Wenezuela Trumpa

0
87

Atak Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę i pojmanie jej dyktatora Nicolasa Maduro zmniejszą zainteresowanie świata wojną na wschodzie Europy i zagrożeniem ze strony Kremla skoro kluczowe wydarzenia dzieją się tak daleko od europejskiego frontu. Operacja specjalna Donalda Trumpa zwraca uwagę zarówno perfekcjonizmem logistyki jak wątłym oparciem w prawie międzynarodowym. Pod koniec piątego roku sprawowanej z czteroletnią przerwą prezydentury Trump wreszcie ma swoją wojnę.

Odpowiada to temperamentowi zarówno lokatora Białego Domu jak jego wyborców. Poranny atak na Wenezuelę i wywiezienie stamtąd rządzącej nią pary wpisuje się jednak znakomicie – pomimo ekscentryczności Trumpa – w amerykańską tradycję interwencji. Zwłaszcza za republikańskich prezydentów. Gdy w 1989 r. niezmiernie istotne rzeczy działy się w Europie, George Bush Senior doprowadził do skazania za handel narkotykami – podobny proces czeka teraz Maduro i jego małżonkę Celię Flores – prezydenta suwerennej Panamy Manuela Noriegi. Sześć lat wcześniej Ronald Reagan najechał rządzoną przez lewaków Grenadę, co dość wątle uzasadnił troską o przebywających tam amerykańskich studentów.    

Nie ma teraz Pax Americana. Stany Zjednoczone toczą kolejną wojnę, chociaż gdy piszę te słowa, wenezuelski reżim nie został jeszcze obalony, lecz tylko zdekapitowany. 

Maduro wcześniej sfałszował wybory. Wygrał je bowiem w 2024 r. jego rywal Edmundo Gonzalez Urrutia, a wynik podano odwrotny. Maduro wielu obywateli zmusił do emigracji z powodu represji lub nędzy, handlował narkotykami, przyjaźnił się z resztówkowo marksistowską Kubą, z Chinami i liczył na protekcję Rosji Władimira Putina. Bez efektu, jak widać. Znaczące przy tym, że Trump woli dyktatorowi z Kremla – bo tego z Caracas już trzyma pod kluczem – pokazywać co potrafi właśnie w Ameryce Łacińskiej. Nie w Europie a już na pewno nie we wschodniej jej części. 

Gdy przywołuje się doktrynę Jamesa Monroe, ogłoszoną w 1823 r. za rządów tego prezydenta – w Polsce był to czas przed Powstaniem Listopadowym – warto pamiętać, że głosiła ona nie tylko dominację USA w obu Amerykach. Ale również zakładała, że Stany Zjednoczone nie będą się wtrącać mocarstwom europejskim do ich spraw i im właśnie pozostawią Stary Kontynent.   

Za to gdy Niemcy wilhelmińskie na pocz. XX wieku wysłały okręty w kierunku zadłużonej wobec nich Wenezueli – na ich drodze stanęła flota amerykańska. Kajzer się wycofał, nie ryzykując konfrontacji. Henry Kissinger szczegółowo analizował ten przypadek w swoim “Porządku światowym”. Z kolei gdy po komunistycznym przewrocie w 1959 r. Kuba Fidela Castro stała się niezatapialnym lotniskowcem radzieckim – w trzy lata później Nikita Chruszczow kazał zrobić w tył zwrot swoim okrętom, a ZSRR wycofał broń rakietową z wyspy, po tym, jak w 1962 r. oba supermocarstwa stanęły wobec najpoważniejszej jak dotychczas groźby wybuchu konfliktu nuklearnego. Znana pozostaje rola, jaką Amerykanie, zwłaszcza CIA, odegrali w obaleniu we wrześniu 1973 roku demokratycznie wybranego prezydenta Chile Salvadora Allende i ustanowieniu dyktatury gen. Augusta Pinocheta, do którego w osiem lat później świat porównywał Wojciecha Jaruzelskiego, gdy ten wprowadził stan wojenny.  

Wenezuela, przed ponad półwieczem najbogatsza w całej Ameryce Południowej a 25 lat temu zachowująca wyższy wskaźnik produktu krajowego brutto na mieszkańca niż Polska – to kraj niegdyś spokojny i zasobny dzięki złożom ropy naftowej. Kobiety stamtąd masowo zdobywały laury w międzynarodowych konkursach piękności, produkowano też tam słynne seriale, “opery mydlane”. Ostatnio jednak Wenezuela od dawna już nie znała demokracji. Poprzednik Maduro – Hugo Chavez pozostawał typowym autokratą populistycznym. Nie pokonali go Amerykanie, tylko choroba nowotworowa. W międzyczasie to Nicolas Maduro jako szef dyplomacji a potem wiceprezydent wyrósł na jego następcę. 

Po amerykańskim bombardowaniu Caracas oraz wywiezieniu z kraju przez elitarną jednostkę Delta Force wzrosną nieubłaganie ceny ropy naftowej. Co na pewno sprzyja interesom Rosji. Podobnie jak fakt, że świat zajmuje się czym innym niż Ukraina czy rosyjskie drony nad europejskimi państwami Sojuszu Atlantyckiego.   

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 6

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here