Za rodaka jesteśmy skłonni uznać tego, kto mówi po polsku, czuje się Polakiem, zna tutejszą historię i kulturę. Wyniki sondaży pokazują, że w bez porównania mniejszym stopniu łączymy polskość z zamieszkiwaniem w kraju lub religią.

Wystawa „Polaków portret własny” w krakowskim Muzeum Narodowym w 1979 r, której pomysłodawcą był charyzmatyczny kustosz Marek Rostworowski niemal dokładnie w rok po wyborze Karola Wojtyły na Papieża i na niecały rok przed Sierpniem stała się dla rodaków zwierciadłem ich tożsamości, przeżyciem duchowym i kulturowym. Odwiedzano ją masowo – 81 tys obejrzało elitarną z pozoru ekspozycję – a o wpisach w księdze pamiątkowej studenci pisali prace magisterskie. Znajdowały się w niej zarówno deklaracje i opisy wzruszeń oraz emocji jak protesty przeciw obecności na wystawie konterfektu Wandy Wasilewskiej, założycielki proradzieckiego Związku Patriotów Polskich.

Jak zauważa po latach dr hab. Andrzej Szczerski, „Polaków portret własny” zakwestionował tezę, „jakoby Polska narodziła się w 1945 roku” [1]. Na ówczesną rocznicę manifestu lipcowego PKWN nawet bardziej umiarkowana w propagandzie od telewizji i gazet codziennych Polska Kronika Filmowa obwieszczała: “Nasz kraj obchodzi 35 urodziny”. A kronikę wyświetlano wtedy w kinach przed każdym filmem.

Nawet bez dyżurnego pesymizmu i fałszywej nostalgii za epoką, gdy połowę czasu rodacy tracili w kolejkach po mięso – truizmem byłoby stwierdzenie, że dziś podobnie mocnych impulsów do refleksji nad polskością jak krakowska wystawa zdecydowanie brakuje. Ostatnim wielkim przeżyciem zbiorowym okazało się dla nas pożegnanie Jana Pawła II, a od tego czasu niedawno minęło 14 lat. Wydarzenia z życia społecznego czy politycznego nie porywają ogółu. Współczesną kondycję intelektualną Polaków określają alarmujące dane o czytelnictwie, które analizował w niedawnej rozmowie z PNP24.PL kulturoznawca Mirosław Pęczak [2]. W tej sytuacji wykładnię pojmowania polskości i jej kwintesencję dają raczej badania opinii publicznej.

W kulturze nie zawsze większość ma rację

Dlaczego 62 proc z nas nie przeczytało w ciągu roku żadnej książki Rozmowa z Mirosławem Pęczakiem, kierownikiem Zakładu Interdyscyplinarnych Badań nad Kulturą na Wydziale Pedagogicznym UW – Jeszcze w latach 80. wszystkie podstawowe produkty kupowało się na kartki, a jugosłowiański samochód zastava był symbolem zamożności, ale przybysze z Zachodu podziwiali oczytanie Polaków: Francuzi nie mogli […]

Czytaj więcej

Alain Finkielkraut wskazuje, że zrywając więź między byciem a dziedzictwem wcale nie staliśmy się bardziej wolni [3]. Tytułowa „Niewdzięczność” z jaką współcześni Europejczycy odnoszą się do własnej tradycji, kultury i historii, w opinii francuskiego myśliciela dotyka w mniejszym stopniu mieszkańców jej środkowo-wschodniej części [4], których Zachód – na co możemy się zżymać – określa czasem mianem „nowych Europejczyków”.

Ekspertka od demoskopii Marta Karkowska potwierdza, że „poczucie tożsamości narodowej jako podstawa identyfikacji zbiorowych jest w świetle badań sondażowych dużo ważniejsze w Europie Środkowej i Wschodniej niż Zachodniej” [5]. Co wcale jednak nie oznacza, że Polacy budują własną tożsamość „w kontrze” wobec innych, nawet jeśli ciężkie doświadczenia historii mogłyby ich do tego skłaniać. Zresztą do dylematów rodem jeszcze z „Placówki” Bolesława Prusa w ostatnich latach dołączyły się nowe.

W kulturze popularnej kwestia polskości z wyboru objawiła się pod postacią Emmanuela Olisadebe, który po rekordowo szybkim przyznaniu mu obywatelstwa dostarczył kibicom niezapomnianych przeżyć, a w 2002 r. strzelił pierwszą od 16 lat dla Polski bramkę w finałach piłkarskich mistrzostw świata. Języka jednak się nie nauczył, z polską żoną rozwiódł, w Polsce od dawna nie mieszka i dziś związki pochodzącego z Nigerii czarnoskórego wirtuoza futbolu z naszym krajem wydają się… żadne.

Znajomość języka polskiego 53 proc z nas uznaje za bardzo ważne, a 39 proc po prostu za ważne kryterium uznania kogoś za Polaka – dowodzi sondaż Kantar Public z listopada 2018. Poczucie, że jest się Polakiem wskazuje niewiele mniej, bo odpowiednio 52 i 39 proc. Znajomość kultury i historii Polski wybiera odpowiednio 41 i 47 proc. Dopiero po tych trzech kryteriach polskości indagowani wymieniali:

  • posiadanie obywatelstwa polskiego,
  • przestrzeganie polskich obyczajów i
  • posiadanie przynajmniej jednego z rodziców narodowości polskiej.

Zdecydowanie mniejsze znaczenie mają już: mieszkanie na stałe w Polsce (bardzo ważne dla 36 i raczej ważne dla 39 proc) oraz urodzenie się w Polsce (35 i 39 proc), szczególne zasługi dla Polski oraz wiara katolicka, jako kryterium polskości bardzo ważna dla 27 proc a ważna dla 31 proc przepytanych przez Kantar Public w listopadzie 2018 [6].

Gdy w badaniu CBOS z 2015 roku proszono o wskazanie dwóch najważniejszych cech, koniecznych, żeby kogoś uznać za Polaka – rodacy wybierali to, żeby on sam czuł się Polakiem (59 proc), aby był obywatelem polskim (40 proc) i żeby przynajmniej jedno z rodziców miało polskie pochodzenie (29 proc). Mniej uzależniło uznanie kogoś za rodaka od mieszkania na stałe w Polsce (24 proc) i mówienia po polsku (20 proc), najmniej zaś od bycia katolikiem (7 proc) przy czym to ostatnie kryterium wskazywała w 2015 roku połowa tych badanych, którzy wybrali je 10 lat wcześniej.

Polacy – jak zauważa analityczka Marta Karkowska„w zdecydowanej większości są skłonni do zaakceptowania sytuacji, w której inna osoba czuje się związana jednocześnie z dwoma krajami, dwoma ojczyznami” [7]. Przystawało na to trzy czwarte badanych przez CBOS. Odzwierciedla to sytuację życiową Polonii amerykańskiej.

Dla polityków zaś potwierdzenie, że opinia publiczna jednoznacznie uznaje znajomość języka, historii i kultury oraz własne poczucie narodowe za kryteria polskości bez porównania ważniejsze niż fakt zamieszkania i urodzenia w kraju – powinno stanowić bodziec do skuteczniejszego zadbania o interesy Polaków z Kazachstanu, Białorusi czy Litwy. Bez żadnej wątpliwości widzimy w nich rodaków, mówią piękną polszczyzną i wykazują wielkim patriotyzmem. Ale też pomimo rosnących możliwości w ostatnich trzech dekadach państwo polskie niewiele miało dla nich propozycji, często dystansowały je w działaniu na rzecz Polaków na Wschodzie organizacje społeczne. Wyniki sondaży stanowią kolejny argument, że powinno się to zmienić.

Zaś Europejski Sondaż Społeczny z lat 2016-7 pokazuje, że właśnie Polacy i Finowie deklarują największy związek emocjonalny z własnym krajem [8], bez porównania silniejszy niż w największych państwach kontynentu. Co charakterystyczne – patriotyzm nie pozostaje w najmniejszej sprzeczności z wzmacniającym się w Polsce poczuciem związku z Europą.

[1] „Polaków portret własny”. Legendarna wystawa o polskości. PolskieRadio.pl Portal Polskiego Radia SA z 21 października 2017
[2] W kulturze nie zawsze większość ma rację. Rozmowa z Mirosławem Pęczakiem. PNP24.PL z 14 lutego 2019
[3] Alain Finkielkraut. Niewdzięczność. Rozmowa o naszych czasach. Rozmawiał Antoine Robitaille, przeł. Sławomir Królak. Wyd. Sic! Warszawa 2005, passim
[4] ibidem
[5] Marta Karkowska. Polska tożsamość narodowa w świetle badań społecznych. Biuro Analiz Sejmowych, Infos nr 3 (256) z 21 marca 2019, s. 1
[6] ibidem, s. 2
[7] ibidem, s. 3
[8] ibidem

Czytaj teksty Łukasza Perzyny:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

PRZEZzdjęcia Muzeum Narodowe w Krakowie
Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here