Jesienią nastąpi przebudzenie Polski pracującej na swoim i tworzącej miejsca pracy

0
273

Wybory do europarlamentu zdominowane zostały przez dwa ugrupowania, które w kampanii wystarczały sobie nawzajem. Do sukcesu PiS przyczynił się suport Leszka Jażdżewskiego przed wykładem Donalda Tuska i ataki na Kościół w związku z aferami pedofilskimi – bo konserwatywna część wyborców uznała je za bodziec do udziału w głosowaniu. Wiele wskazuje na to, że to ostatnie na podobną skalę zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego.

Łukasz Perzyna

Z nowych sił obecność na scenie potwierdziła wyłącznie Wiosna Roberta Biedronia. Jej wynik pokazał, że dwie główne partie nie dzielą między sobą całej puli, więc opłaca się tworzyć nowe szyldy. Projekt Konfederacji został zweryfikowany przez wyborców negatywnie, ale na jesień to po prawej stronie pojawić się może nowa formacja.

PiS potwierdziło hegemonię, rejestrowaną w większości sondaży, ale jesienią powtórzyć ten wynik będzie trudno. Rozbudowane rozdawnictwo społeczne, opierające się na przekazywaniu obywatelom pieniędzy, które przedtem państwo odebrało im pod postacią podatków – wyczerpie swoje możliwości.

Wysoka frekwencja w województwach zwykle popierających PiS pokazuje, że tradycyjnie nastawieni wyborcy pod wpływem ataków Leszka Jażdżewskiego czy radykalnych uczestników dyskusji na temat pedofilii wśród księży postanowili w wyborczą niedzielę bronić Kościoła. Zwiększyło to poparcie dla PiS.

O wyniku jesienią rozstrzygnie postawa ludzi, którzy wytwarzają dobra i oddają część dochodu w podatkach: przedsiębiorców, pracujących na swoim, ale też młodzieży na umowach śmieciowych. Ich bunt przy urnach może przynieść sporą niespodziankę w zabetonowanej polskiej polityce.

Koalicji Europejskiej z kolei nie zawiodły wielkie miasta. Nowy projekt okazał się udany, chociaż nie zwycięski. Grzegorz Schetyna wykpiwany czasem za brak charyzmy potwierdził przywództwo, praktycznie likwidując konkurencję po opozycyjnej stronie. Koalicjanci jesienią nie wystartują sami, bo boją się, że nie zdobędą mandatów. Ich ambicje zostały zaspokojone. Próżność liderów również, skoro Schetyna dla swojej listy uzyskał poparcie 1,5 razy większe niż przed czterema laty Ewa Kopacz.

Niemal w przeddzień 30 rocznicy wyborów, po których Joanna Szczepkowska oznajmiła, że w Polsce skończył się komunizm – okazało się, że historyczne motywacje tracą znaczenie dla wyborców. Tak jak wcześniej elektoratowi PiS nie przeszkadzał prokurator stanu wojennego Stanisław Piotrowicz, tak teraz warszawscy wyborcy Koalicji, pomimo antykomunistycznej tradycji miasta, wprowadzili do europarlamentu Włodzimierza Cimoszewicza i Danutę Huebner.

Jesienią Jarosław Kaczyński będzie o pół roku starszy, co dla niego ma znaczenie, bo PO – jak pokazuje spot z ucharakteryzowanym na sportowca Schetyną rzucającym piłkę do kosza – nie ma podobnego problemu z liderem. Na kolejną kampanię nałoży się wątek sukcesji. Świetny wynik Beaty Szydło odbiera Mateuszowi Morawieckiemu pozycję niepodważalnego delfina, pomimo namaszczenia przez Kaczyńskiego, a powrót byłej premier z Brukseli stanowić będzie realną możliwość. Trudno przyjdzie równocześnie prowadzić kampanię i zastanawiać się nad przywództwem. Buldogi wyjdą spod dywanu.

Już obecna kampania zapowiada, że nie wszystko rozegra się wyłącznie pomiędzy dwoma partiami.

Jak kiedyś Janusz Palikot a potem Paweł Kukiz – tym razem Robert Biedroń zagospodarował część wyborców, nieskłonnych do poparcia głównych ugrupowań. Antysystemowej prawicy jednak do siebie nie przekona. Zaś zmarnowane głosy na Konfederację nie zniechęcą do budowania nowych szyldów po prawej stronie sceny, bo widać, że potencjał istnieje, tylko nie został spożytkowany.

Logika ścierających się dwóch młyńskich kamieni rządziła kampanią i znalazła odzwierciedlenie w wyniku. Iskrzyło, a główne partie budowały swoją pozycję na ostrości sporu. Znaczna część wyborców nie znajduje jednak wciąż swojej reprezentacji politycznej. Dotyczy to przedsiębiorców, rolników, a także młodzieży, nie podzielającej skupionego na swobodach obyczajowych światopoglądu Biedronia. Jesienią bohaterem zostać może już nie Kaczyński, nie Schetyna, ale ten, kto odpowie na to wyzwanie. O gospodarce w tej kampanii praktycznie nie mówiono, o wsi niewiele, o młodzieży w ogóle.

Jesienią Jarosław Kaczyński będzie o pół roku starszy, co dla niego ma znaczenie, bo PO nie ma podobnego problemu z liderem. Na kolejną kampanię nałoży się wątek sukcesji.

Paradoks dwóch głównych partii polega na tym, że nie mogą w nieskończoność zyskiwać, bo nie mają już skąd czerpać. Zwiększa to szansę nowych inicjatyw. O niewielkim zwycięstwie PiS przesądził tym razem wyborca, korzystający ze świadczeń socjalnych. Wielkie znaczenie miała trzynasta emerytura. Potwierdza to wysoka frekwencja w najstarszej wiekiem grupie elektoratu. Jednak o ile w ostatnim głosowaniu ważące okazało się poparcie tych, którzy korzystają ze środków z budżetu – o wyniku kolejnego rozstrzygnąć może postawa ludzi, którzy je wytwarzają i oddają w formie podatków: przedsiębiorców, pracujących na swoim, a także młodzieży na umowach śmieciowych, która teraz raczej została w domach. Ich bunt przy urnach może przynieść sporą niespodziankę w polskiej polityce, wyglądającej dziś na ustabilizowaną czy wręcz zabetonowaną.

Przebudzenie Polski pracującej na swoim i tworzącej miejsca pracy dla innych, a także biernych dzisiaj prekariuszy na śmieciówkach może oznaczać powrót Polski obywateli, z korzyścią dla gospodarki i ze stratą dla pewnych siebie partyjnych aparatów.

Triumfująca dziś logika ścierających się kamieni młyńskich skończy się z chwilą, gdy obywatele przypomną politykom, kto jest właścicielem tego młyna.

Czytaj także:

Europejska kampania ponad polskimi problemami

Strach pomyśleć, co się stanie, jeśli dla poprawy notowań partii Jarosław Kaczyński postanowi przed wyborami parlamentarnymi wymienić Morawieckiego.

Read more

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

PRZEZgrafika Bartosz Kapka Pixabay
Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here