Aspekt etyczny

W wymiarze etycznym emerytalny system kapitałowy oznacza zanegowanie prawa twórców i budowniczych majątku narodowego zgromadzonego do 2001 roku do dysponowania tym majątkiem. Jeśli bowiem młody obywatel rozpoczynający pracę w 2001 roku wykorzystuje do jej wykonywania budynki, infrastrukturę, narzędzia itp. wytworzone przez jego poprzedników, uznając jednocześnie, że jest wyłącznym dysponentem efektów wykonanej pracy, a wobec tego nie widzi powodu, by uzyskanymi dochodami podzielić się z ojcem, matką, a tym bardziej dziadkiem lub babcią, gromadzi środki na prywatnym koncie emerytalnym, to jest to nic innego jak zawłaszczenie części efektów nie swojej pracy ucieleśnionych w budynkach i narzędziach, którymi dysponował.

Czy tak być powinno? W wymiarze etycznym system kapitałowy formułuje tezę, że efekty pracy ucieleśnione w budynkach i narzędziach mogą być i powinny być przejęte nieodpłatnie przez użytkownika bez zapłacenia renty bądź odszkodowania (właśnie emerytury) ich bezpośrednim wytwórcom.

W wymiarze etycznym system kapitałowy ze szczętem wywłaszcza twórcę kapitału, który ze względu na wiek stał się emerytem, a uwłaszcza użytkownika, który tego majątku nie wytworzył (jak się później okaże uwłaszcza tylko pozornie).

System kapitałowy formułuje też tezę bardzo radykalną w wymiarze etycznym, że do pracującego należy troska o los własny i własną przyszłość, ale nie jego obowiązkiem, powinnością moralną jest troszczyć się o los starszych pokoleń. Tak sformułowana na gruncie ekonomicznym ideologia skrajnego egoizmu skutkuje rozerwaniem więzi społecznej, poczucia współzależności i współodpowiedzialności jednych pokoleń za drugie, negując pojęcie obowiązku wobec starszych pokoleń podważa fundament, na którym osadzona jest rodzina. Można sobie zadać pytanie jak wychowają, jakich wskazówek udzielą własnym dzieciom rodzice, którzy są zwolennikami kapitałowego systemu emerytalnego, oczywiście o ile się na dzieci zdecydują…

Czyż nie można doszukać się związku między kapitałowym systemem emerytalnym, triumfem ideologii egoizmu i powierzchownego hedonizmu, a spadkiem ilości zawieranych małżeństw i dramatycznym spadkiem dzietności Polaków? Czy można oczekiwać, że ktoś, kogo przekonano do negacji obowiązku świadczenia na rzecz swoich rodziców, będzie chciał zostać ojcem, matką decydując się na wyrzeczenia wobec własnych dzieci, ale wychowując je w duchu egoizmu. Zapamiętajmy w tym miejscu mądrość wypowiedzianą przez Edmunda Phelpsa, jednego ze współczesnych noblistów ekonomicznych: „Rodzina jest czymś w rodzaju szkoły życia, ale szkoła ta jest tylko tak dobra, jak dobrzy są nauczyciele.”

Ponieważ emerytalny system kapitałowy uzależnia wysokość dochodu emeryta od efektu gry rynkowej – trafnego bądź nietrafnego inwestowania w papiery wartościowe – to można mówić o graniu losem bezbronnego człowieka w majestacie prawa. Miliony ludzi stają się przedmiotem hazardowej rozgrywki, w której ich warunki materialne zależą w dużym stopniu od losu i aż strach pomyśleć…, czy będzie to człowieczy czy ślepy los.

Aspekt społeczny

System kapitałowy został wprowadzony w Polsce dzięki decyzji o ograniczeniu świadczeń emerytalnych w stosunku do będących już na emeryturze.

Nastąpiło zatem ograniczenie dochodów, poziomu życia dla wielu milionów Polaków, którzy, o paradoksie, mieli za sobą dzieciństwo i młodość w czasach wojny i okupacji, a dorosłe życie w czasach PRL z wszystkimi wyrzeczeniami towarzyszącymi tamtemu okresowi, czyli niską płacą, niską konsumpcją, codziennymi niedostatkami. Mówiąc wprost – ograbionych przez los ograbiono ponownie i to w majestacie prawa.

Zwróćmy uwagę, że system kapitałowy wyłączył ze swego działania pewne grupy społeczne, jak sędziowie, prokuratorzy, służby mundurowe zachowując dla nich bądź tworząc uprzywilejowane, znacznie korzystniejsze reguły świadczeń emerytalnych. Należy to nazwać po imieniu jako budowanie systemu nierówności społecznej i ekonomicznej.

Co jednak należy szczególnie podkreślić to fakt, że system kapitałowy nie objął, pozostawiając własnemu losowi, tych którzy stracili pracę, stali się bezrobotnymi, a co najgorsze to właśnie system kapitałowy wykreował nowe formy zatrudnienia na tzw. umowach śmieciowych oraz na „samozatrudnieniu”. Ogromną rzeszę ludzi, którzy muszą mieć świadomość, że żadna emerytura należeć im się nie będzie. Ponieważ grono to liczyć będzie, bo już liczy, miliony obywateli to należy jasno powiedzieć, że są oni skazani na grzebanie w śmietnikach na starość. Naukowcy przydali im eufeministyczną nazwę „wykluczeni”. Jak widzimy – już w zarodku, na starcie, system kapitałowy dokonał podziału społeczeństwa na uprzywilejowanych i wykluczonych czyli zwycięzców i przegranych.

W Polsce, państwie i społeczeństwie na dorobku, dla narodu nawykłego do dzielenia się biedą, uruchomiono mechanizm gwałtownego rozwarstwienia na garstkę bogatych i morze skrajnie biednych.

Tak ukształtowana zbiorowość nigdy nie zazna dobrobytu, a tym bardziej pokoju społecznego. Dla tych, którzy chcą zapoznać się bliżej z rozmiarami biedy i skalą wykluczenia w Polsce polecam przede wszystkim publikacje prof. Ryszarda Domańskiego, jego krytykę i polemikę z prof. Markiem Górą z roku 2004 oraz opracowania pań prof. Józefiny Hrynkewicz, Grażyny Ancyparowicz i Leokadii Oręziak.

Po co nam państwo polskie

Państwo, jeśli chce czerpać korzyści z międzynarodowego podziału pracy musi zadbać o rozwiązania zapewniające udział w tworzonej w gospodarce nadwyżce ekonomicznej.

Read more

Wprowadzenie systemu kapitałowego uwarunkowane było przyspieszoną prywatyzacją przedsiębiorstw, banków, majątku narodowego celem zmniejszenia luki w budżecie wynikłej z przekazania części składek emerytalnych do OFE, a nie jak dotychczas do ZUS. I tak oto pod pretekstem i w imię troski o aktualnych i przyszłych emerytów majątek wytworzony przez miliony Polaków, przez wiele dziesięcioleci PRL-u miast stać się ich własnością, został sprzedany nowym właścicielom. Dodać należy, co jest powszechnie wiadomym, że został sprzedany za bezcen.

W sensie społecznym wywłaszczono obywateli z ich majątku, odmawiając im prawa do decydowania i brania współodpowiedzialności za własną przyszłość. Pozbawiono także możliwości „wyedukowania się” Polaków na właścicieli kapitału mających prawo do zysku, do dywidendy, do dochodu, prawo do dysponowania tym majątkiem, pomnażania go bądź marnotrawienia. Jednym aktem prawnym pozbawiono polskie społeczeństwo możliwości wykształcenia w sobie postaw i nawyków gospodarności osadzonej w realiach życia, pozbawiono możliwości poczucia się właścicielem we własnym kraju. A jest to tym ważniejsze, że system miniony – totalitarny – takich postaw, niezbędnych we współczesnym świecie nie tylko nie uczył, ale je tępił.

Jednocześnie obywatele odebrali przyspieszoną lekcję, jak być uległym, jak żyć z dnia na dzień w poczuciu strachu… o pracę, o przetrwanie, o codzienność. Brak wolności i uczucie strachu to były narzucone wyróżniki systemu totalitarnego. Nowy system o tyle zmienił sytuację, że brak wolności zastąpił samodyscypliną i samoograniczeniem, a strach usprawiedliwił uzależnieniem ekonomicznym i powiązał z agresją wobec słabszych. Trzeba dziś mówić o tożsamości Polaków radykalnie innej niż przed 20-stu, 30-stu laty. To nie jest naród, który jest wspólnotą, który wie, że jest „u siebie” i sam o sobie decyduje. On ma świadomość, że ani nie jest u siebie, ani nie ma narzędzi ekonomicznych do decydowania o własnym losie, a ja mam obawy czy o… wolności i niepodległości jeszcze marzy.

Emerytalny system kapitałowy dokonał rzeczy fundamentalnej z punktu widzenia ekonomicznego i społecznego, a mianowicie wykreował właścicieli majątku narodowego, przydał im prawo do zysku i dochodu z kapitału, wskazał także, kto zostanie pracownikiem najemnym i przynależne mu będzie wynagrodzenie za pracę czyli płaca. Utworzył także powiększoną „rezerwową armię pracy” – bezrobotnych, a na koniec napisał scenariusz, jak ma wyglądać codzienność do grobowej deski polskiego emeryta.

Nieprzypadkowo jednak zadbano, by dać emerytom złudną szansę wyboru. Co mam na myśli? Przygotowany przez parlament projekt ustawy o tzw. odwróconym kredycie hipotecznym. Kredyt polega na tym, że właściciel mieszkania bądź nieruchomości podpisuje z bankiem lub instytucją finansową umowę o sprzedaży posiadanego majątku za około 40-50% jego aktualnej wartości wypłacanej jednorazowo bądź w ratach do śmierci kredytobiorcy. Po śmierci kredytobiorcy zwrot kredytu następuje w postaci przejęcia nieruchomości przez instytucję pożyczającą pieniądze.

Kupując mieszkanie za 40-50% jego obecnej wartości i płacąc przez kilka czy kilkanaście lat raty kredytobiorcy instytucje finansowe generują kolosalny zysk, ponieważ kredytu udzielają nie w całości, a właśnie w ratach. Nie mam złudzeń, że wprowadzenie ustawy o odwróconym kredycie hipotecznym pociągnie za sobą rozwiązania administracyjne i ekonomiczne, mające na celu wymuszenie na części emerytów skorzystanie z tak zaproponowanej pożyczki.

Czego się boję? Wysokiej inflacji zubażającej emerytów i rencistów, szybkiego wzrostu cen leków i opieki medycznej, a nade wszystko uruchomienia na szeroką skalę mechanizmu katastru czyli opodatkowania nieruchomości tak, by dla emerytów i rencistów stały się one niemożliwe do utrzymania. Nietrudno dostrzec iście szatańską spójność systemu, w którym naród, raz za sprawą grabieżczej prywatyzacji pozbawiony środków produkcji i własności pozwalającej pomnażać kapitał, jest po raz drugi wywłaszczony poprzez odpowiednie mechanizmy ekonomiczne ze swych mieszkań i zmuszony do stania się wolnym najmitą. Może zatem, jak w piosence zaśpiewać “… to już jest koniec, nie mamy nic, jesteśmy wolni, możemy iść”… do piachu.

Zło społeczne odwróconego kredytu hipotecznego wymaga osobnej dyskusji. Polega przede wszystkim na tym, że rozrywa więź pokoleniową, w której wszyscy jesteśmy wychowani. Wszak będąc zmuszonym do sprzedaży nieruchomości, nie pozostawiamy nic w spadku naszym dzieciom i wnukom. A przecież właśnie więź między-pokoleniowa jest jedną z najpiękniejszych cech naszej kultury. To ona buduje naszą świadomość, poczucie tożsamości, poczucie człowieczeństwa, poczucie sensu życia.

Nie można zapomnieć, że w efekcie prywatyzacji majątku narodowego większość tego majątku trafiła w ręce kapitału zagranicznego. Stąd dziś przemysł, banki, handel, a nawet usługi stały się, a w niedalekiej przyszłości ziemia będzie mogła stać się własnością tego kapitału. Dla świadomości społecznej i narodowej ma to znaczenie ogromne. To właściciel kapitału i majątku daje pracę i zarobek, jest dobroczyńcą. To właściciel i pracodawca rozstrzyga o losie pracowników. To obcokrajowcy będą decydować i już decydują o losie większości Polaków w Polsce.

O konsekwencjach przejęcia przedsiębiorstw przez kapitał zagraniczny już za chwilę…

Jest to fragment książki Dariusza Grabowskiego “Myśląc o Polsce” (zobacz więcej…) . Jeśli chcesz otrzymać egzemplarz z autografem Autora, prześlij adres wysyłkowy na adres redakcja@pnp24.pl

Czytaj inne teksty Autora:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 3.7 / 5. ilość głosów 3

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

1 KOMENTARZ

  1. na pewno nie takie steki bzdur od mędrków system kapitałowy, realne oszczędności na własnym a nie państwowym koncie są jedyną szansą na uwolnienia się od zniewolenia – łaski pańskiej urzędników polityków i czekania czy obecne dzieci będą na emerytów pracować, czy nie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here