Prokuratura postawiła zarzuty karne Michałowi Kołodziejczakowi, liderowi Agrounii w związku z niedawnym gwałtownym protestem na ulicach Warszawy. Rolnicy wówczas zablokowali ruch, spalili opony i rozrzucili na jezdni jabłka.
Podżeganie do niszczenia mienia i udział w zbiegowisku czynnym – usłyszał zarzuty Kołodziejczak. Lider Agrounii nie przyznał się do winy i zapowiedział kolejne protesty w Warszawie. – Jesteśmy dumą tego kraju i nie ukrywamy tego – powiedział podczas pikiety pod budynkiem Komendy Rejonowej Policji w Warszawie.
Zażądaliśmy sporządzenia uzasadnienia na piśmie, wtedy będziemy mogli w stopniu szerszym zapoznać się ze stawianymi zarzutami – powiedział podczas pikiety pełnomocnik Kołodziejczaka. – Są to przestępstwa w ujęciu kodeksowym i grozi za nie nawet kara pozbawienia wolności – przyznał prawnik.
Zarzuty niszczenia mienia dotyczą przede wszystkim uszkodzenia nawierzchni pl. Zawiszy w Warszawie. Według Kołodziejczaka uszkodzona została nawierzchnia, która i tak “nadawała się pod wymianę.
Szef MSWiA Joachim Brudziński po proteście 13 marca zapowiedział, że “każdy z przedstawicieli tej chuliganerii, która sprowadziła realne zagrożenie zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego musi ponieść konsekwencje wynikające z polskiego prawa. Podczas tego protestu policja zatrzymała osiem osób, które zwolniono po postawieniu im zarzutów chuligańskiego zakłócania spokoju, tamowania ruchu i zanieczyszczania drogi.
Płonące opony, rolnicy w żółtych kamizelkach w centrum Warszawy
O ósmej rano w Warszawie na placu Zawiszy wybuchł niezapowiedziany protest rolników. Na początku rolnicy rozrzucili owoce na całym placu i zablokowali ruch podpalonymi oponami. Z głośników nadawali komunikaty i puszczali muzykę. Michał Kołodziejczak, założyciel AGROunii na żywo relacjonował protest na placu Zawiszy: “rolnicy chcieli pokazać jak wygląda odcięcie ich od rynków sprzedażowych zarówno krajowych […]
