Za rządów PiS arogancja stała się trwałą postawą władzy wobec obywateli, w których wbrew własnej propagandzie widzi się nie suwerena lecz poddanych.

Łukasz Perzyna

Mateusz Morawiecki jeszcze nie zdążył wytłumaczyć się z okazyjnego zakupu działki, a już musi uzasadniać, po co podróżował do letniego domu w Dębkach samolotem z klauzulą HEAD. PiS jest sam sobie winien. Władza zamiast po aferze Marka Kuchcińskiego ukrócić nieuzasadnione przeloty VIP-ów, podjęła kroki, żeby je prawnie zalegalizować. Co więcej, do prac nad tym zaprasza opozycję. Postawa PiS potwierdza, że partia Kaczyńskiego szła do rządów wyłącznie dla przywilejów.

Zachowanie Morawieckiego trudniej przyjdzie wytłumaczyć, bo – w odróżnieniu od z gruba ciosanego Kuchcińskiego – miał być pisowskim produktem eksportowym. Zrobił karierę w bankowości, zanim poszedł do polityki, nikt mu niczego nie ułatwiał, wręcz przeciwnie – do 1989 r. ponosił konsekwencje faktu, że ojciec jest czołowym opozycjonistą. Morawiecki przypomina tych premierów-okularników, których zawsze mieli pod ręką tak Jelcyn jak Putin, żeby pokazać, że rządzą fachowcy. I równie mało ma do powiedzenia. Teraz jego zwolenników czeka wyjątkowo ciężki test wierności.

Pierwszy milion… z własnego banku

Sprawa działki Morawieckiego dawała się rozbroić argumentem, że kiedy transakcja miała miejsce, nie był w 2002 r. politykiem z pierwszych stron gazet (ale w wojewódzkim sejmiku dolnośląskim już zasiadał). A poza tym każdemu wolno być przedsiębiorczym. Z drugiej strony Marek Belka drwił, jak to cudowne dziecko PiS było w stanie w kilkanaście lat stukrotnie zwiększyć wartość swojej inwestycji. Racje wydawały się jednak podzielone.

Teraz kłopotliwe są nie tylko same loty transportem rządowym do letniego domu, ale wszystkie ujawnione przy okazji okoliczności. Liczącą 3 tys. metrów kw działkę w Dębkach ze stumetrowym domem Morawiecki kupił w 2013 r. za kredyt z BZ WBK, którego to banku wtedy – a jakże – był prezesem. Skromny nadmorski domek z ogródkiem kosztował go 1,1 mln zł. Teraz latem posiadłości pilnuje przez całą dobę za nasze pieniądze z podatków Służba Ochrony Państwa nawet wówczas, gdy nikt z Morawieckich w niej nie przebywa.

Czasem jednak wpada tam sam premier, który przez pięć letnich tygodni jedenaście razy korzystał w drodze do Dębek z transportu rządowego wedle instrukcji HEAD, zakładającej dokładne sprawdzenie lotniska. Godzina takiego lotu kosztuje nas od 16 do 35 tys zł w zależności czy podstawia się najtańszą Casę, średniego Gulfstreama czy najdroższego Embraera.

W międzywojniu samoloty były dla wojska, drogi dużo gorsze, terytorium bardziej rozległe, sieć kolejowa zwłaszcza w dawnym zaborze rosyjskim słabo rozwinięta, posłów na mocy konstytucji kwietniowej 208, zamiast obecnych 460 – a jednak docierali, dokąd trzeba. Ale nie o komunikację chodzi, lecz o prestiż.

Proszę pana, do ministra się dzwoni do ministerstwa – pouczała mnie już w nowej Polsce profesorowa Wiatrowa, żona marksisty a potem ministra edukacji w rządzie SLD, gdy telefonowałem w niedzielę umówić się na nagranie do „Wiadomości”. Jerzy Wiatr telewizję kochał: jak się o tym dowiedział, strasznie małżonkę skrzyczał. Ale PiS nie tylko prokuratora Piotrowicza odziedziczył po komunistach. Każdy student socjologii potwierdzi, że środowiska plebejskie zwykle nie wytwarzają własnych wzorów, chętniej je zapożyczają.

Jak się wydaje gusta obecnej władzy kształtował emitowany w Polsce w początkach transformacji ustrojowej (1990-93) serial „Dynastia”, preferowany przez widzów, dla których za trudna była „Pogoda dla bogaczy” o nieprzekupnym senatorze według prozy Irwina Shawa, nie wspominając już o „Sadze rodu Forsythów” na podstawie noblisty Johna Galsworthy’ego, której bohaterami są arystokraci o manierach i majątkach ukształtowanych przez pokolenia. Mydlane opery oferują łatwiejszy świat konsumpcyjnych rajów. Telewidz „Dynastii” pozostawał jednak mądrzejszy od oglądaczy „Niewolnicy Isaury” i wiedział, że to nie do końca bajka. Kto dba ten ma, a nikt nie pyta skąd… Przecież wygraliśmy wybory, tak się to dziś tłumaczy po kuluarach.

Co na to mityczny suweren? Socjologom nie udaje się jego portret, niedawno krytykowałem w PNP 24.PL uproszczenia prof. Macieja Gduli [1], który chyba w siłę nauki chyba zresztą zwątpił, skoro zgodził się poprowadzić krakowską listę Lewicy do Sejmu. Lepiej od politologów rozumie pisowski elektorat znakomity pisarz Kazimierz Orłoś, o czym świadczy przenikliwe opowiadanie „Noc suwerena”. Przymierzmy jeden jego sążnisty fragment do obecnej konfuzji z niskimi lotami: „Mecz się skończył, siedzimy, gadamy jeszcze, ale już bełkotliwe te nasze rozmowy były (..). Jak teraz ten nasz Suweren w oczy innym Suwerenom spojrzy” [2]. Właśnie, nic dodać nic ująć, mistrza się nie poprawia.

Jedno jest pewne: będzie miał kto premiera Morawieckiego publicznie usprawiedliwiać. Jak skrzętnie wyliczył Janusz Piechociński za rządów PiS zatrudnienie w Kancelarii Premiera wzrosło o 125 osób – dokładnie 22 proc.

Rządzącym pozostał blichtr. Absurdalna defilada w Katowicach w rocznicę bitwy… warszawskiej, umiejscowiona tam, żeby premier powalczył jesienią o rekordowy wynik oraz zdjęcia posłanki, chwalącej się na portalu społecznościowym przelotem rządowym Gulfstreamem wraz z Kuchcińskim to dwie odmiany tego samego zjawiska. Władzę, gdy już ją sprawuje, PiS pojmuje przez pryzmat jej fruktów. Nie czyni tego jednak bez konsekwencji, chociaż wciąż przewodzi w sondażach.

Państwo partyjne, państwo bezbronne

Defilada w Katowicach w przededniu kampanii wyborczej staje się symbolem prymatu państwa partyjnego nad celami, przekraczającymi ramy jednej kadencji.

Read more

Odwołany z funkcji marszałka Kuchciński jesienią otwierać ma listę kandydatów do Sejmu w okręgu krośnieńsko-przemyskim. Nawet wyborcy PiS, zwykle bezkrytyczni, zupełnie nie rozumieją, dlaczego tak musi być. Świadczy o tym sondaż, wedle którego 53 proc Polaków uznaje, że Kuchciński nie powinien znaleźć się na liście. Zgadza się na to niespełna 20 proc. Zważywszy, że poparcie dla PiS dwukrotnie przekracza tę wielkość, można założyć że Kuchcińskiego nie chce już co drugi wyborca jego partii [3]. Coś się zmienia.

Rzeczpospolita tatusiów

Infantylizacja polskiej polityki pozostaje jedną z jej głównych przywar. Niskie loty Kuchcińskiego za pieniądze podatnika – to wina Tuska, jak nagminnie uzasadnia lekceważąca inteligencję odbiorców TVP. Teraz trudniej będzie przekonywać, dlaczego loty Tuska na tej samej gdańskiej trasie były złe, a Morawieckiego juniora – całkiem dobre. Ale finezyjnej argumentacji nie potrzeba, w końcu Danutę Holecką porównuje się do prezenterki telewizji północnokoreańskiej, a nie do Barbary Walters.

O miejsce w Senacie ubiegają się ojcowie: urzędującego prezydenta Dudy oraz urzędującego premiera Morawieckiego. Kandydować wolno każdemu, ale obaj czynią to z poparciem partii rządzącej. Natrząsać się można, że PiS zgodnie z obietnicami prowadzi politykę prorodzinną. Trudno za to o lepszy probierz pojmowania polityki przez obecnie rządzących. Nepotyzm idzie z góry. I jak w tej sytuacji krytykować burmistrza za zatrudnianie pociotków…

Po czterech latach prezydentury Andrzeja Dudy 39 proc. Polaków ocenia ją pozytywnie, a 37 proc negatywnie. Niekorzystne dla Dudy okazuje się zwłaszcza zestawienie ocen skrajnych: ledwie 15 proc widzi jego prezydenturę „bardzo dobrze”, aż 24 postrzega ją „bardzo źle” [4]. Dzieje się tak w sytuacji, gdy prezydent nie jest uczestnikiem żadnego sporu publicznego. Co najwyżej Adrianem z serialu. Ewentualnie promotorem kandydatury własnego taty do Senatu. Opinii publicznej dotychczas niezmiernie dla niego pobłażliwej nagle zaczęło przeszkadzać, że… nic nie robi. Zapowiada to rychły koniec taryfy ulgowej dla rządzących.

Nie wiem, kto wśród polskich polityków boi się latać samolotem, jak kiedyś słynny holenderski piłkarz Dennis Bergkamp. Ale przy obecnych nastrojach świetnie ktoś taki nadawałby się na szefa gabinetu cieni, w którym widzi się zwykle przyszłego premiera. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, mówi znane polskie przysłowie.

Twoim zdaniem?

Jak oceniasz nepotyzm polityków?
  • dodaj swoją odpowiedź

[1] por. Krótki kurs LGBT, PNP 24.PL z 5 sierpnia 2019
[2] Kazimierz Orłoś. Noc suwerena. „Gazeta Wyborcza” z 30 grudnia 2017
[3] badanie SW Research, sierpień 2019
[4] sondaż Pollster, sierpień 2019

Czytaj o Prawie i Sprawiedliwości:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 4.9 / 5. ilość głosów 11

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here