Czy ogon merda psem

0
45

Zapowiadanie przez Włodzimierza Czarzastego w wystąpieniu telewizyjnym obrony konstytucyjnych zasad można uznać za ucieczkę do przodu. Zaś właściwym adresatem poglądu, że demokracja nie opiera się na władzy jednego człowieka, wydaje się bardziej premier z jego własnej koalicji Donald Tusk niż prezydent Karol Nawrocki. Z kolei zapowiedź marszałkowskiego weta dla szkodliwych ustaw wydaje się prężeniem muskułów przez zawodnika nisko notowanego w rankingach. Znowu wiemy tylko kto to mówi, ale do kogo – to już musimy zgadywać.   

Spośród 236 posłów rządzącej większości, którzy zagłosowali za wyborem Włodzimierza Czarzastego tylko 21, a to niespełna 9 procent, wywodzi się z jego Nowej Lewicy. Od powrotu demokracji do Polski żaden marszałek Sejmu nie miał oparcia w równie nielicznym macierzystym klubie parlamentarnym. Nawet po pierwszych w pełni wolnych wyborach w rozdrobnionym Sejmie w 1991 r. Wiesław Chrzanowski znajdował zaplecze w ponad 40 posłach jego Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego.     

W dodatku też mierzone w procentach sondażowe poparcie dla partii Czarzastego zawsze teraz okazuje się niższe od wspomnianego 8-procentowego udziału w “maszynce do g≤osowania” Koalicji 15 Października. Z wielu badań wynika, że gdyby wybory odbyły się teraz, Lewicy zabrakłoby w Sejmie, podobnie jak w latach 2015-19 po tym jak Leszek Miller zdecydował się na nie dający poparcia a podwyższający tylko próg wyborczy sojusz z operetkowym i słabnącym już wtedy Januszem Palikotem. Po czteroletniej banicji z parlamentu właśnie Czarzasty jako przewodniczący ponownie do  Sejmu swoją formację wprowadził. 

Nie oznacza to, że jest człowiekiem sukcesu. Pamiętamy, jak dał się publicznie przeczołgiwać, gdy ujawniono aferę Lwa Rywina. Powołany kiedyś przez samego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Czarzasty poróżnił się z wieloma wieloletnimi współpracownikami jak dawnym prezesem TVP Robertem Kwiatkowskim.

Obecne jego atuty wydają się w znacznej mierze wirtualne, jak uwielbienie jakie spotyka go ze strony większości sejmowych dziennikarzy czy opinia, że to on załatwia pracę w obecnej telewizji publicznej.

Czarzasty licytuje wysoko. Przemówienia telewizyjnego w prime timie wcale nie musiał wygłaszać, żaden to oblig dla marszałka Sejmu. A zawarte w nim dwuznaczności mogą go wiele kosztować. PiS go nie pokocha, Nawrocki podobnie, ale pewnymi niuansami i aluzjami rozdrażnić może swoich.

Wielu wyborców Koalicji 15 Października żywi dziś przekonanie, że ogon merda psem, to znaczy Lewica jako najsłabszy element sojuszu rządowego pozyskuje najwięcej fruktów. A tę rolę beneficjenta uosabia Włodzimierz Czarzasty. Bo któżby inny, przecież żaden z ministrów, oni przecież ledwie sobie radzą jak wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski co zamiast o cyberatakach ze wschodu peroruje publicznie na temat seksualności byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka. Większy jednak problem w tym, co mówi sam Czarzasty. Bo robi na razie niewiele, nawet jego konferencje prowadzi odziedziczona po Szymonie Hołowni dyrektorka Biura Obsługi Medialnej Katarzyna Karpa-Świderek, chociaż jak anonsowano, ma z tego stanowiska odejść.

Jeśli Donald Tusk pewne wskazania Czarzastego weźmie do siebie – jak to o niebezpieczeństwach, wiążących się z nadmiarem władzy skupionej w rękach jednego człowieka – może się okazać, że marszałek Sejmu przelicytował w tej grze. I pomimo dostępu do telewizji nie uda mu się wtedy zapewne przekonać nawet lewicowych wyborców, że dotychczasowi partnerzy odwołują go dlatego, że demokracji bronił. Nie ten życiorys przecież.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 10

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here