Wytrawny politolog ująłby problem zapewne w ten sposób, że najstarsza na świecie demokracja właśnie dość niespodziewanie objawiła zdolność autokorekty, własnej odnowy czy naprawy. Ale zdecydowali o tym zwykli ludzie – nie paneliści w akademickich salach. We wrześniu 2018 r. premier Alexis Tspiras buńczucznie ogłosił koniec kryzysu i przy tej okazji po raz pierwszy wystąpił w krawacie, którego zwykle nie nosił.

Społeczeństwo, dla którego środki zaradcze, w tym zmniejszenie emerytur i kwot wolnych od podatku, okazały się równie dotkliwe, co sam kryzys – oceniło to inaczej. W tym samym czasie profesor ateńskiego uniwersytetu Thanos Veremis ostrzegał: – Większość ludzi została do cna oskubana przez podatki, nie mają już pieniędzy, by je zainwestować w biznes i poprawić własny byt.

Dlatego Grecy już w lipcu br. zagłosowali na Nową Demokrację, której lider Kyriakos Mitsotakis obiecał im obniżenie podatków i nowe inwestycje. Zyskał samodzielną większość i sformował rząd.

Kończy to niemal pięciolatkę rządów Syrizy Aleksisa Tsiprasa, złożonej ze środowisk otwarcie używających czerwonych flag oraz symboliki sierpa i młota, a zarazem odwołującej się do dziwacznej mieszanki nacjonalizmu i populizmu, w której publicznym przekazie na żądania cięć budżetowych formułowane przez niemieckich wierzycieli odpowiadano własnymi – odszkodowań za wojnę i okupację. Zaś patriotyczne pochody i wiece maskowały ustępliwość wobec dyrektyw sterników globalnych finansów.

Premier z Nowej Demokracji umie liczyć

Lewacy całego świata, którzy z Aleksisa Tspirasa uczynili niemalże ikonę, mają powody do zmartwienia. Podobnie – co za paradoks – jak dyrektorzy z Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którym uwielbiany przez alterglobalistów premier… we wszystkim ustępował. Jak chcieli wierzyciele, Grecja już w 2017 osiągnęła nadwyżkę budżetową, ale głównie za sprawą wzrostu podatków.

Z jego następcą Kyriakosem Mitsotakisem z Nowej Demokracji, absolwentem Harvardu i Stanfordu, nie pójdzie im już tak łatwo – bo ten potrafi liczyć nie tylko słupki w sondażach. Wygrał wybory, ponieważ po latach populizmu zapowiedział obniżenie podatków. Co więcej – jego CV wskazuje, że wie, jak to zrobić. Pracował w sektorze bankowym i dla globalnej firmy consultingowej McKinsey. Jest synem byłego premiera, bo w Grecji polityczne dynastie stanowią równie trwały element krajobrazu, co kozy i skaliste zbocza: z kolei ojciec Tsiprasa jako zamożny przedsiębiorca budowlany pozostawał beneficjentem zamówień publicznych za rządów junty czarnych pułkowników (1967-74), które Grecy wspominają podobnie jak Polacy stan wojenny. Syriza powstała jeszcze przed kryzysem, bo w 2004 r, ale w eurowyborach 2009 r. wywalczyła… jeden mandat. Drogę do władzy utorowała jej gospodarcza katastrofa, za którą Grecy obarczyli winą rządzące na zmianę dynastie socjalistów i centroprawicy.

Globalny kryzys sprawił, że gospodarka Grecji skurczyła się o 26 proc. Eksperci szacują, że cofnął jej rozwój o pół wieku. Odczuła go najmocniej, bo przedtem masowo fałszowano statystyki, żeby umożliwić wejście do strefy euro. Przyczyną pogłębionej zapaści stało się też faworyzowanie przedsiębiorstw państwowych i dyskryminowanie prywatnych – subsydiowano nierentowne firmy publiczne, a zwykłym rodzinnym odmawiano kredytu. Zaszkodziło też przedwczesne przyjęcie eurowaluty. W kryzysie bezrobocie sięgało nawet 28 proc, greckie obligacje uznano za śmieciowe, a klienci masowo wycofywali wkłady z banków. Ruszyła więc międzynarodowa akcja ratownicza.

Cztery kolejne greckie rządy skorzystały z pomocy Trojki (Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy) wartej 310 mld euro. Każdy przedsiębiorca wie jednak, że nie ma darmowych lunchów. Cenę stanowiło ścisłe wypełnianie wierzycielskich wskazówek. Aby to robić skutecznie, charyzmatyczny niewątpliwie Tspiras wkrótce po zwycięstwie wyborczym w 2015 r. zastosował dość niezwykłą operację propagandową.

Rządząca Syriza najpierw zwołała referendum w sprawie żądań instytucji międzynarodowych. Wezwała obywateli, żeby zagłosowali za ich odrzuceniem. Gdy społeczeństwo zachowało się zgodnie z tym apelem, premier Alexis Tsipras spotkał się z międzynarodowymi liderami i… przystał na żądania jeszcze ostrzejszych cięć, niż te, o których była mowa przed głosowaniem powszechnym. Emeryci musieli teraz codziennie chodzić do bankomatu, żeby wziąć po 60 euro – maksymalną dopuszczalną dziennie wypłatę ze świadczenia.

Jaki jest sens demokracji, gdy poglądy wyborców są ignorowane? – pyta w nawiązaniu do tych zdarzeń były naczelny gubernator Banku Anglii Mervyn King [1]. W Grecji nie brakowało wówczas kolorowych graffiti na murach, z obrazami Tspirasa całującego się z niemiecką kanclerz Angelą Merkel.

Z rządu odszedł wtedy minister finansów Janis Warufakis, pozostając jednak guru światowej lewicy – jego książki w Polsce wydaje Krytyka Polityczna. Utrzymał się też w polityce greckiej, jako niewielka partia w lipcowych wyborach przekroczyła próg, który w Grecji wynosi 3 proc [2]. Nie sforsował go za to neonazistowski Złoty Świt. Wygrała Nowa Demokracja, prowadzona przez Mitsotakisa z prawie 40 proc. poparcia, Syriza otrzymała 31,5 proc. głosów. Taką odpowiedź dali greccy wyborcy na cytowane tu pytanie o sens demokracji.

Wdrażane przez ekipę Mitsotakisa zmiany nie obejmują wyłącznie gospodarki. Rząd przyspieszy rozpatrywanie wniosków azylowych, ale też wznowi deportacje imigrantów do Turcji. Kto nie dostanie szybko azylu, ten będzie odesłany. Gdy premierem pozostawał Tsipras, postępowanie azylowe potrafiło trwać dwa lata i więcej, a stan osobowy ośrodków dla imigrantów dwa razy przekraczał zakładane normy. Zmiany to nie czcza deklaracja wiecowa: premier Mitsotakis zdążył się już spotkać z unijnym komisarzem ds. migracji Dmitrisem Awramopulosem i usłyszał od niego, że Grecja nie jest sama. Nie o ideologię też tu chodzi – do Grecji trafia obecnie 3,1 tys imigrantów miesięcznie [3].

W Grecji właśnie nastąpił bunt klasy średniej, nie godzącej się na rozbuchane oszczędności, maskowane populistyczną i narodową frazeologią. Jak wylicza Euroactiv.pl – „od 2010 r. wielokrotne akcje ratunkowe zmusiły Grecję do zastosowania ponad 450 rożnych cięć i korekt budżetu” [4]. Aż w światowej kolebce demokracji zwyciężyły wreszcie zdrowy rozsądek i duma.

Jak posprzątać po populistach

Grecję i Polskę wiele łączy, nie tylko to, że – eufemistycznie rzecz ujmując – oba kraje nie zaliczają się do najzamożniejszych w Unii Europejskiej. Polska jest wśród państw UE czwarta od końca, Grecja – najuboższa w gronie „starej Unii” (tej sprzed rozszerzenia o 10 państw, którego byliśmy też beneficjentami w 2004 r.). Produkt krajowy brutto na mieszkańca wynosi w Grecji 17,2 tys euro, w UE średnio 30,9 tys. Trzy razy wyższe niż statystycznie w Unii są w Grecji zarówno bezrobocie (teraz 19,3 proc) jak dług publiczny (180 proc PKB).

Mamy wspólne powody do dumy z postawy w II wojnie światowej – grecki ruch oporu był niemal równie zdeterminowany jak polski, chociaż o AK nie nakręcono „Dział Nawarony” ani „Ucieczki na Atenę”. A teraz w obu państwach pojawia się wątek odszkodowań wojennych od Niemiec.

Przede wszystkim jednak Grecy pamiętają, że ich ojczyzna to kolebka demokracji, Polacy zaś cenią jej wyjątkową w Europie formę jaką była Rzeczpospolita Szlachecka. Z kolei historia XX wieku nie oszczędziła obu narodom paskudnych dyktatur – czarni pułkownicy doszli do władzy w Grecji wtedy, kiedy u nas sprawował ją Władysław Gomułka. Teraz być może warto od Greków uczyć się umiejętności całkiem nowych: jak posprzątać po rządach populistów. A przynajmniej warto bacznie obserwować, jak oni to robią. Właśnie zaczęli. Nie wiem, jak jest po grecku good luck

Jak sądzisz?

Czy w Polsce, tak jak Grecji, skończy się jesienią okres populizmu?
  • dodaj swoją odpowiedź

[1] Mervyn King. Czego Europa musi się nauczyć z greckiej tragedii? Forsal.pl z 17 lipca 2019
[2] por. Janis Warufakis. A słabi muszą ulegać? Europa, polityka oszczędności a zagrożenie dla globalnej stabilizacji. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017
[3] por. Grecja; rząd przyspieszy procedury migracyjne i wznowi deportacje do Turcji. DEON.PL z 15 lipca 2019
[4] Mateusz Kucharczyk. Grecja: skład nowego rządu. EurActiv.pl z 9 lipca 2019

Czytaj teksty Łukasza Perzyny

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 20

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

PRZEZzdjęcie Jupiterfab
Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

1 KOMENTARZ

  1. “Rządząca Syriza najpierw zwołała referendum w sprawie żądań instytucji międzynarodowych. Wezwała obywateli, żeby zagłosowali za ich odrzuceniem. Gdy społeczeństwo zachowało się zgodnie z tym apelem, premier Alexis Tsipras spotkał się z międzynarodowymi liderami i… przystał na żądania jeszcze ostrzejszych cięć, niż te, o których była mowa przed głosowaniem powszechnym. Emeryci musieli teraz codziennie chodzić do bankomatu, żeby wziąć po 60 euro – maksymalną dopuszczalną dziennie wypłatę ze świadczenia.

    – Jaki jest sens demokracji, gdy poglądy wyborców są ignorowane? “

    Podsumowując: Grecy zagłosowali za tym, żeby międzynarodowe instytucje dały im miliardy euro za darmo, a te instytucje bezczelnie wynik tego głosowania zignorowały. Zgadzam się z autorem – jaki sens takej demokracji…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here