Polska polityka wewnętrzna, ale w dużo większym stopniu polityka zagraniczna, jest niemal od zawsze zatopiona w głębi odczuć tego, jak deklaratywnie postrzegani są nasi politycy i sama Polska za granicą oraz tego, że nasze działania w zakresie polityki zagranicznej zawsze mają być honorowe – pełne przewag moralnych, bez skazy…

Jednak empiria wskazuje, że jedyną stałą w geopolityce są interesy, natomiast stosunki między stronami zjawisk geopolitycznych były i są zmienne. Wczorajszy przeciwnik może w wyniku gier interesów stać się najwierniejszym partnerem, gdyż takie staną się priorytety dnia jutrzejszego. Konieczny jest tu pragmatyzm, pozbawiony wszelkich predylekcji ku fatalizmowi. Powinniśmy spoglądać na historię chłodnym okiem wyciągając wnioski pozbawione odcieni subiektywistycznych.

Porównując postawy rządzących ostatnio w Polsce, możemy zauważyć prawidłowość: mniej lub bardziej otwartą wrogość wobec Rosji, oraz wizerunkową spolegliwość, bądź niemal awanturniczość w stosunku do Niemiec (intensywność podejścia zmienia się w zależności od tego, kto aktualnie sprawuje władzę w Polsce). Uzasadnieniem takich postaw może być fakt, iż Rosja posiada – jak na warunki europejskie – olbrzymi potencjał militarny, natomiast Niemcy, w dużej mierze rozbrojone, olbrzymi potencjał ekonomiczny i polityczny.

W przypadku kierunku zachodniego jedna z partii skupia się na wizerunku zewnętrznym, druga wewnętrznym, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Poprzednicy postawili bardzo mocno na współpracę ze strukturami europejskimi, a w szczególności z Niemcami. Patrząc na to od strony strategicznej, to w chwili bieżącej powinien być nasz priorytet. Polska jest krajem poważnie zapóźnionym, biednym, musimy skracać dystans do najzamożniejszych w jak najszybszym tempie, gdyż obok siły militarnej najważniejszym czynnikiem wyrażającym pozycję państwa na arenie międzynarodowej jest siła gospodarki. Dobra kooperacja z Niemcami oraz innymi państwami UE może zapewnić nam stały dopływ kapitału inwestycyjnego, umożliwiającego przyspieszanie rozwoju.

Jednak paradoksalnie, to o czym mówi się najwięcej, czyli korzystanie z funduszy europejskich w bardzo niewielki sposób pozytywnie wpływa na siłę naszej gospodarki, a wielu aspektach realnie ją osłabia.

Czytelnik musi uzmysłowić sobie, że nawet w programie Innowacyjna Gospodarka, który również nazewniczo sugeruje pomoc skierowaną przede wszystkim do przedsiębiorców, realnie trafiło do nich niewiele ponad 40% alokacji. Gdy uwzględnimy, fakt, że większość środków pomocowych była programowo skierowana do instytucji publicznych zauważymy, że to, co miało przynieść Polsce rozkwit gospodarczy, czyli rozwój naszych przedsiębiorstw, w zakresie wsparcia funduszy EU było potraktowane marginalnie.

Dla każdego obserwującego tzw. polską prowincję jest jasne, że ciągle zapóźnienia infrastrukturalne, mimo wielomiliardowych wydatków, są olbrzymie i różnica między naszym zachodnim sąsiadem, a nami jest ciągle kolosalna, chociaż trzeba w tym miejscu przyznać powoli się zmniejsza. Nie mniej jednak publiczne wydatki infrastrukturalne wymagają ponoszenia kosztów utrzymania, stąd jest oczywistym, że sfera publiczna będzie zmuszona dystrybuować coraz większe środki. To znowu nie przełoży się na zmniejszenie obciążeń fiskalnych, więc kosztowe przewagi konkurencyjne polskiej gospodarki będą słabły.

Sytuacja jaką opisałem nie wynika tyle z braku zrozumienia przez włodarzy naszego kraju realnych potrzeb gospodarki, czy wprost złej woli. Taka, a nie inna konstrukcja przepływów jest powodowana w dużej mierze priorytetami administracji brukselskiej i nasze władze mają ograniczone pole do popisu w tym zakresie. Dyskusyjnym jest natomiast czy zostały wykorzystane wszystkie nadarzające się okazje do wynegocjowania takiej alokacji środków, aby te maksymalnie dużej skali trafiły do tworzących dobrobyt przedsiębiorców, a nie konsumujących go urzędników. Być może w przyszłości pokuszę się o głębszą analizę dokumentów programowych funduszy i pozycje negocjacyjne strony brukselskiej i to w jakim stopniu wykorzystaliśmy w tym zakresie nasze możliwości, w tym miejscu chciałbym zakończyć tą myśl, skupiając się na kolejnej, nie mniej istotnej.

W bardzo niewielkim stopniu da się zauważyć w mediach krajowych jakiekolwiek analizy skupiające się na miękkiej sferze kooperacji z najmocniejszą na kontynencie gospodarką niemiecką. Chciałbym przywołać jeszcze w tym miejscu przykłady azjatyckie dla podkreślenia pewnych cech, moim zdaniem pożądanych, w działaniu władz publicznych, jakie powinny charakteryzować odpowiedzialną, długofalową politykę. Błyskawiczny wzrost gospodarek azjatyckich posiadał wiele cech wspólnych, korzystały one z zachodniego know-how, bazy technologicznej, dając w zamian tanich wykonawców.

Początkowo, w pierwszych fazach rozwoju, państwa azjatyckie zajmowały się wytwórczością charakteryzującą się dużym nakładem pracy, o niskim ładunku technologicznym, w dużej mierze o charakterze zaopatrzeniowym. W dniu dzisiejszym wiele zakładów produkcyjnych pracujących na potrzeby gospodarki niemieckiej wykonuje zadania, jakie wykonywały wcześniej na rzecz zachodu państwa azjatyckie, łatwo jest dostrzec powtarzalność zjawisk.

Tym co łatwo zauważyć, jako różnicę, jest brak preferencji dla rodzimego kapitału w krajowych regulacjach, jest to oczywiście powodowane przepisami antydyskryminacyjnymi UE. Musimy mieć jednak świadomość, że każdy kraj w większym lub mniejszym stopniu w zgodzie z regulacjami brukselskimi preferencje dla rodzimych firm wprowadza, na co mamy bez liku przykładów. Kluczem jest to, że mając dobre stosunki w Brukseli, oraz sprytnych legislatorów, można prowadzić częściowo suwerenną politykę w tym zakresie. Niestety poprzednicy, nie starali się specjalnie wykorzystać swych możliwości, natomiast obecna władza silnie akcentując patriotyzm i działania suwerennościowe, działając jak słoń w składzie porcelany uniemożliwia formę jakiejkolwiek akceptacji swych działań we tym zakresie.

Innym aspektem kooperacji z bardziej zaawansowaną gospodarką jest wykorzystywanie tego, co oferuje nam niemiecki kapitał. Dla przykładu polscy pracownicy i menadżerowie pracujący w firmach z zachodnim kapitałem, mają okazję pozyskać wiedzę praktyczną o zachodniej, a szczególnie niemieckiej kulturze korporacyjnej. Nauczyć się profesjonalnego zarządzania przedsiębiorstwem, ten kontakt z obcym know-how jest niezastąpiony i w przyszłości może doskonale owocować. Sprawność zarządzania, otwartość, proeksportowość mogą tworzyć nasz przyszły kapitał rozwojowy. To o czym teraz pisałem nie da się wycenić w wymiernym pieniądzu, to budowanie potencjału, który być może uda się wykorzystać.

Jednak, aby nie doprowadzić do „przesłodzenia herbaty” musimy zdawać sobie sprawę z tego, że wszystko na to wskazuje iż Zachodnia Europa jest obecnie w fazie schyłkowej i jej rola polityczna oraz gospodarcza będzie jedynie spadać w przyszłości. Oczywiście jeszcze długie lata będziemy jedynie „ubogim kuzynem” swych zachodnich sąsiadów, lecz powinniśmy uczynić wszystko, aby zmaksymalizować korzyści uczestnictwa w strukturach UE minimalizując pola konfliktów (z czym obecna władza ma poważne problemy), starając się ugrać jak najwięcej.

Juliusz Krzysztoforski

Autor przez kilkanaście lat zawodowo zajmował się procesami inwestycyjnymi i stosunkami wodnymi. Jego motto: Kto nie myśli o jutrze, będzie miał kłopoty, zanim dziś się skończy (przysłowie chińskie)

Polecamy poprzedni tekst Autora:

Polska ma problem z wodą, ale co to ma wspólnego z globalnym ociepleniem?

Pustynia, stepowienie, wycinka lasów, melioracje, a może globalne ocieplenie? Związki z globalnym ociepleniem są zwyczajnie żadne, a taką ciemnotę szerzą i przyjmują osoby nie mające na ten temat żadnej wiedzy.

Czytaj więcej

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

1 KOMENTARZ

  1. Jak widać na ten temat,można pisać,nie tylko ARTYKUŁ,ale książki.
    Ja wychodzę z założenia,że wszystkie dyskusje o przeszłości,nie mają SENSU.Szczególnie o przeszłości POLITYCZNEJ.
    Żyjemy tu i teraz w takich nie innych warunkach,gospodarczych w UE-politycznych i na tym się skupmy.
    Poprzednia władza,dzięki wyjątkowej roztropnej dyplomacji,załatwiła tak ogromne pieniądze,że nie mieści mi się w mojej głowie.A BUŃCZUCZNA WŁADZA PiS,nie dość,że zostaniemy ogołoceni z pieniędzy,to jeszcze,przez “BUFONADĘ”,WAŻNYCH STANOWISK.Przysłowie mówi:pokorne ciele itd.To jest zasada,która sprawdza się w życiu.I zawsze jest aktualna.

    itd

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here