Wisła, czyli przedsiębiorca, który uratował legendę

0
109

Dokładnie w Chrystusowym wieku 33 lat przedsiębiorca z branży IT podjął się niezwykłej misji. Prezes Synerise Jarosław Królewski niedawno sam grał w piłkę w Gliniku. Teraz wspólnie z Jakubem Błaszczykowskim i Tomaszem Jażdżyńskim reanimuje Wisłę Kraków.

O własnych marzeniach nie zapomina, tylko je realizuje. Pochodzi z Hańczowej, liczącej niewielu ponad 500 mieszkańców wsi w powiecie gorlickim, znanej z zespołu szkół rolniczych, zabytkowej cerkwi i licznych etnograficznych imprez łemkowskich. Za jego sprawą właśnie tam, w Hańczowej w grudniu ub. r. wystartował największy program nauczania sztucznej inteligencji w środkowej Europie. Na zajęcia w 1500 szkół, przedszkoli i liceów prezes przeznaczy 6 mln złotych, a partnerów biznesowych: banki i korporacje informatyczne nakłonił do dużo większych datków.

Firmę Synerise założyli sześć lat temu Jarosław Królewski, Miłosz Baluś i Krzysztof Kochmański. Produkuje oprogramowanie i obsługuje wielkie firmy. Zajmuje się sztuczną inteligencją, architekturą systemów IT, usługami w chmurze. Dziś zatrudnia 150 osób, nie tylko informatyków, ale też inżynierów – ich jest najwięcej, również psychologów i ekonomistów, w tym byłego wiceprezesa Narodowego Banku Polskiego Krzysztofa Rybińskiego. Werbowanym geniuszom informatyki potrafi zaoferować nawet 17 tys euro miesięcznej pensji. Misja firmy zakłada, że przy zatrudnieniu preferuje się kandydatów z wysokim IQ – i gotowych zmieniać świat. Z tym raczej Królewski nigdy nie miał kłopotów, chociaż chętnie żartuje z rozbudowanych wymogów rekrutacyjnych:

– Bardzo się cieszę, że jestem właścicielem firmy, bo myślę, że sam bym się do niej nie dostał [1].


Gdy Jarosław Królewski uczył się w Gorlicach w liceum im. Marcina Kromera, startował w wielu olimpiadach przedmiotowych, od matematycznej po historyczną, z konkursem wiedzy o społeczeństwie włącznie, aby na własny użytek zbadać, co go interesuje najbardziej. Pasjonował się też futbolem.

Gdy Jarosław Królewski uczył się w Gorlicach w liceum im. Marcina Kromera, startował w wielu olimpiadach przedmiotowych, od matematycznej po historyczną, z konkursem wiedzy o społeczeństwie włącznie, aby na własny użytek zbadać, co go interesuje najbardziej. Pasjonował się też futbolem.

– Grałem w piłkę, dzięki temu miałem kolegów – podsumuje po latach przedsiębiorca, który już wtedy, w szkole, zyskał sobie opinię chodzącego własnymi drogami [2]. Miała z nim pozostać. Czasu nie traci tak konsekwentnie, że jeśli rozmówca go znudzi – spotkanie ogranicza do kilku minut.

Do Gorlic wróci po latach, żeby ratować klub, w którym grał w piłkę nożną w okresie 2002-6. Czwartoligowy Glinik Gorlice uzyska jego sponsorską pomoc jeszcze zanim biznesmen zabierze się do ratowania Wisły Kraków. Klub powinien szkolić i rozwijać talenty młodzieży z całego regionu, zastrzeże wtedy jego dobroczyńca. Ale oznajmi też, że zarząd Glinika ma realizować własne wizje, a rzeczą sponsora – jak to ujmie w specyficznym slangu – pozostaje je „akcelerować” [3]. Zagadkowo zabrzmi jego ówczesna deklaracja, że woli „marżować pasję niż skupić się na ” [4].

Wtedy jeszcze czasem trudno go zrozumieć. Rzutki biznesmen daje się fotografować z niefortunnie prezentującymi się w kadrze smyczami konferencyjnych identyfikatorów na szyi i chętnie używa technokratycznego żargonu. Z czasem dopiero wizerunek stanie się perfekcyjny, a nadskakujący prezesowi żurnaliści określą go nawet mianem polskiego Billa Gatesa. Faktem pozostaje, że rozwija się w tym kierunku, że widzi się w nim wizjonera, a nie gościa od kompów.

Rozległe zainteresowania i studia humanistyczne wyraźnie procentują. Zwłaszcza, że Królewski, który kiedyś studiował i grał w piłkę w AZS na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, teraz zostanie tam nie tylko wykładowcą, ale animatorem autorskich kierunków studiów, jak informatyka społeczna i e-gospodarka. Gdy włączy się w ratowanie Wisły – uważny obserwator nie pominie faktu, że nowy zbawca Białej Gwiazdy, jak określa się drużynę spod Wawelu, ma nie tylko pieniądze, ale i wiele do powiedzenia.

Wziąłem się za Wisłę, bo postawiono już na niej krzyżyk – uzasadni młody wizjoner, przypominający wyglądem Harry’ego Pottera . – Wszyscy mi to odradzali: partnerzy biznesowi, klienci, słyszałem, że mnie w tym Krakowie zabiją, powieszą, połamią mi nogi. Ale mam taką naturę, że w sytuacjach beznadziejnych lubię udowadniać, że można się z nich wydźwignąć [5].

Na reanimacji Wisły, za którą przedsiębiorcę od chmur internetowych z pewnością pokochają bez reszty twardo stojący na ziemi fani Białej Gwiazdy, raczej się nie skończy. Z uważnej lektury skąpych, ale jednak rzeczowych deklaracji Królewskiego wynika, że dał do tłumaczenia „wszystkie ustawy Margaret Thatcher, całą legislację innych krajów w zakresie imprez masowych”.

Wisła to początek, chcę przygotować coś większego – nie ukrywa [6].

„Żelazna Lady” przeszła do historii nie tylko dzięki powstrzymaniu komunizmu, ale także stadionowych chuliganów, bo angielscy kibole, gdy Thatcher krucjatę przeciw nim zaczęła, stanowili prawdziwy postrach europejskich miast. Gdzie grały angielskie kluby, tam policja ogłaszała stan pogotowia. Gdy na brukselskim stadionie Heysel wyspiarscy kibole w 1985 r. wywołali zajścia, w których zginęło 39 osób – wszystkie angielskie zespoły wyproszono z pucharowych rozgrywek na wiele lat. Podobnie bojówkarze Wisły zwani Sharksami od lat pozostają zakałą piłki. Ksywę Miśka, z winy którego drużynę wykluczono przed laty z pucharów międzynarodowych, gdy rzucił nożem we Włocha Dino Baggio, zna pod Wawelem każde dziecko.

Po nowym sponsorze można się spodziewać raczej konsekwencji, niż radykalizmu.

– Wy myślicie, że nie zwalniamy wielu ludzi w Wiśle, bo nie mamy jaj. Ale po prostu jesteśmy strategami. Musimy ich zachować, by pozyskać od nich wiedzę – objaśnia rozbrajająco Jarosław Królewski [7].

Wie jednak, co mówi, bo jego Synerise tworzy oprogramowanie do automatyzacji i optymalizacji procesów biznesowych. Współpracuje zarówno z popularną Żabką i Carrefourem, jak Oriflame i Microsoftem, który uznał nawet firmę Królewskiego za najlepszego partnera.

– Synerise ma w swoich systemach dane na temat prawie 120 miliardów transakcji, co odpowiada około 5 proc polskiego PKB. Liczymy dokładniej inflację niż GUS – śmieje się biznesmen [8].

Z kolei Ernst and Young zaliczył prezesa Synerise do grona 30 najbardziej perspektywicznych przedsiębiorców świata w branży technologicznej. Trudno się więc dziwić, że Królewski buńczucznie zapowiada:

– Już niedługo będziemy siedzieć przy jednym stole z Oracle czy IBM (..) jako (..) równorzędny partner [9].

Nowy ratownik Wisły Kraków uznaje gospodarkę wyobraźni za najlepsze z aktywów każdego kraju. I zapewnia, że jedną z kluczowych dla niego wartości, również w firmie, pozostaje wolność.

Przeczytaj, jak dzięki kibicom, przedsiębiorcom i Kubie Błaszczykowskiemu, okazało się, że “Wisła znów płynie”

[1] Mariusz Janik. Krakowska firma jest gotowa płacić pracownikom nawet po kilkanaście tysięcy euro. Wystarczy być geniuszem. INNPoland.pl z28 maja 2018
[2] Rozdaję 80 procent tego, co zarabiam. Wywiad Izabeli Koprowiak z Jarosławem Królewskim. „Przegląd Sportowy” z 8 lutego 2019
[3] Jagienka Michalik. 32-letni prezes firmy wartej 75 mln dolarów inwestuje w czwartą ligę z Gorlic. Sądeczanin www.sadeczanin.info z 04.08.2018
[4] ibidem
[5] Rozdaję 80 procent tego, co zarabiam… op.cit.
[6] ibidem
[7] ibidem
[8] Zrobimy z Synerise największą polską firmę. Z Jarosławem Królewskim rozmawia Eryk Stankunowicz. „Forbes” nr 1 z 2019
[9] ibidem

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here