Ziobro zamiast Lewandowskiego

0
5

Prezydent Donald Trump, wpuszczając do Stanów Zjednoczonych Zbigniewa Ziobrę wbrew pozorom podjął decyzję nie tyle gorszącą, co salomonową. Uwolnił od kłopotu zarówno rządzących – bo ten ostatni nie stanie się pisowskim męczennikiem, jak macierzystą partię wygnańca, którego proces ujawniłby niechlubne sekrety zaplecza finansowego Prawa i Sprawiedliwości a nie tylko kanapowej Suwerennej (wcześniej Solidarnej) Polski, której przewodził były minister sprawiedliwości.

Tytuł tego skromnego szkicu może zaskakiwać, ale opiera się na prostym koncepcie. Jeśli bowiem chodzi o igrzyska, zostaliśmy w tym roku pozbawieni możliwości kibicowania naszym w finałach Mundialu, bo reprezentacja z powodu słabej gry tam nie awansowała, wyeliminowana przez tą samą Szwecję, którą pokonaliśmy przed czterema laty w drodze na poprzednie Piłkarskie Mistrzostwa Świata w Katarze. To, co się stało w futbolu, nie stanowi winy polityków. Inaczej niż klęska olimpijczyków dwa lata temu w Paryżu: najmniej złotych medali od 1956 r. i najgorsze w historii miejsce w klasyfikacji w historii naszego udziału w igrzyskach. Trudno tej kompromitacji na olimpiadzie paryskiej nie wiązać z interesami Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego z osławioną spółką Zondacrypto, nawet jeśli bulwersujące umowy z oszustami podpisano później. Ale nie wzięły się przecież z klimatu powszechnej uczciwości w PKOl, bo takiego tam uświadczyć się nie dało. Piłkarzom za to zabrakło umiejętności lub motywacji, jakby przeczuwali, że mogą nie dostać premii za sukcesy, nawet jeśli je odniosą: taki los stał się udziałem zimowych olimpijczyków z Mediolanu i Cortiny, bo nagrody wypłacić miała Zondacrypto. Odłóżmy jednak żarty na bok. 

W tej sytuacji na Mundialu w USA zabraknie Roberta Lewandowskiego, chociaż turniej mógł się wiązać dla niego z godnym ukoronowaniem pięknej kariery. W Stanach Zjednoczonych przebywa natomiast i zapewne długo tam pozostanie, aż do przyszłego zwycięstwa Demokratów nad Republikanami, w charakterze uchodźcy Zbigniew Ziobro. 

Co też w oczywisty sposób wiąże się z igrzyskami, przeciwko czemu nic nie mają obie największe partie. A także główne media, zwykle powielające przekaz jednej z nich.

Za kratami w Polsce Ziobro stanowiłby kłopot dla Donalda Tuska. Znamy bowiem zdolności pisowskiej propagandy do kreowania osadzonych na męczenników. Wiem, jakie jasełka ona odprawiała, by jako niewinną ofiarę przedstawić Mariusza Kamińskiego, chociaż siedział nie za to, co zrobił koalicji demokratycznej, tylko przed laty Andrzejowi Lepperowi.

PiS z kolei mogłoby się obawiać, że pokazowy zapewne proces b. ministra sprawiedliwości ujawni powiązania nieznane jeszcze opinii publicznej. Połączy wyprowadzanie pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, przeznaczonych dla ofiar przestępstw, a marnotrawionych na inne cele – z nazwiskami polityków, które jeszcze nie pojawiały się w podobnie kłopotliwym kontekście. 

Trump rozstrzyga w stylu komiksu, więc zamiast dialogów będą dymki

Decyzja Trumpa, której beneficjentem stał się Ziobro, podjęta została w komiksowym stylu.

Oto prezydent, wbrew radom osób bardziej kompetentnych w polityce zagranicznej – od sekretarza stanu Marco Rubio po ambasadora USA w Warszawie Thomasa Rose – decyduje się przyjąć byłego ministra sprawiedliwości na którym ciąży 26 zarzutów w głównej mierze korupcyjnych.

Oznacza to, że w estetyce komiksu pozostaniemy na długo.

Zamiast dialogów będą dymki.   

A psychologia postaci okaże się wysoce uproszczona.

Politycy w kraju całkowicie ten scenariusz historyjki obrazkowej zaakceptowali.

Ci pisowscy z całą powagą rozprawiają o torturach, jakie miałyby eks-ministra spotkać w Polsce Tuska. Czasem ktoś im łagodnie uwagę zwróci, że tak paplać nie wypada w momencie, kiedy dopiero co powitaliśmy w Ojczyźnie naprawdę męczonego wcześniej przez reżim białoruski Andrzeja Poczobuta.  

Zwolennicy koalicji demokratycznej pokipiwają z roli korespondenta telewizji Republika, jaką przyjął ma siebie Ziobro w USA. Jakby dziennikarskie papiery uciekiniera okazały się w tej sprawie najważniejszym wątkiem. Zaś media prorządowe jak TVN zabawiają publikę demonizowaniem żony b. ministra Patrycji Koteckiej, zresztą na wygnaniu mu towarzyszącej.

Granie na zero do zera… i tyle samo dramaturgii

Co znaczące, chociaż zarzutów jest 26, to od momentu, kiedy Ziobro przemieścił się do USA z Węgier, gdzie jego protektor autokrata Viktor Orban przegrał wybory z demokratą Peterem Magyarem i nie był w stanie dłużej go chronić  – niewiele się o samej sprawie nowego dowiedzieliśmy. 

Dominuje poetyka pościgu. Ale pozornego. Najłatwiej gonić tak, żeby nikogo nie dopaść.  Nawet efektowne sceny z “Bullitta” czy “Sugarland Express” niewiele powiedzą nam o naturze przestępczości.  Ale tam przynajmniej policjanci i złodzieje perfekcyjnie odgrywali swoje role do końca.

Tymczasem w Polsce zapewne nikt serio nie bierze pod uwagę możliwości, że Ziobro zostanie nam wydany przez Amerykanów, o co rząd formalnie zabiega. Co stanowiłoby zresztą poważny problem dla wszystkich: władzy, także dla kolegów ministra z PiS, a nawet dla samego Trumpa, który okazałby się niesłowny.

Minister na wygnaniu tak dalekim to rozwiązanie dla wszystkich optymalne. A jeśli trzymać się porównań do Mundialu – rzeczywista dramaturgia tej rozgrywki przypomina taki mecz, w którym obu stronom najbardziej zależy na bezbramkowym remisie. Wtedy wiadomo, że krzywdy sobie nawzajem nie zrobią. 


Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 1

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here