Wszystkie Rosjanki Czarzastego

0
63

czyli Nie rozejdzie się po kościach

To nie historia szpiegowska, co najwyżej opera mydlana. Mamy marszałka Sejmu z członkostwem PZPR i udziałem w aferze Lwa Rywina w biografii oraz powikłanym teraźniejszym życiem biznesowym i osobistym. A przy tym wyznawców Włodzimierza Czarzastego nie tylko przy stoliku dziennikarskim w Sejmie i jego zaprzysięgłych hejterów pokroju Piotra Nisztora z pisowskiej gazety, o którym mawia się, że nie lubi ludzi w ogóle a nie tylko postkomunistów. 

Blisko było, aby marszałek Sejmu – postkomunista, ale sprawujący funkcję z ramienia koalicji demokratycznej i jako jej niezbędny zwornik, wygrał tę rozgrywkę. Oto pisowski prezydent Karol Nawrocki i wspierająca go partia, co nie potrafią przegrywać po 15 października 2023 r. z pomocą niegodziwych gadzinówek próbują odwrócić tamten demokratyczny werdykt – taka interpretacja kryzysu wydawała się nietrudna do przeforsowania, kiedy po swojej stronie ma się nie tylko adwokata rodziny Tusków i neofitę demokracji Romana Giertycha z aferą Polnordu w tle, ale również TVN, “Gazetę Wyborczą” (kiedyś na kontrze wobec Czarzastego w aferze Rywina) oraz wspomniany sejmowy stolik przy którym sam marszałek, jako pierwszy w tej randze, sam czasem raczy zasiąść, by z wiernymi wyznawcami przyjaźnie w  przypływie dobrego humoru pogawędzić. 

Rodzina Soprano zamiast opery mydlanej

Dobry humor Czarzastego kończy się jednak, a sytuacja zmienia diametralnie z chwilą, gdy okazało się, że problem Czarzastego na kierunku wschodnim nie sprowadza się do jednej tylko lojalnej Rosjanki Swietłany Czestnych. Jej udział w biznesowych przedsięwzięciach rodziny Czarzastych (kasę u marszałka w domu trzyma żona Małgorzata) można jeszcze przypisać tendencji do maksymalizacji zysku, charakterystycznej nie tylko dla wspomnianej familii, ale całego kręgu nomenklaturowego kapitalizmu: spółek wyrosłych z dawnych firm państwowych. Podobnie jak Muza, wydawnictwo, na którym zrobił pieniądze Włodzimierz Czarzasty. Wyrosła w znacznej mierze dzięki firmie Transakcja, powołanej w 1988 r. jako spółka partyjnego koncernu RSW Prasa-Książka-Ruch i Akademii Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

To z Muzą współpracowała Swietłana Czestnych związana z domem aukcyjnym z Petersburga a tym samym stojącymi za nim państwowymi rosyjskimi bankami. Nabyła akcje spółki zawiadującej Hotelem Mościcki w Spale. A w tym momencie pojawiają się już przesłanki dla emocjonalności przeciętnego Polaka nieobojętne.Nie o emocje z kolei już chodzi, gdy dowiadujemy się o kolejnych partnerkach biznesowych Swietłany Czestnych, a więc pośrednio i rodziny Czarzastych. Zwłaszcza, że wiadomości na ich temat nie pochodzą już z pisowskich gadzinówek, lecz z mediów markowych jak Wirtualna Polska czy dziennik “Rzeczpospolita”.

Ile diabłów mieści się na łebku od szpilki czyli dylemat średniowiecznych scholastyków

W latach 2020-23 – operacja finansowa miała kolejne fazy – Swietłana Czestnych przejęła udziały w spółce PDK, której wiceprezesem jest Małgorzata Czarzasty. Do PDK należy wspomniany spalski Hotel Mościcki. Transakcja – tym razem używamy tego słowa w potocznym znaczeniu a nie jako nazwy własnej spółki – stała się możliwa dzięki zaangażowaniu prezesa PDK Michała Słoniewskiego. Do PZPR urodzony w 1953 r. Michał Słoniewski wstąpił w wieku 21 lat, jako student Akademii Wychowania Fizycznego na warszawskich Bielanach. O jego wykształceniu będzie jeszcze mowa, bo na dyplomie ani nawet asystenturze AWF nie poprzestał. Nie od rzeczy przypomnieć, że w latach 70. z tej właśnie uczelni jako ostoi betonu partyjnego rekrutowani byli bojówkarze-karatecy rozbijający wykłady uniwersytetu latającego (Towarzystwa Kursów Naukowych), nominalnie reprezentujący socjalistyczne organizacje młodzieżowe. Sam za to Słoniewski został w 1976 r. członkiem zarządu stołecznego Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, potem już przy zarządzie głównym tej samej organizacji pracował na etacie kierownika wydziału sportu.

Jak już napisaliśmy, AWF jego ambicjom edukacyjnym nie wystarczył. W latach 1986-89 Michał Słoniewski studiuje na MGIMO, akademii dyplomatycznej w Moskwie, potocznie zwanej szkołą szpiegów. Uczy się tam nawet języka francuskiego i gry w tenisa. Absolwentem MGIMO pozostaje sam Siergiej Ławrow, obecny minister spraw zagranicznych Rosji. W Muzie Słoniewski wydał książki obrazujące jego zainteresowania związane tak z wykształceniem (“Bojkot Igrzysk Olimpijskich” i “Polski Ruch Olimpijski”)  jak biznesem (“Prezydencka Spała” oraz “Carskie gospodarstwo łowieckie”).

Publikowała tam również Czestnych, pisująca o Białowieży i Spale, ale nie to okazuje się w jej wypadku najważniejsze. Bardziej fakt, że chlebodawca Swietłany Czestnych, RAD (Rosyjski Dom Aukcyjny) działa pod auspicjami putinowskiego państwa. A 59 proc udziałów w nim należy do St. Petersburg CISC Russian Jeweller – własności Dinary Usejnowej i Marii Marakowskaj. Firma obraca rosyjskim majątkiem państwowym w tym aktywami Federalnej Służby Bezpieczeństwa, sukcesorki osławionego KGB z czasów radzieckich. Jeśli zaś o obie businesswoman chodzi, z dyskretnych i nieoficjalnych enuncjacji przedstawicieli  polskich służb specjalnych wynika, że ich afiliacje uznają za oczywiste. Niewykluczone, że z tego powodu Swietłana Czestnych znajdzie się z czasem na liście sankcyjnej Unii Europejskiej.  Sam Czarzasty, chociaż zasiadł w radzie Fundacji Wielkiego Błękitu, bagatelizuje własne kontakty z jej prezesem Marianem Kubalicą. W TVP był on m.in. dyrektorem biur zarządu oraz kadr i wiceszefem sportu w okresie, gdy Czarzasty miał wpływ na obsadę tych stanowisk. W latach 80. Marian Kubalica szefował radzie Zrzeszenia Studentów Polskich w Krakowie. Czarzasty w tym czasie pełnił w ZSP eksponowane funkcje. Ostatnio Kubalica w mediach społecznościowych promuje narrację putinowską, również w sposób tak bezpardonowy, że rekomenduje grafiki kojarzące ukraińskie barwy narodowe z… fekaliami. Kolejna to sprawa, z której marszałek winien się wytłumaczyć.

Czarzasty zawsze spada na cztery łapy, czy tak się stanie i tym razem

Po próbach rozgrywania kwestii biznesowych uwikłań Czarzastego przez prezydenta Karola Nawrockiego, który jego rosyjskie kontakty uczynił jednym z tematów przez siebie zwołanej Rady Bezpieczeństwa Narodowego – optymistycznie z perspektywy racji stanu i zdrowego rozsądku zabrzmiała zapowiedź Marka  Biernackiego z Sejmowej Komisji ds. służb specjalnych, który stwierdził, że gremium to zajmie się sprawą marszałka. Co więcej – za podjęciem takich prac przez komisję opowiedział się również kolega partyjny Czarzastego, reprezentujący w niej Lewicę Dariusz Wieczorek.

Sprawa Czarzastego, niezależnie bowiem od szpetnego użytku, jaki chciałaby z niej uczynić zarówno poprzednia władza (PiS ze swoim hejtem) jak ambasada amerykańska w Polsce (bo dla Toma Rose’a po rzekomej obrazie Donalda Trumpa przez marszałka to kolejny argument na rzecz jego bojkotu) – okazuje się już bowiem wystarczająco niepokojąca z perspektywy nie tylko międzypartyjnych gier ambicjonalnych czy prób testowania granic suwerenności Polski przez jej największego sojusznika, ale kwestii bezpieczeństwa Polski. Nie pocieszy nas fakt, że podobne uwikłania PiS są znacznie gorsze (w przedsięwzięcia polityczne i biznesowe wiceprezesa Antoniego Macierewicza inwestował swego czasu inny poseł, uznany za kłamcę lustracyjnego przez sąd Robert Luśnia, którego oficer prowadzący z czasów PRL Józef Nadworski związany był ze skazanym później za szpiegostwo na rzecz ZSRR i Rosji Markiem Zielińskim, dwaj ostatni razem napisali nawet broszurę o opozycyjnym Ruchu Młodej Polski do użytku resortowego).   

Włodzimierz Czarzasty zyskał sobie opinię polityka niczym zmyślny kot spadającego zawsze na cztery łapy. Zaczęło się, odkąd dokonał z pozoru niemożliwego: wyplątał się z afery Lwa Rywina. Nie zakończyła jego kariery. Wprost przeciwnie, teraz on bruździ ówczesnemu członkowi komisji śledczej Zbigniewowi Ziobrze po jego sromotnej ucieczce z kraju przed wymiarem sprawiedliwości, którym jeszcze niedawno zawiadywał. Właśnie jako marszałek pozbawił oskarżonego o kolosalne malwersacje – dalece skromniejszych poselskich fruktów, czym sprawił, że niedawny “szeryf” znajdzie się na łaskawym chlebie o Viktora Orbana, jeśli o oficjalnych źródłach utrzymania mowa.Bezsprzecznie inteligentny i znający doskonale historię własnej formacji Czarzasty pamięta też jednak upadek Józefa Oleksego.

Ten polityk postkomunistyczny z funkcją sekretarza KW PZPR w życiorysie, za to o zgoła księżowskiej wrażliwości – nie podniósł się po zarzutach o kontakty z agentem radzieckiego a potem rosyjskiego wywiadu. Nie chodzi nawet o to, że funkcję premiera stracił, chociaż oskarżenia – przynajmniej w sferze premedytacji a nie zbiegu okoliczności bądź prowokacji obcej – wcale się nie potwierdziły. Funkcje publiczne jeszcze pełnił. Do dawnej formy nigdy już nie wrócił. A pamiętamy przecież, z jaką ostentacyjną satysfakcją jeszcze jako marszałek Sejmu podejmował Oleksy w 50. rocznicę zamachu na Hitlera w Wilczym Szańcu pod Kętrzynem przewodniczącą Bundestagu Ritę Suessmuth.   

Jeśli jednak Czarzasty zaczyna marsz po prezydenturę, jak przyznają po cichu jego zwolennicy i z czym liczą się rywale  – będzie zmuszony się z tym rosyjskim tropem zmierzyć. Obeznani ze spiskową materią wiedzą, jak się to udało Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Po publikacji sławetnych “Wakacji z agentem” w którym to artykule zarzucano mu kontakty w Cetniewie z tym samym Władimirem Ałganowem, co wcześniej pogrążył Oleksego  –  prezydent obronił się skutecznie i kolejne wybory wygrał nawet w pierwszej turze. A kto dzisiaj pamięta jego ówczesnych oskarżycieli? Dla ułatwienia: Jacek Łęski, co później przybrał sobie nazwisko kolejnej żony, to pisowski celebryta, błaznujący na ekranie w czasach prezesury Jacka Kurskiego w TVP, choć prowadził programy co miały być poważne, ale się takimi nie okazały.

W międzyczasie ten sam Łęski rzecznikował rosyjskojęzycznemu konsorcjum biznesowemu z Donbasu, wykupującemu polskie fabryki i zwalniającemu na bruk robotników, co bez wątpienia gorsze od konszachtów z Ałganowem, jakie głowie państwa przypisywał w oparciu o świadectwa kelnerów i recepcjonistów, szybko potem przez nich wycofane…  Pokpiwać z tego mam prawo jako jedyny wówczas dziennikarz “Życia”, który odmówił uczestnictwa w “operacji Kwaśniewski” ze względu na zdrowy rozsądek i powagę własną, ale przede wszystkim szacunek dla czytelnika.

Kwaśniewskiemu wtedy, a Czarzastemu teraz doradzał ten sam Marek Siwiec. Co oczywiście o niczym nie przesądza. Postkomuniści, jak na tę formację przystało, muszą mieć też na względzie słynną opinię Karola Marksa, że jeśli historia się powtarza, to jako farsa tylko… To jednak ich problem. Reszcie opinii publicznej rzetelne wyjaśnienie się należy, w imię demokratycznych reguł, na które i sam marszałek chętnie się powołuje. Nie ma największego znaczenia, że teraz atakują go oponenci pozbawieni zahamowań i sami obciążeni jeszcze poważniejszymi zarzutami. Istotne pozostaje, co się naprawdę zdarzyło. I tego się mamy prawo dowiedzieć. Co nie oznacza, że nie warto równocześnie pytać o przebieg moskiewskiej delegacji Karola Nawrockiego jeszcze jako dyrektora muzeum, po której w papierach żaden ślad nie pozostał, chociaż była oficjalna.    

Polityka to nie sitcom. Burleska i opera mydlana, thriller szpiegowski i komedia omyłek dobiegają końca. Wszystkie płyty zdarte, można powiedzieć, bo za długo je grano. Teraz zadziałać powinny reguły demokracji, od których jawność życia publicznego okazuje się nieodłączna. Dotyczy wszystkich, których wybraliśmy.                     

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 7

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here