Skończcie z obciachem. Z nienawiścią sobie radzimy

0
165

Dlaczego nie oddam głosu na Rafała Trzaskowskiego w pierwszej turze wyborów prezydenckich

Słupki wyrastają ślicznie, aż miło: ledwie wystartował, już drugi, klękajcie narody czytające „Wyborczą”. Dajcie to na czwartą stronę dimanszu jak w slangu dziennikarskim nazywa się wydanie sobotnio-niedzielne i ładnie pokolorujcie. Żyjemy przecież w cywilizacji obrazkowej.

Tyle, że z tych samych badań, jak je ze zrozumieniem poczytać, zamiast się w nie tylko bezmyślnie wgapiać bo czas do biedronki, do żabki, do lidla, do myjni a potem na grilla – płynie wniosek przeciwny. To Szymon Hołownia i Krzysztof Bosak wciąż zyskują nowych zwolenników, Rafał Trzaskowski co najwyżej po klęsce Małgorzaty Kidawy-Błońskiej skrzykuje drobny ułamek dumnego elektoratu Donalda Tuska ze zwycięskich i dobrych dla Polski lat zapisanych orlikami dla wiejskich dzieci, sukcesem piłkarskiego Euro i zniesieniem obowiązkowej służby wojskowej. Ulotne to jednak były przewagi skoro nie zapobiegły podwójnej wygranej PiS w ponurym roku 2015 po aferze taśmowej i honorowym odwrocie Tuska do Brukseli.

W eksponowanym przez „Gazetę Wyborczą” sondażu PBS Trzaskowski notuje wynik gorszy niż przed pandemią słaba kandydatka PO Kidawa-Błońska. Z poparciem 21 proc wyraźnie ustępuje Dudzie (35 proc), zaś Szymona Hołownię, na którego głos zamierza oddać 19 proc Polaków wyprzedza o błąd procentowy takich badań. Nawet lekceważony niedawno Krzysztof Bosak, którego z Trzaskowskim łączy status celebryty i zupełny brak jakichkolwiek sukcesów poza polityką dzięki pracowitości objawianej również w pandemii (codzienne briefingi w nowym warszawskim Hyde Parku pod pomnikiem AK niekiedy wcześnie rano) dochrapał się 13 proc poparcia, co przed kampanią… wziąłby w ciemno [1].

Każdemu wolno interpretować wyniki badań opinii publicznej. Gorzej, że nie tylko środowisko „Gazety Wyborczej” już zaczyna kreowanie Trzaskowskiego na męża opatrznościowego, co może kandydatowi tylko zaszkodzić, bo go ośmiesza. Jako dziecko zagrał w filmie – ale tej roli nie udźwignie.

Kandydat znany z tego, że jest znany

Rafał Trzaskowski bowiem jak na celebrytę przystało jest znany… z tego, że jest znany. Ani jeden z jego sukcesów nie wykracza poza politykę. W pięknym stylu pokonał Patryka Jakiego już w pierwszej turze wyborów prezydenckich przed dwoma laty. Rywal – zastępca Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości – pozostaje jednak postacią z lekka karykaturalną. Bo jak traktować poważnie faceta, który palnie coś takiego jak hekatumba (korekto, nie poprawiaj, on naprawdę myślał, że tak się mówi), a Pragę warszawską jego sztab myli z czeską. Osłem byłby Trzaskowski, gdyby z nim nie wygrał. Uratował tym samym Warszawę dla Platformy, ale nie demokrację w Polsce.

Dziś spece od wizerunku z picusia – glancusia chcą zrobić fightera. Kiepski trud.

„Koniec z sianiem nienawiści” – ogłasza Rafał Trzaskowski w tytule wywiadu dla „Wyborczej” [2].

Skończcie z obciachem, którego wyrazem są rządy PiS i prezydentura Dudy, ale również próby cywilizowania PiS, dogadywania się z nim, negocjowania – chciałoby się odpowiadać. Kidawa-Błońska wezwała do bojkotu wyborów po czym grzecznie udała się do reżimowej telewizji na debatę. PO obłudnie broniła dziennikarzy, gdy PiS rugował ich z Sejmu – po czym sama zaprosiła ich sms-ami na konferencję prasową, a gdy przyszli, wyrzuciła za drzwi. To wasz wstyd a nie nasz. Zdarzyło się to 20 kwietnia, smsa wysłanego dzień wcześniej przez biuro prasowe PO zachowałem, nie skasowałem, od przewodniczącego Platformy Obywatelskiej Borysa Budki oczekuję przeprosin, nie dla siebie, lecz dla środowiska. Z kolei uwadze Rafała Grupińskiego, z którym miałem okazję napisać wspólnie książkę „Polityka i kultura” [3] i który w gotowym już gabinecie cieni PO odpowiada za kulturę właśnie polecam szwendającego się przy konferencjach prasowych osobnika z długimi włosami i w okularach, regularnie prowokującego dziennikarzy i szukającego z nimi zwady. Jeśli podesłał go Platformie PiS, niech go wyrzucą. Zaś jeśli ten gagatek ma tworzyć nowe standardy medialne – niech o tym otwarcie powiedzą. Bo to żenada.

Skończcie z obciachem, bo z nienawiścią sobie radzimy. To nie nasz hejt, tylko PiS. Pamiętamy umizgi „Wyborczej” do Dudy – znana wcześniej z prób organizowania środowiskowego bojkotu ludzi, którzy pozwalali sobie wyrażać przekonania choć trochę różne od jej własnych Ewa Milewicz oburzała się swego czasu na książkę, która zajmowała się życiem prywatnym prezydenta, tyle, że prezydent… nie ma życia prywatnego, za to mu tyle płacimy z naszych podatków – cała ta operacja nadskakiwania nie zapobiegła ustabilizowaniu się pozycji głowy państwa jako serialowego Adriana, wiecznie oczekującego w przedpokoju prezesa, bo do tytułowego ucha nie jest mu dane nawet się zbliżyć. Warto też przypomnieć, jak demokratyczni – a jakże – dziennikarze glanowali Pawła Kukiza za to, że prowokowany powiedział o żurnalistkach pisowskich to co opinia publiczna o nich myśli: niech opluwacze piosenkarza spojrzą teraz w oczy ludziom odchodzącym z Trójki bo nie chcieli oddać jej kultowej listy przebojów propagandystom PiS.               

Dlatego nie zagłosuję na Trzaskowskiego przynajmniej w pierwszej turze – bo nie znoszę jak się ze mnie robi idiotę. Tak, jak próbuje GW, w której pracowałem dwukrotnie co wspominam z przyjemnością, wciąż mam tam przyjaciół. Wtedy w 1990 i 1992 r. była to jednak gazeta szukająca półtonów i półcieni, świat na jej łamach nie był czarno-biały, jej siłę tworzyli życzliwi zwykłym czytelnikom dziennikarze tacy jak Roman Kurkiewicz i Krzysztof Leski a knajacki i apodyktyczny styl Agnieszki Kublik i Jarosława Kurskiego oparty na programowej pogardzie dla słabszych dopiero się przebijał w agorowym przekazie.         

Polska zasługuje na kogoś lepszego, niż prezydent, który w autoryzowanym wywiadzie mówi, że dostanie telefon. Nie chodzi przy tym o prezent, tylko o odbieranie połączenia.

„Dostaję setki maili i telefonów” – oznajmia Trzaskowski w wywiadzie [4].

To żałosny slang biurokraty – chociaż i tak lepsze niż przywoływana już hekatumba Jakiego. Polacy woleliby, żeby przyszły ich prezydent nie „dostawał” telefonów od Borysa Budki jak Adrian, przepraszam, oczywiście Andrzej Duda od Jarosława Kaczyńskiego. Najlepiej zaś, żeby dzień po zaprzysiężeniu oznajmił partyjnemu szefowi: od dziś dzwonisz przez sekratarkę. I na „ty” też już nie jesteśmy. Jeśli Trzaskowski ma być poważnie traktowany, powinien jak najszyciej taką obietnicę złożyć, zwłaszcza, że główny konkurent w walce o drugą turę Hołownia nie ma partyjnych szefów bo do partii nie należy, zaś ustępujący prezydentowi stolicy w sondażu PBS ledwie o osiem punktów procentowych Bosak też Januszowi Korwin-Mikkemu się nie opowiada ani nie staje przed nim na baczność – dlatego też zapewne osiągnął już w badaniach pułap dla mentora w poprzednich kampaniach nieodstępny.

Dramat Trzaskowskiego wydaje się polegać na tym, że przymierza się do rządzenia 40-milionowym krajem a nie ma w swoim otoczeniu nawet jednej osoby władnej tak zautoryzować wywiad dla jedynej profesjonalnej gazety w kraju żeby go przynajmniej nie ośmieszał.

Skoro ma być mocnym człowiekiem, co rozprawi się z kandydatem PiS i przeciwstawi zwłaszczaniu państwa przez tę partię – powinien z empatią podejść do wyborców a z dystansem do samego siebie.   Poczytajmy więc śródtytuły: „Agenci chcieli wyważać drzwi” – mowa oczywiście o gabinecie prezydenta Warszawy. A także: „Z mojej matki próbowali zrobić agentkę”. Czy chusteczki już przygotowane jak na „Przeminęło z wiatrem”?   Chcecie Państwo prezydenta, co się nad sobą użala? Przypomina się przygotowany przez sztabowców Tadeusza Mazowieckiego życiorys kandydata, wyliczający ile przeciwności go spotkało, o którym ktoś powiedział, że zamiast zagłosujcie na niego powinien się kończyć prosi o zapomogę. Pierwszy niekomunistyczny premier – jak pamiętamy – nie tylko prezydentem nie został, bo z Lechem Wałesą i tak wygrać nie mógł, ale hańbiąco przegrał ze Stanisławem Tymińskim, szalbierzem z Kanady występującym w roli wyrzutu sumienia transformacji ustrojowej.

Nie takie projekty żeśmy kładli

Skończcie z obciachem z nienawiścią sobie radzimy to nie nasz hejt tylko piS, powtarzam więc raz jeszcze halabardnikom Trzaskowskiego, jego fałszywym przyjaciołom i obłudnym doradcom. Zwłaszcza tym, którzy z Bronisława Komorowskiego, założyciela opozycji demokratycznej w Polsce, dobrodusznego sarmaty i dowcipnego szlachciury, a przy tym swojego chłopa, co sam odbierał komórkę, gdy dzwonili dziennikarze – uczynili bezwolną kukłę podatną na ataki pisowskich hejterów w kampanii sprzed pięciu lat. Adam Michnik bajdurzył wtedy, że aby Komorowski przegrał, musiałby po pijanemu przejechać na pasach zakonnicę, co miało być śmieszne, ale zaraz przestało, prezydentowi podpowiadano też, by głosił, że na drugą turę szkoda pieniędzy, więc macherzy pisowscy nie musieli wyciągać żadnego Bilderbergu, żeby faworyta dobić. Sprawcy tamtej klęski radzą dziś Trzaskowskiemu, jak ma wygrać z Dudą.    

Są w Warszawie rachunki krzywd, kacza dłoń ich też nie przekreśli

Dziś mówi dużo o zwykłych ludziach, podkreśla zgodnie z prawdą, że ich problemy zna lepiej niż Kaczyński, ale co to za porównanie i zasługa. Ale  Trzaskowski w stolicy miał dwa lata na wyrównanie krzywd wyrządzonych przez jego partyjnych kolegów ofiarom reprywatyzacji warszawskiej oraz nieuzasadnionych eksmisji, przeprowadzanych przez jego partyjnych konfratrów zwłaszcza brutalnie na Pradze Południe, gdzie dotykały również uznanych twórców. Trzaskowski zasługiwałby na poważne potraktowanie, gdyby warszawską prezydenturę zaczął od wypłacenia im odszkodowań, zwłaszcza, że w przyszłości, gdy powrócą wolne sądy, miasto i tak musiałoby to zrobić. Zmarnował ten czas. Nie wykonał telefonu do wyrzuconej bezprawnie z bloku na Gocławiu telewizyjnej dziennikarki, chociaż numer do niej ma jego biuro prasowe. Ale dawny aktor dziecięcy i obecny gwiazdor mediów woli telefony „dostawać” niż samemu dzwonić. Jak każdy aparatczyk partyjny, skoro o aparatach mowa…      

Dlatego nie może prezydent Warszawy walcząc o tę samą funkcję w kraju powoływać się na swoje zrealizowane w stolicy projekty – bo te po prostu nie istnieją. On tu administrował a nie rządził. Do dyspozycji miał dopracowane programy tych którzy w wyborach nie startowali jak ekonomista i przedsiębiorca Dariusz Grabowski, odwołujący się w swojej wizji do dziedzictwa Stefana Starzyńskiego. Jednak Trzaskowski nie został Starzyńskim ani nawet Sokratem Starynkiewiczem. Ten ostatni, choć Rosjanin, zadbał o higienę najważniejszego dla Polaków miasta, patriocie Trzaskowskiemu w dobie pandemii nie przeszkadzają przechadzające się po Nowym Świecie czwórkami  i piątkami cuchnące lumpy, jego straż miejska nie ma kiedy się zająć tymi roznosicielami zarazy, bo musi wystawiać mandaty osiemnastolatkom pijącym piwo po parkach i babciom sprzedającym nowalijki by dorobić do marnych emerytur, bo patron i mentor Trzaskowskiego Donald Tusk o wyższe dla nich nie zadbał. Bo przecież i tak na Platformę nie głosują.

Duda do pokonania…

Skoro prezydent ma już tylko 39 proc poparcia to druga tura wydaje się nieunikniona. Jedyna nadzieja Dudy to Trzaskowski, wymarzony przeciwnik w drugiej rundzie.

Read more

Prosiło by się aż pokazać kandydata jako dobrego gospodarza i zdolnego samorządowca. Wykorzystać narastający spór między bliską obywatelami władzą lokalną a tą centralną, która próbuje wszystko sobie podporządkować, choć czyni to równie nieudolnie, jak walczy z pandemią. W tej walce opinia publiczna stoi po stronie samorządu, który cieszy się dobrymi ocenami 74 proc naszych rodaków (według CBOS). Jednak z Trzaskowskiego żaden włodarz, a konto partii, która rzuciła go na Warszawę, chociaż posłem był z Krakowa obciążają: skorumpowany burmistrz Włoch oraz sprawca wściekłych eksmisji na Pradze Południe rychło w nagrodę awansowany na bardziej prestiżowy Ursynów. Trzaskowski przemęczać się nie lubi i nawet nie próbował obrazu tego „układu warszawskiego” wybielić.     

Trzeba się było w Warszawie brać do roboty. Straconych dwóch lat nie nadrobi się teraz w dwa tygodnie. Nie pomoże celebrycki lans ani wsparcie autorytetów.

Bujać to my, ale nie nas…

Bujać to my panowie szlachta – pisał przed prawie stu laty Julian Tuwim w wierszu „Do prostego człowieka”, ten sam wielki poeta, którego „Bal w operze” wydaje się idealnie pasować do ludycznego stylu PiS, gdzie prezeska Trybunału Konstytucyjnego – instytucji, co w demokracji powinna władzę pryncypialnie oceniać w sferze jej owoców ustawodawczych – okazuje się niespodziewanie „odkryciem towarzyskim” dla lidera partii rządzącej.

Wiemy też jednak, czym się klimaty „Balu w operze” skończyły dla Polski. Kraj potrzebuje dziś prezydenta, który z nimi zerwie a nie – nawet z wdziękiem i swadą – jeszcze w nie się wpisze. Zwycięzcy tegorocznych wyborów, jeśli będzie miał dobrą wolę, przyjdzie od razu się zmierzyć nie tylko z piekłem pandemii ale też z toksyną partyjności, trawiącą państwo polskie. Podobnie jak wszyscy Polacy nie znam jeszcze terminu wyborów, ale wiem, że w pierwszej turze nie oddam głosu na Trzaskowskiego, bo nie wierzę, że temu podoła. Ani nawet, że spróbuje…   

[1] sondaż PBS z 19-20 maja 2020
[2] Koniec z sianiem nienawiści. Rozmowa z Rafałem Trzaskowskim. „Gazeta Wyborcza” z 23-24 maja 2020
[3] por. Rafał Grupiński. Polityka i kultura. Rozmawia Łukasz Perzyna. Prószyński i S-ka, Warszawa 2019
[4] Koniec z sianiem nienawiści… op. cit.
[5] ibidem    

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 5

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here