Postawiliśmy na czystość

0
94

Rozmowa z Barbarą Bartel, rzecznikiem Alfa-Lek Lecznicy Profesorsko-Ordynatorskiej

– Pandemia stała się okresem ciężkiej próby również dla prywatnej branży medycznej? 
– Kiedy słyszeliśmy o pierwszych przypadkach, prawie wszystko zamarło. Najpierw mówiono o epidemii, dopiero nieco później pojawiło się bardziej odpowiednie słowo pandemia. Wiadomości o kolejnych przypadkach zachorowań, dotyczących przecież konkretnych, żywych ludzi mocno działały również na naszą psychikę. Jednak wie Pan doskonale, że lekarz, odpowiedzialny za zdrowie innych, składający z chwilą podjęcia działalności zawodowej przysięgę Hipokratesa nie może sobie w żadnym wypadku pozwolić na chaotyczne reakcje w tylu: rany Boskie, co się dzieje… Prezes naszej lecznicy Małgorzata Jabłońska-Nowak, konsultując się z zespołem podjęła działania, jakich wymagała wyjątkowa sytuacja. Dziś z pewnej perspektywy dostrzegamy, że wykazała się zdolnościami menedżerskimi. Przyniosły dobry skutek.

– Nie nadrabia Pani miną? Przecież wiadomo, że gdy zaczyna się pandemia, na miarę osławionej hiszpanki, wojennej grypy, której nikt w Polsce nie może pamiętać, bo siała spustoszenie sto lat temu – to w takiej wyjątkowej sytuacji pacjenci zgłaszają się w trosce o zdrowie do stacji sanitarno-epidemiologicznych, w szwach pękają szpitale zakaźne, ale zwykłego lekarza się unika, bo tam przecież również… można się zarazić?
– Wiemy o tym doskonale, jak pacjenci reagują, rozumiemy ich uzasadniony lęk o zdrowie własne i najbliższych. Dlatego wychodzimy naprzeciw ich oczekiwaniom. Cały czas działamy jako zespół. Powiem więcej: jesteśmy jednością. Rejestratorki, pielęgniarki i lekarze kierują się u nas tymi samymi celami i zasadami, co najwyżej ich ścisła realizacja zostaje rozpisana na szczegółowe zawodowe role. Nie ma u nas sprzecznych interesów. Pracownicy Alfy współpracują, gdy sytuacja wymaga – przepraszam za z lekka patetyczne sformułowanie – mądrości zbiorowej.

– Znów pięknie to brzmi. Ale w czym się w praktyce przejawia?
– Nie zbije mnie Pan z tropu. Wiemy co robimy. Zero chaosu, ścisły plan. Tyle, że my nie funkcjonujemy jak roboty, bo mamy do czynienia z żywymi ludźmi nie tylko materią, z pacjentami, z których każdy jest inny i ma odrębne potrzeby. Wiemy też, które są wspólne. Gdy pojawiło się zagrożenie wirusem COVID-19, zaczęliśmy od sterylizacji i odświeżania. Przy okienku rejestratorki zawsze jest tylko jedna osoba, obowiązuje odkażanie rąk. Każdy pacjent dostaje od nas maskę. W razie czego doradzamy jej odpowiednie umieszczenie, żeby nos nie był odkryty. Do tego pełna kontrola gabinetów pod kątem czystości plus monitoring, w tym wypadku kamery służą człowiekowi, który je wynalazł, a nie jak w wielu miejscach nękają go czy szpiegują.

– Aż takiej techniki potrzeba?
– Wykorzystujemy wszystko, co nowoczesne i dostępne. Wspomniał Pan o lęku przed zakażaniem, który przecież  nie omija placówek medycznych. Staramy się rozumieć ten niepokój i wyjść mu naprzeciw. Dlatego postawiliśmy również – nie zarzucając tradycyjnej formy wizyt – na telemedycynę: porady przez telefon, również z wykorzystaniem technik komputerowych. Bezpośredniego badania pacjenta one nie zastąpią, ale uzupełnią. Pomocne są zwłaszcza w drobniejszych przypadkach. Zaś gdy ktoś do nas przychodzi tak jak zawsze – stosujemy wszelkie możliwe środki zapobiegawcze dla dobra jego samego i innych. Personel ma dobre fartuchy i maski, każdy klucz do gabinetu sterylizujemy, zarówno pacjentów jak nas obowiązuje odkażanie rąk. Postawiliśmy na czystość. Dzięki temu radzimy sobie w trudnej sytuacji, przetrwamy. Dbamy zarówno o pacjentów jak o naszych lekarzy. których w Alfie pracuje ponad 200. Gdy wprowadziliśmy porady przez telefon, zaangażowaliśmy do nich w pierwszym rzędzie starszych lekarzy, znajdujących się w grupie ryzyka. Bo naszym zadaniem pozostaje każde ryzyko minimalizować. Pozostajemy solidną, przedwojenną firmą. Stawiamy na kontakt z pacjentem. Reklamy nie potrzebujemy.

– A państwo? Gdzie ono?
– Myśmy zastąpili państwową służbę zdrowia, takie są fakty. Pomoc państwa, subwencje, przeznaczone na czas kryzysu nie wystarczają, wiele firm wokół upada – zwłaszcza te mniejsze – i reszta już doskonale wie, że trzeba sobie samemu poradzić. Właśnie to robimy. Do dziś nie wynaleziono skutecznej szczepionki na COVID-19. Zapewne pomogą szczepienia przeciw grypie, zwłaszcza w nadchodzącym sezonie jesienno-zimowym. Wirus jest potężny, działa zarazem na układ nerwowy, pokarmowy, oddechowy. Choroba może przebiegać bezobjawowo, albo te objawy pozostają łagodne, jak lekki ból gardła i tyle… Teraz chorują już nawet politycy, naliczono trzy przypadki w Senacie. Wciąż nie wiemy, jak długo to potrwa. Ani czy przyjdzie następna fala. Wszyscy musimy przetrwać tę zarazę. Łatwiej o to, gdy tak jak w naszej klinice z sympatią odnosimy się zarówno do pacjentów jak do siebie nawzajem.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 8

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here