Byłoby super, gdyby nie wyborcy
“Nie jest problemem, że mamy kibola w pałacu, ale to, że jesteśmy społeczeństwem kiboli” – od takich bez wątpienia obraźliwych dla ogółu Polaków słów zaczyna się w papierowym wydaniu “Gazety Wyborczej” wywiad z dwojgiem analityków: profesorem Przemysławem Sadurą z Uniwerstytetu Warszawskiego oraz aktywistką Instytutu Krytyki Politycznej Julią Szostek. Każdy badacz ma prawo prowokować, ale tak skrajne sądy nie spotykają się z najmniejszym podaniem ich w wątpliwość przez prowadzącą rozmowę Agnieszkę Kublik [1]. Zamiast się pokazowo oburzać, lepiej na chłodno ustalić o co im wszystkim chodzi.
Jeśli to opis, to bałamutny i co najmniej nieaktualny, bo przecież wspomniani kibole dopiero co zbuntowali się przeciwko pisowskiemu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. Wywieszają transparent: “Nie jesteś jednym z nas” i inne, o bardziej drastycznej treści. Odwrócili się od prezydenta, gdy ich oszukał. Przedstawiając się bowiem jako jeden z nich właśnie, żeby zyskać głosy w wyborach, kiedy już nastał – zablokował wetem złagodzenie przepisów dotyczących tymczasowego aresztowania, po zastopowaniu zmian nadal zezwalających na stosowanie tzw. aresztu wydobywczego, mającego na celu nie zapobieżenie ucieczce bądź matactwu, lecz wymuszenie niekorzystnych dla podejrzanego zeznań. Co uderza w oczywisty sposób nie tylko w kibiców piłki nożnej. O tym niezwykłym w 37 lat po zmianie ustrojowej buncie klasy ludowej pisałem już obszernie w PNP 24.PL [2].
Polską rządzi nadal, od ponad dwóch i pół roku, demokratyczna Koalicja 15 Października, optymizmem poza wyrwaniem władzy z rąk PiS w 2023 r. napawa ówczesna rekordowa i najwyższa od 1919 r. frekwencja przy urnach (74 proc), a także niedawny wynik wyborów na Węgrzech, gdzie rządom Fideszu Viktora Orbana kładzie kres zwycięstwo partii TISZA, jego dawnego druha Petera Magyara. Autokratów pokonał też – i to po raz wtóry – Robert Golob w Słowenii. W Polsce zaś wprawdzie w ubiegłym roku prezydentem został Nawrocki, ale nie zmienia to wcale układu sił, skoro jego poprzednikiem przez pełne dwie kadencje był inny pisowiec, nieco bardziej ogładzony Andrzej Duda.
Pozostaje więc dobrze rządzić, a nie lamentować.
Hultajska trójka we wspomnianej rozmowie wykazuje jednak, że jest fatalnie, a winne temu pozostawać ma społeczeństwo, a nie partie demokratycznej koalicji, nie wypełniające wyborczych obietnic, które – oprócz oczywistego zmęczenia rządami PiS – przyczyniły się 15 października 2023 r. do zwycięstwa demokratów.
Nawet jeśli dotychczas nie szło jak należy, recepta wydaje się prosta: zrobić zwrot, czy reset, bo to modne teraz słowo. I realizować, co się obiecało. Włącznie z naprawą stylu i jakości życia publicznego, debaty parlamentarnej, sposobu prowadzenia publicznej polemiki. Z usprawnieniem zarządzania spółkami Skarbu Państwa i stworzeniem przedsiębiorcom, budującym wzrost gospodarczy i miejsca pracy warunków chociażby takich, by przestali odczuwać, że władza – a zwłaszcza uosabiający ją na co dzień urząd podatkowy – im szkodzi.
Zamiast to rządzącym doradzić, mędrcy z szóstej i siódmej strony “Gazety Wyborczej” wolą nas przekonywać, że…
społeczeństwo nie dorosło. To już doskonale znamy
Nawet wyborcy demokratyczni, zamiast zostać pochwaleni za udany trud odebrania władzy autokratom z Prawa i Sprawiedliwości – spotkają się z przyganą. Bo chociaż zagłosowali jak należy, nie odpowiadają światłym wzorcom redakcji z Czerskiej ani jej gości.
“Pogubiły im się te wartości. Bo nie są liberalne” – prawi prof. Sadura. “Rozmawiając z wyborcami, wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z selektywnym liberalizmem. Pamiętam warszawską grupę wyborców KO, pytaliśmy, co im przeszkadza, co by zmienili. Odpowiadali wprost, że to ma być Polska bez uchodźców, bez Ukraińców, w ogóle bez migrantów. To Polska, która jest zielona i z prawami kobiet, związkami jednopłciowymi, ale bez pisiorów. Trudno uznać, że to są liberalne poglądy. To jakaś bardzo dziwna mieszanka” [3] – skarży się profesor.
Mieszkanka dla “Wyborczej” gorsząca, dla Węgrów zbawienna
Dokładnie taka mieszanka dopiero co doprowadziła na Węgrzech do odebrania władzy autokracie Orbanowi przez Partię Szacunku i Wolności Petera Magyara.
Chyba, że “Wyborcza” i jej ulubieńcy eksperci chcą nas przekonać, że najlepiej byłoby, gdyby pełnię władzy sprawowało PiS. Wtedy nie ma co rządzącym niczego podpowiadać, bo i tak nie skorzystają. I można wszystko krytykować, tkwiąc dzielnie w opozycji. Również społeczeństwo, że niby do demokracji nie dorosło, nawet jeśli winni okazują się politycy, zwłaszcza ulubieńcy “Gazety…”, bo nie spełnili oczekiwań opinii publicznej. Tyle, że Polska już pod rządami PiS straciła osiem lat (2015-23). I na stratę kolejnych, zwłaszcza w trudnej sytuacji międzynarodowej, już sobie pozwolić nie może.
[1] Wyborcy Nawrockiego przejęli salon, koniec pedagogiki wstydu. Z prof. Przemysławem Sadurą i Julią Szostek rozmawia Agnieszka Kublik. “Gazeta Wyborcza” z 13 kwietnia 2026
[2] por. Nawrocki przegrywa na własnym boisku. PNP 24.PL z 2 kwietnia 2026
[3] Wyborcy Nawrockiego przejęli salon… op. cit