie. Ten sam Żulczyk bardzo stara się, abyśmy się przejęli losami bohatera “Ślepnąc od świateł”. Bezskutecznie, bo co nas obchodzi jakiś diler narkotyków, niech go konkurenci nawet na kawałki pokrają, będzie miał, na co zasłużył… Krzysztof Beśka, nawet na poziomie rzemiosła a nie artyzmu bez porównania sprawniejszy – podobnego błędu nie popełnia. Wie, że moda retro, warsawianistyczne sentymenty czy rozgłos towarzyszący setnej rocznicy majowego zamachu nie zwalniają jego samego z obowiązku budowania opowieści wartej swojej ceny i poświęconego jej czasu.

Na powieść z górnej półki o tragedii 1926 r. wciąż czekamy. Tę popularną, chociaż niewątpliwie sprawną i udaną, już mamy, co warto z satysfakcją odnotować. Czekając na to, czym nas następnym razem zaskoczy jako autor Krzysztof Beśka…

Krzysztof Beśka. Ambasador. Wyd. Skarpa Warszawska, Warszawa 2026


Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here