Trop Gonzaleza

0
12

Decyzja warszawskiego sądu o tymczasowym aresztowaniu funkcjonariusza rosyjskiego wywiadu Pawła Rubcowa, przedstawiającego się również jako hiszpański dziennikarz Pablo Gonzalez, tak w Polsce jak w Ukrainie, może sprawiać wrażenie raczej symbolicznej. Pozostaje on bowiem poza zasięgiem naszego wymiaru sprawiedliwości, odkąd stał się beneficjentem wymiany szpiegów między Kremlem a Stanami Zjednoczonymi i ich sojusznikami. Na lotnisku witał wtedy powracającego do ojczyzny agenta sam Władimir Putin.

Nie jest to jednak wbrew pozorom tylko symbol ani wyraz bezsilności polskich sędziów, z których jeden – z Lublina – oficjalnie na wymianę przystał. Postanowienie aresztowe utrudni bowiem agentowi wpływu dalszą podobną, jak w Polsce i w Ukrainie, działalność. Gdziekolwiek teraz w wolnym świecie się pojawi, nawet pod zmienioną tożsamością, musi liczyć się z tym, że znajdzie się za kratami zaraz po tym, jak zostanie zidentyfikowany. Polscy sędziowie wiedzą więc, co robią. 

Kiedy Rubcow opuszczał Polskę, wypadało żałować głównie tego, że w gromadce osób w zamian za niego i jego kolegów z FSB i GRU wymienionych nie znalazł się polski obrońca praw człowieka skazany na Białorusi Andrzej Poczobut. Przedstawiciele władzy – a rządziła wtedy już Koalicja 15 Października – zaręczają, że objęcie go wymianą nie było możliwe, pomimo że tak Władimir Putin, jak jego satelita z Mińska, Aleksander Łukaszenka uznają dysydentów walczących o demokrację za zachodnich agentów, podobnie jak działo się to za rządów Leonida Breżniewa w czasach radzieckich.

Nie wiemy jak wielkie szkody Rubcow / Gonzalez wyrządził bezpieczeństwu Polski, szczegółowe o tym wiadomości objęte są tajnymi klauzulami. Na pewno jednak swoboda, z jaką w Polsce działał, i z jaką jego partnerkę Magdalenę Chodownik, podobnie przedstawiającą się jako dziennikarka, wpuszczano do gmachów rządowych i Sejmu – wzbudziła głęboką konfuzję, kiedy sprawę już ujawniono. Również Chodownik ma postawione zarzuty, z Polski nie wyjechała. Miarą zaś ostentacji Rubcowa pozostaje opublikowanie przez niego artykułu w renomowanym krakowskim “Tygodniku Powszechnym”. Domniemany Gonzalez występujący jako dziennikarz liberalnej prasy hiszpańskiej pracował tak u nas, jak w Ukrainie dla rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, znanego z wielu zbrodni, dokonywanych jeszcze w czasach ZSRR.    

Mądry Polak po szkodzie, głosi znane powiedzenie.  

Zarzut szpiegostwa postawiony został zbiegłemu na Białoruś propisowskiemu sędziemu Tomaszowi Szmydtowi z powołanej za rządów Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości nieformalnej grupy AntyKasta. Żona Szmydta Emilia występująca w sieci jako Mała Emi zaangażowana była w internetowe hejterskie nękanie sędziów, którzy polityce PiS określanej mianem reformy wymiaru sprawiedliwości się sprzeciwiali.

Z kolei przy okazji interesów polityków obecnie rządzącej koalicji, Romana Giertycha i Włodzimierza Czarzastego pojawiały się tajemnicze Rosjanki – business women pracujące zarazem dla proputinowskich oligarchów.  Ich powiązania ze służbami specjalnymi nie zostały jeszcze dogłębnie zbadane, ale wydają się oczywiste. 

Diabeł więc nie śpi, skoro o przysłowiach mowa i – przynajmniej jeśli o kierunek wschodni chodzi – facjatę wydaje się mieć podobną jak przed 1989 rokiem.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże, głosi inne jeszcze porzekadło. Nie chodzi o szpiegomanię ani wzajemne podejrzenia, jednak powszechna świadomość głębi infiltracji ze wschodu, czego elitom niewątpliwie zabrakło przy sprawie Gonzaleza-Rubcowa, skoro domniemany hiszpański dziennikarz brylował po warszawskich salonach, gdzie bez przepustki stykać się mógł z ludźmi władzy – wydaje się niezbędna, jeśli nie mamy zamiaru ponosić strat na własne życzenie. Wojna hybrydowa jest faktem, z różnymi formami nieprzyjaznej inwigilacji trzeba się więc liczyć, żeby się potem nie dziwić.     

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here