Nieszczęście, ale nie marszałka

0
44

Za kwotę równą płacy minimalnej, jaką co miesiąc władza wymusza na przedsiębiorcach, da się ulżyć cierpieniom niepełnosprawnych, ale rząd tego nie robi. To dowód cynizmu władzy. Bo tym razem pisowska ekipa musiałaby sięgnąć do kieszeni… własnej a nie cudzej.

Okupujący Sejm – a ściślej jeden z parlamentarnych korytarzy dokładnie nad głównym wejściem do gmachu – niepełnosprawni i ich rodzice domagają się podniesienia przysługującej im renty socjalnej do wysokości płacy minimalnej. Czyli, jeśli rzecz ująć najkrócej, może ich nie uszczęśliwi ale rozwiąże wiele ich problemów ta sama kwota, która od dawna stanowi zmorę dla tworzących miejsca pracy polskich przedsiębiorców: bo pisowski rząd, podwyższając płacę minimalną, wykazał hojność z ich kieszeni.

Wymuszanie na przedsiębiorcach, żeby – czy się stoi czy się leży – wypłacali tą samą kwotę, jakiej rząd odmawia osobom najbardziej przez los pokrzywdzonym i skazanym na pomoc innych, pokazuje absurd polityki społecznej, jaką prowadzi pisowska władza.  Opartej przede wszystkim na inżynierii wyborczej. Wspomniana grupa niepełnosprawnych uzależnionych od pomocy innych, zwykle rodziców, liczy 300 tys osób: zbyt mało, żeby okazać się istotna dla polujących na głosy planistów z PiS.  Dlatego jej przedstawiciele przyszli do Sejmu upomnieć się o swoje i po raz trzeci już (poprzednio w 2014 i 2018 r.) podjęli okupację części gmachu. Siedzą teraz lub leżą na materacach tam, skąd zwykle TVP Info nadaje relacje na żywo.

Cienki plik banknotów…

Na jednym ze stolików położyli plik banknotów. Gruby nie jest, raptem kilkanaście. O co chodzi? Wystawione na widok publiczny pieniądze to dokładnie odliczona kwota 1217 zł. Za tyle właśnie na rękę niepełnosprawny przeżyć ma każdy kolejny miesiąc.

Żądają więc teraz, żeby tę rentę socjalną podwyższyć do kwoty najniższego uposażenia – 3490 zł wynosi obecnie płaca minimalna, którą każdy zatrudniający innych przedsiębiorca musi przekazać comiesięcznie pracownikowi. Zwykle temu o najniższych kwalifikacjach, zdrowemu, który w odróżnieniu od gości z sejmowego korytarza mógłby sam o siebie zadbać, żeby te pierwsze podnieść, ale tego nie robi, bo państwo i tak płacę minimalną gwarantuje, stąd motywacji zero.   

Suweren w Sejmie nie może korzystać z prysznica, nawet do toalety chodzić musiał pod kontrolą, zanim dysponenci gmachu się zreflektowali i pozwolili na swobodne do niej przejście. Tak przynajmniej rzecz ma się z protestującymi od poniedziałku 6 marca 2023 r. niepełnosprawnymi i ich opiekunami. Okupacjatrwa. Andrzej Grzegrzółka, dyrektor sejmowego centrum informacji zapewnia, że protestujący mogą skorzystać z pryszniców w pokojach hotelu sejmowego, bo przystało na to kierownictwo kancelarii.

– Nie możemy się stąd ruszyć, bo byśmy już nie wrócili – nie ufa temu Alicja Jochymek, zapamiętana już z poprzednich protestów. Trwały długo: siedemnaście dni w 2014, kiedy to rządziły jeszcze Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe oraz niczym we wschodniej legendzie dokładnie dni czterdzieści w 2018 r, gdy u władzy znalazło się już Prawo i Sprawiedliwość.

– Nie poddajemy się, zapraszamy prezydenta [Andrzeja] Dudę i minister [rodziny Marlenę] Maląg. To najlepsze miejsce do rozmów – mówi mi w czwartek matka niepełnosprawnej córki Alicja Jochymek. W piątek okupujący dodali jeszcze do tej listy prezydentową Agatę Dudę.

Lekarstwa, trochę jedzenia i coś do spania przynieśli zawczasu z domów. Materace i koce dostali z klubów poselskich. Jedzenie i środki czystości zbierają ludzie dobrej woli i przekazują za pośrednictwem posłów. W czwartek posiłki zorganizowała okupującym celebrytka Katarzyna Bosacka, żona byłego ambasadora w Kanadzie, teraz senatora z KO Marcina. Trzeba też przyznać Tadeuszowi Cymańskiemu z klubu PiS, że i tym razem wybrał się do protestujących. Wspominali, jak wspólnie jedli jogurt podczas jednego z poprzednich protestów. Gdy u władzy pozostawała PO, posłowie Solidarnej Polski zachęcali ich uczestników do wytrwania i zaręczali, że po zmianie władzy sytuacja ich i rodzin się poprawi.

Z rządu odwiedzili opiekujących minister Agnieszka Ścigaj oraz pełnomocnik Paweł Wdówik.

Przy czym w tym wypadku, ponieważ jedną z protestujących jest opozycyjna posłanka Iwona Hartwich, która rozpoznawalność, pozwalająca na zdobycie mandatu zyskała w wyniku poprzednich takich akcji – pojęcia gościa i gospodarza gmachu okazują się względne.

…i arogancja władzy 

Relatywne nie jest tylko nieszczęście, które dotknęło osoby, walczące teraz o podniesienie renty socjalnej.

Nie chcemy iść do dps-ów (domów pomocy społecznej) – mówią młodzi obywatele na wózkach. Ani ich rodzice czy opiekunowie nie zamierzają ich tam oddawać. Z czasem jednak zrobi się tragedia, gdy ich zabraknie.

Znowu mamy nieszczęście – miał wyrazić się o odmrożeniu protestu po pięciu latach wicemarszałek Sejmu i przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Terlecki. Przeciwko określaniu w ten sposób okupujących ostro zaprotestowała Iwona Hartwich, uczestniczka protestu a zarazem posłanka Koalicji Obywatelskiej i matka niepełnosprawnego Kuby, którego wózek stoi teraz w sejmowym korytarzu.

Władza, wbrew słowom wicemarszałka, po raz kolejny jednak zyskuje reputację tej, która przysparza nieszczęść innym, a nie sobie. Dodatkowym zaś nieszczęściem niepełnosprawnych okazuje się to, że pozostają zbyt mało liczni, by zaważyć na wyborczym rachunku. Chyba, że obywatele zdrowsi i szczęśliwsi, podejmując własne decyzje w dniu głosowania, wezmą pod uwagę również to, co obecna władza wyprawia z najsłabszymi.  

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 5

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here