Spółki TVP i Polskie Radio trzeba zlikwidować, żeby nie wypłacać horrendalnych odpraw reżimowym propagandystom.

Szykowane przez PO zmiany oznaczają koniec telewizji państwowej w obecnym wzorowanym na PRL kształcie. Pytanie, co dalej. Powrócić powinna telewizja publiczna, bo jest potrzebna, a żadne TVN jej nie zastąpi. Żeby to jednak nastąpiło, niezbędny okaże się nacisk na zwycięzców przyszłych wyborów.

Nie przypadkiem demonstrujący pod siedzibą programów informacyjnych „reżimowej” na placu Powstańców Warszawy w trakcie swoich akcji puszczają z taśmy sygnał Dziennika Telewizyjnego. Pamiętny, przenikliwy, nie dający się z niczym pomylić, bijący po uszach. Śmiano się wtedy, że zwołuje gospodynie domowe przed telewizory.

Od czasu stanu wojennego TVP nigdy nie była oceniana równie krytycznie jak teraz, chociaż już po zmianie ustroju przeżywała ciężkie chwile – jak za rządów pierwszej koalicji SLD-PSL, kiedy to kierownictwo informacji objął dawny propagandysta gen. Moczara z 1968 roku Jacek Snopkiewicz. Jednak to dziś, a nie wtedy, gwiazdeczkę TVP Dunin-Holecką porównuje się powszechnie do prezenterki telewizji północnokoreańskiej.

Rada Języka Polskiego analizuje sławetne paski TVP Info i oblicza, że zaledwie 25 proc z nich niesie za sobą przekaz informacyjny, reszta propagandowy. Nawet Elżbieta Kruk, posłanka PiS i członkini operetkowej Rady Mediów Narodowych określa TVP mianem paździerzowej. Do historii rodzimej propagandy przeszedł film Ewy Świecińskiej „Pucz” o okupacji przez opozycję sali obrad Sejmu, którego autorka nie dała się nawet zauważyć w miejscu relacjonowanych wydarzeń.

Prezes TVP Jacek Kurski od czasów sławetnego dziadka z Wermachtu kojarzy się Polakom z agresywną propagandą. W zarządzie partneruje mu Marzena Paczuska, bohaterka niezliczonych środowiskowych anegdot, związanych z zawodową nieudolnością bądź brakiem krytycyzmu (słynne sepleniące stand-upy: – Wiadomości, Mazena Pacuska…). Program dla Polaków za granicą Kurski powierzył podobnie postrzeganej Magdalenie Tadeusiak, która gdy SLD dzieliło posady pracowała jako korespondentka w Paryżu.

Charakterystyczne, że TVP rządzą pracownicy, którzy znakomicie przetrwali okres rządów postkomunistów w firmie. I pozostają jej twarzami: za prezesury Roberta Kwiatkowskiego Danuta Holecka tak samo jak teraz czytała z zaangażowaniem główne wydanie Wiadomości. Władze z Woronicza wolały ją nawet od zawodowej prezenterki Jolanty Pieńkowskiej, chociaż partnerem życiowym tej ostatniej pozostawał wówczas wiceprzewodniczący SLD Andrzej Celiński.

W Polskim Radiu najbardziej bulwersował skład poprzedniego zarządu, składającego się z Barbary Stanisławczyk-Żyły, której dorobek sprowadzał się do łzawej książeczki o Smoleńsku oraz Jerzego Kłosińskiego, co zasłużył się PiS, przekształcając dumny „Tygodnik Solidarność” w gadzinówkę partyjną.

Ponieważ na takie media widzowie nie chcą płacić abonamentu, pozostającego przeżytkiem komunizmu, telewizja Kurskiego żyje z 1,2 mld złotych dotacji rocznej z budżetu, przegłosowanej przez pisowską większość parlamentarną.

Wyrzucony z Wiadomości Kamil Dziubka opublikował w Onecie materiał, z którego wynika, że Platforma szykuje projekt ustawy medialnej. Politycy PO potwierdzają. Chcą likwidować nie tylko abonament, ale również spółki TVP i PR.

“Jeśli nie teraz to kiedy?” chciałoby się skomentować dawnymi słowami Michaiła Gorbaczowa, które lider KPZR powtórzył zresztą po pierwszych chrześcijanach.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Nie wynika z nich zobowiązanie, że zwycięzcy wyborów parlamentarnych zadbają o przywrócenie silnej telewizji publicznej, jaką zbudować miała ustawa o radiofonii i telewizji z 1992 r. wzorowana na najlepszej w świecie francuskiej i przegłosowana przez postsolidarnościową większość parlamentarną.

TVP i Polskie Radio trzeba zlikwidować, żeby nie wypłacać horrendalnych odpraw pisowskim propagandystom, którzy zadbali, by do umów o pracę powpisywać im złote spadochrony, zrozumiałe w wypadku wybitnych menedżerów, ale nie ekranowych kłapaczy.

Likwidacji ulegnie również Rada Mediów Narodowych, powołana po wygranej PiS w wyborach. Zasiadają w niej: Elżbieta Kruk, poseł PiS Krzysztof Czabański znany z promowania takich potworków legislacyjnych, jak ustawa zezwalająca ekoterrorystom na wkraczanie na teren prywatnych hodowli pod nieobecność właściciela – i wreszcie Joanna Lichocka, dawna gwiazdeczka Polsatu i ostatniej załogi „Życia”, odrzuconej przez czytelników z powodu nagłej zmiany poglądów. Skład Rady uzupełniają przedstawiciele PO i Kukiza, pozostający w niej w mniejszości.

Kompetencja obsadzania zarządów telewizji i radia, dziś jej przypisana, powróci do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, zgodnie z żądaniem Trybunału Konstytucyjnego, który sprawę rozpatrywał, zanim jeszcze sam został podobnie jak media zwasalizowany przez PiS. To jednak rozwiązania szczegółowe, które uwagę telewidza i słuchacza zajmują umiarkowanie. Ważne, co wyłoni się z chaosu.

Można TVP zlikwidować do końca, ale jej roli nie przejmie żadne TVN, powstałe przed laty jako klon „publicznej”. Dlatego dzisiejsze Fakty przypominają do złudzenia Wiadomości TVP sprzed dwudziestu kilku lat, robią je zresztą ci sami ludzie, co wtedy tamten program, od Adama Pieczyńskiego po Kolendę-Zaleską. Imitacja nie zastąpi oryginału. Wystarczy spojrzeć na durne seriale, z których w znacznej mierze składa się program TVN. Platformie warto więc patrzeć na ręce, czy nie likwiduje TVP nie po to, żeby ją potem uzdrawiać, tylko żeby w ten sposób odwdzięczyć się jej konkurencji medialnej za poparcie.

Optymistyczny, drugi wariant zakłada likwidację TVP jako telewizji państwowej i odrodzenie jako publicznej. Raz już miało to miejsce, po 1989 roku, kiedy jednak hołubiono byłych komunistów od Jacka Snopkiewicza po słynnego Milana Subotica (też potem budował TVN wspólnie z Miecugowem i Lisem). Teraz propagandystów PiS trzeba w komplecie zwolnić, bo stanie się to miarą wiarygodności całej zmiany.

Nowa odrodzona TVP dysponować będzie na starcie ogromnym potencjałem, jaki tworzą artyści sztuki telewizyjnej: jej operatorzy obrazu i dźwięku, montażyści czy kierownicy produkcji. Niemal nikt z tej grupy, z jednym wyjątkiem szwendającego się po Sejmie Tomasza Łubika, nie poddał się wulgarnemu pisowskiemu stylowi. Dowodem fachowości mistrzów sztuki telewizyjnej z TVP pozostaje fakt, że zwykle zachodnia stacja posyła do Polski samego dziennikarza, a ekipę organizuje na miejscu spośród fachowców „z placu” i „z Woro”, pracujących po godzinach.

Kto ma renomę, niech w TVP zostanie. Warto też przypomnieć, że w jej dyspozycji znajdują się archiwa o historycznym znaczeniu. I że żadna TVN nie będzie produkować ambitnych filmów ani teatru, bo niby dlaczego ma to robić, skoro jej widz kultury uczył się na bazarze, a nie w uniwersyteckich aulach.

Nie łudźmy się, że zmierzający do władzy politycy sami z siebie wybiorą lepszy dla telewidzów i radiosłuchaczy wariant. Gdyby tak mądrzy byli, nie dopuściliby do władzy PiS. Dlatego należy na nich wywierać stałą presję, rodzącą przekonanie, że jeśli TVP, powiedzmy ich własnym językiem zglebią – środowisko medialne w Polsce im tego nie daruje.

Ocalenie telewizji w Polsce pozostaje celem równie istotnym jak oczyszczenie jej z propagandystów.

Coming Soon
Czy należy zlikwidować Telewizję Polską?
Czy należy zlikwidować Telewizję Polską?
Czy należy zlikwidować Telewizję Polską?

Czy następcy PiS-u mają pełne szuflady?

Gołym okiem dostrzegamy już… prawdziwy koniec prostej większości. Korzystna dla rządzących arytmetyka nie przekłada się na rozwiązywanie realnych problemów.

Czytaj więcej

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here