Były premier Mateusz Morawiecki indagowany w sejmowym korytarzu o realność pomysłu rządu technicznego z Szymonem Hołownią jako premierem a ministrami z PiS i Konfederacji rzeczowo odpowiada, że jest w stanie wyobrazić sobie każdą koalicję. Rządzi jednak wciąż ta nazwana od daty 15 października, przy czym pomimo powołania rzecznika rządu (został nim będący już wcześniej ministrem Adam Szłapka) rolę jej spikera odgrywa zastępca Hołowni w Sejmie Włodzimierz Czarzasty. Właśnie podano 22 lipca jako termin rekonstrukcji rządu, co zważywszy, że wciąż mu się wypomina fakt zaprzysiężenia 13 grudnia – pokazuje, że obecna władza jakby nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia numerologii w polityce i przywiązania Polaków do symboli łatwo zapadających w pamięć.
Morawiecki, chociaż premierem był wprawdzie długo (ustępuje w tej konkurencji tylko Donaldowi Tuskowi, bo porównanie z Józefem Cyrankiewiczem byłoby jednak dla syna legendarnego lidera podziemnej Solidarności Walczącej Kornela obraźliwe) ale kiepskim i niewielkie ma widoki, że ponownie nim zostanie – nie ma teraz powodu do zmartwień. Nawet jeśli eksperci uznają jego niedawne rządy za marne, zwyczajni Polacy skłaniają się ku opinii, że żyło im się wtedy lepiej niż za Donalda Tuska. Utrzymuje tak 38 proc z nas, zdaniem jednej trzeciej – wtedy i teraz było tak samo, zaś tylko 18 proc dostrzegło polepszenie nie tyle po 15 października 2023 r. co 13 grudnia tegoż roku, kiedy nowy rząd zaprzysiężono, a symbolikę tej ostatniej daty pisowska propaganda wykorzystuje na potęgę [1]. Jeśli dojdzie teraz do tego ciągu dat 22 lipca jako termin rekonstrukcji, Morawiecki przesłanek do zadowolenia nie tylko w przekazie publicznym zapewne mieć będzie dużo więcej.
Rządzący robią sobie krzywdę sami, życzące im jak najgorzej PiS nie musi się nawet specjalnie starać.
Za to politycy z obu stron sceny starają się utwierdzić innych w przekonaniu, że w ich branży wszystko jest możliwe – jak w wypadku Morawieckiego każda nawet karkołomna koalicja okaże się lepsza niż rządy Tuska. Tyle, że kiedy w imię tego samego założenia późniejszy promotor politycznej kariery Morawieckiego, prezes Jarosław Kaczyński zawarł egzotyczną koalicję z Samoobroną Andrzeja Leppera i Ligą Polskich Rodzin Romana Giertycha – uruchomił sekwencję zdarzeń, które doprowadziły właśnie do objęcia przez Tuska po raz pierwszy fotela premiera. Po tym, jak wybory przed terminem podpowiedział Kaczyńskiemu Adam Bielan, teraz gospodarz jego spotkania z Hołownią.
Politycy starają się też narzucić nam przeświadczenie, że w nie tyle w ich branży, co po prostu w życiu publicznym wszystko wolno. Ale tylko im, bo nie nam, wyborcom.
Elektorat powinien w zależności od lokalizacji swoich sympatii posłusznie zagłosować na kolejnych nominatów Kaczyńskiego, co sprawdziło się w sumie już trzy razy w wypadku Andrzeja Dudy (wliczam tu jego reelekcję) oraz Karola Nawrockiego – bądź poprzeć równie radośnie i blankietowo, bo bez refleksji kandydata anty-PIS-owskiego, co dwa razy już zawiodło, jeśli o Rafała Trzaskowskiego i zwolenników obozu demokratycznego chodzi. Bo kandydat, choć demokratyczny, okazał się niewybieralny.
Pozostaje więc wyższość moralna, którą można się pocieszać i na niej budować nadzieję na przyszłość. Bo zawsze przyjemnie mieć rację i czuć się lepszym.
Obóz 15 października właśnie siebie tego poczucia wyższości moralnej pozbawia, a elektorat wprawia w konfuzję. Dowodzą tego potępieńcze swary związane z nocnym spotkaniem Hołowni, przywodzące na myśl raczej zemstę na marszałku za odmowę dokonania puczu konstytucyjnego wyrażoną przez zapowiedź przyjęcia prezydenckiej przysięgi w terminie, a także znacznie bardziej bulwersujące obrażanie w sieci sześcioletniej córeczki prezydenta elekta Kasi Nawrockiej przez pseudo-demokratycznych trolli czy poszczucie przez Tuska na wynik wyborczy dawnego wicepremiera w rządzie Kaczyńskiego, a teraz posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha.
Jeżeli obóz demokratyczny wyraziście odróżniać się będzie od PiS, ryzykuje porażkę wyborczą, bo system demokratyczny nigdy nie daje pewności zwycięstwa. Jeśli jednak trwale się do PiS upodobni – przegra na pewno.
[1] Pollster, sondaż z 8-10 lutego 2025