Konferencja w Rembertowie
Naszą suwerenność i bezpieczeństwo należy budować w oparciu o własny potencjał i gospodarkę a sojusze traktować jako wsparcie – uznaje wiceadmirał Marek Toczek. Ten pogląd wyraźnie dominował wśród uczestników konferencji eksperckiej, zorganizowanej przez Klub Generałów i Admirałów RP w Akademii Sztuki Wojennej w warszawskim Rembertowie. Wzięli w niej udział wojskowi emerytowani i pozostający w służbie, ekonomiści i praktycy gospodarki, samorządowcy i aktywiści organizacji pozarządowych. Zaprezentowano w trakcie debaty m.in. koncepcję Centralnego Okręgu Przemysłowego, uwspółcześnioną ale odwołującą się do znanej z międzywojnia.
Ekonomista i przedsiębiorca Dariusz Grabowski, prowadzący panel na temat prewencyjnego przygotowania państwa i gospodarki przytoczył myśl Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego, organizatora życia gospodarczego z i poł. XIX wieku, że Polska aby stać się wielką, potrzebuje silnej gospodarki i oświaty oraz fabryk broni. Mocna gospodarka daje własny potencjał obronny, edukacja tworzy mądrość narodu i zwiększa jego przywiązanie do niepodległości zaś własne fabryki broni to oczywista potrzeba w momencie rysującego się niebezpieczeństwa. Podobny pogląd wyraził teraz w dyskusji gen. Mieczysław Cieniuch: wprawdzie to dywizje wygrywają bitwy, ale już wojny – ekonomia. Z kolei stanowiący żywą ikonę wieloletniej walki z przestępczością zorganizowaną gen. Adam Rapacki, teraz zawodowo zajmujący się bezpieczeństwem biznesu ocenił, że motorem polskich innowacji w branży mogą stać tylko firmy prywatne skoro opieszale działa Polska Grupa Zbrojeniowa.
Schrony? Nie mamy gdzie się schować
Wieloletni parlamentarzysta Dariusz Grabowski wskazał zarazem na bariery, o których za rzadko się mówi: związane z demografią przy malejącej populacji oraz starzejącym się społeczeństwie. Zajmujący się od lat problemami niepełnosprawnych Marek Kalbarczyk (Fundacja Szansa), niewidomy przedsiębiorca, ocenił, że demografia pozostaje istotna, ale jeszcze ważniejszy wydaje się inny sposób liczenia: jak wielu Polakom rzeczywiście chce się angażować w konkretne sprawy.
Taką możliwość, zwłaszcza dla samorządów, stwarza w ocenie wiceministra spraw wewnętrznych Wiesława Leśniakiewicza nowa ustawa o obronie cywilnej. Pod koniec rządów PiS w Polsce w ogóle brakowało prawnych podstaw jej działania. Stare regulacje wygasły, nowych nie uchwalono. Teraz już są, chociaż jeśli o samorządy chodzi, sam wiceminister przyznaje, że stanowią ogniwo, które trzeba wzmacniać. Masowo prowadzi się szkolenia wójtów czy burmistrzów. Wiadomo jednak, że jeśli ograniczą się do czterodniowych – nie przyniesie to wartości dodanej.
Bezpośredni ogląd tych spraw ma Edward Maniura, burmistrz Lublińca, gdzie zlokalizowane jest znana w całej Polsce jednostka komandosów. Wskazał, że gdy na samorząd nakłada się coraz to nowe zadania, w zgodzie z zasadą konstytucyjną w ślad za tym powinny pójść finanse. Na razie dzieje się odwrotnie: dochody władz lokalnych z podatków zostały uszczuplone z winy regulacji składających się na pisowski Polski Ład.
Lapidarnie wieloletnie zaniedbania w dziedzinie obrony cywilnej podsumował gen. Adam Rapacki: – Schrony? Nie mamy gdzie się schować. Długo myśleliśmy, że zawsze będziemy żyli w czasach pokoju.
Warto budować system odporny i elastyczny
Zmianie ulega cały porządek światowego bezpieczeństwa – wskazał gen. Adam Rapacki. Widzimy to na przykładzie wojny w Ukrainie. – Jeszcze w latach 90. za główne zagrożenie w Polsce obywatele uznawali przestępczość zorganizowaną, teraz stała się nim agresywność Rosji – nie ma wątpliwości dawny organizator Centralnego Biura Śledczego.
W tej sytuacji proporcje warto odwrócić na rzecz pewnej równowagi strachu. Jak to ujął gen. Mieczysław Cieniuch, ewentualny przeciwnik musi się nas trochę bać. Jeśli nasze siły zbrojne nie będą spełniały funkcji odstraszania, ponosimy ryzyko, że pokoju nie da się utrzymać.
Sceptycznie do porównywania sytuacji niemalże z sierpniem 1939 r, jak się wyraził, odniósł się natomiast gen. Józef Flis. – W naszym fachu liczy się rachunek sił – przypomniał. Ten zaś prezentuje się dla Rosji niekorzystnie. Zwykle, żeby kogoś zaatakować, trzeba dysponować większym od niego potencjałem. W okresie zimnej wojny ZSRR na tę gorącą się nie zdecydował, chociaż sam miał prawie 300 mln ludności, a Układ Warszawski tworzyło 7 państw. Teraz Rosja została praktycznie sama ze 130 mln mieszkańców zaś do NATO należą 33 państwa. Władimir Putin, w przekonaniu gen. Flisa, będzie zatem raczej jątrzyć i przeszkadzać. Natomiast rzeczą NATO powinno stać się udzielenie odpowiedzi na pytanie, gdzie podziewa się siła Sojuszu. Gen. Tadeusz Mikutel przyznał, że od lat 80. NATO przestało rozwijać systemy obrony powietrznej.
Sporo mamy do zrobienia. A przecież nie będziemy tylko kibicować – podkreślił gen. Flis. Podobnie oceniał były wiceminister obrony Andrzej Karkoszka: późno zauważyliśmy, że istnieje wojna informacyjna. Dopiero teraz mówimy, że trzeba budować bezzałogowce.
Dezinformacja, ataki na cyberbezpieczeństwo, wojna hybrydowa i terroryzm – wyliczał adm. Toczek tytułowe dla rembertowskiej konferencji wyzwania dla bezpieczeństwa państwa. – Musimy nie tylko zrozumieć te procesy, ale nauczyć się roztropnie na nie reagować – tak wiceadmirał postrzega cel debaty. Bezpieczeństwo w XXI wieku nie jest domeną tylko sił zbrojnych, lecz odpowiedzialnością całego państwa. Gdy gdy we współczesnych warunkach często zaciera się różnica między konfliktem militarnym a kryzysem społecznym czy gospodarczym, niezbędne okazuje się tworzenie odpornego i elastycznego systemu.
Dostosowaną do współczesnych wymogów koncepcję Centralnego Okręgu Przemysłowego zaprezentował prof. Paweł Soroka. Pierwszy COP zaczął być budowany w 1937 r a więc na dwa lata przed II wojną światową. Jego twórcę Eugeniusza Kwiatkowskiego prelegent chwalił nie tylko za historycznej rangi wizję ale również umiejętność działania i mobilizowania ponad podziałami. Sam Kwiatkowski był piłsudczykiem, ale nikogo nie wykluczał. Ambicją tych, którzy do dawnego projektu nawiązują jest zbudowanie COP tym razem nie tylko regionalnego (poprzedni powstał w tzw trójkącie bezpieczeństwa w widłach Wisły i Sanu), ale obejmującego całą Polskę. Nowy COP obejmowałby polski odpowiednik Doliny Krzemowej wykorzystujący potencjał akademickiego Wrocławia i Zagłębia Miedziowego ale też Suwalszczyznę i Warmińsko-Mazurskie, gdzie pod ziemią znajdują się odkryte ale nie eksploatowane jeszcze złoża atrakcyjnych pierwiastków: jakie mają znaczenie we współczesnym świecie, widać po podejściu Donalda Trumpa do Ukrainy i jej metali ziem rzadkich. Jak rzecz ujął prof. Soroka, projekt nowego COP znajduje się na etapie ruchu społecznego, jaki wokół niego się tworzy. Celem pozostaje nie tylko wzmocnienie obronności Polski, co oczywiste, ale też doprowadzenie do sytuacji, żeby najzdolniejsi absolwenci nie wyjeżdżali z kraju zaraz po dyplomie do pracy za granicą.
Czujemy się zobowiązani do inspirowania debat publicznych – uzasadniał zorganizowanie konferencji wiceadmirał Marek Toczek. Uznaje bowiem, źe “żołnierzem jest się od złożenie przysięgi aż do odejścia na wieczną wartę”. Wyraził też nadzieję, że “nasz głos trafi tam, dokąd trafić powinien”.