Powstanie Warszawskie wpłynęło na świadomość Polaków jak żadne inne wydarzenie. Pamięć o ofiarach przyczyniła się do wyboru pokojowej drogi odzyskania niepodległości.

Łukasz Perzyna

Dwieście tysięcy poległych w Powstaniu warszawiaków to więcej niż łączne wojenne straty niejednego państwa koalicji antyhitlerowskiej: tyle samo obywateli utraciła przez pięć lat wojny cała dzielnie walcząca Holandia, dwa razy mniej – równie nieugięta Belgia. Podczas II wojny światowej Warszawa okazała się jedyną doszczętnie zburzoną stolicą, której ludność została w całości wysiedlona.

Zanim to jednak nastąpiło – Warszawa była miejscem wielu bohaterskich zdarzeń o zadziwiającej również z militarnego punktu widzenia skuteczności, jak zdobycie przez powstańców gmachu PAST-y. Powstania wybuchały również w Paryżu i w Neapolu. Ale tylko w Warszawie każdy dom był twierdzą, a ludność cywilną – nawet tam, gdzie walki już wygasły – mordowano całymi dzielnicami, jak działo się to na Woli i Ochocie. Jak podkreśla Janusz Marszalec „wojsko i cywile byli ze sobą na dobre i złe (..). ‘Tyły’ na których można było bezpiecznie odpocząć, właściwie nie istniały – terytorium powstańcze nie przekraczało w najszerszym miejscu 600 m!” [1].

Jak powstańcy warszawscy uratowali Solidarność

Powstańcza tragedia przyczyniła się w znacznej mierze do tego, że w 1956 roku – jak głosi obiegowe powiedzenie – wprawdzie Węgrzy zachowali się jak Polacy, ale za to Polacy jak Czesi. Jak to ujmował po półwieczu Władysław Bartoszewski: „Ci, którzy nie polegli w Powstaniu, mieli wówczas świadomość, że świat nie kiwnie palcem, by udzielić Polakom realnej pomocy. Wiedzieli, że należy być bardzo ostrożnym. To pamięć o Powstaniu Warszawskim kierowała naszym działaniem w kolejnych dekadach” [2].

Społeczna rewolta doprowadziła do skutecznej destalinizacji ale także zatrzymania wyruszających już z baz wojsk radzieckich, wyrzeczenie się przemocy pozwoliło uniknąć powtórki tragedii, zaś ruiny Budapesztu i setki tysięcy uchodźców z Węgier na Zachód stały się dla Polaków symbolem, czego wówczas uniknęli. A właśnie dzięki pokojowemu buntowi robotników żerańskiej FSO oraz studentów politechniki wkrótce wolno już było o Powstaniu dyskutować, a nie tylko uznawać je za „wywołane przez zbrodniczą klikę reakcjonistów polskich z Londynu”, jak głosiła stalinowska propaganda. Na fali popaździernikowej odwilży Roman Bratny napisze pierwszą książkę o akowcach „Kolumbowie. Rocznik 20”. Jej tytuł da nazwę pokoleniu, a Andrzej Wajda nakręci wedle scenariusza Jerzego Stefana Stawińskiego „Kanał”, który przyniesie mu Srebrną Palmę w Cannes i zaszokuje zagranicznych widzów.

Jeszcze silniej pamięć o tragedii Powstania rzutowała na drogę Solidarności. Jednoznacznie postrzega to w książce „Serce Europy” Norman Davies [3]:

„(..) ‘Solidarność’ traktowała siebie jako kontynuatorkę ruchu oporu z czasów wojny, przede wszystkim Armii Krajowej, której symbol – kotwica i hasło: Polska walcząca wykorzystywane były w wielu publikacjach ruchu i imprezach, zwyczaj noszenia przez aktywistów ‘Solidarności’ biało-czerwonych opasek przejęty był wprost z doświadczeń Armii Krajowej podczas Powstania Warszawskiego. ‘Solidarność’ widziała siebie również jako kontynuatorkę polskich tradycji reformistycznych i zmusiła partię i rząd do świętowania po raz pierwszy od 1939 r. na tak szeroką skalę rocznicy Konstytucji 3 Maja. Była też kontynuatorką walki szlachty polskiej przeciwko absolutyzmowi – ‘Nic o nas bez nas’ było jednym z najczęściej w latach 1980-81 wypisywanym hasłem na transparentach”.
Norman Davies

Z kolei Leszek Moczulski tworząc w 1979 r. pierwszą antykomunistyczną partię między Łabą a Władywostokiem przy wyborze jej nazwy Konfederacja Polski Niepodległej kierował się tym, żeby litera pośrodku skrótu dała się stylizować w znak Polski Walczącej. Równocześnie w „Rewolucji bez rewolucji” przestrzegał, że rządzący mogą prowokować gwałtowny wybuch społeczny, aby łatwiej spacyfikować opór i zamiast niego doradzał postępującą budowę polskiego systemu politycznego [4]. Kolejne pokolenia nie tylko bowiem podtrzymywały powstaniową tradycję ale wyciągały z niej wnioski.

Nie poszliście na czołgi 13 grudnia – mówi w filmie Krzysztofa Kieślowskiego „Bez końca” adwokat (gra go Aleksander Bardini) do uwięzionego robotnika (którego postać odtwarza Artur Barciś).

To źle, panie mecenasie?

Nie, to bardzo dobrze. Tylko teraz trzeba dużo wytrzymać.

Dla scenarzysty „Bez końcaKrzysztofa Piesiewicza ten dialog wciąż pozostaje ważny. Podobnie jak autentyczne już słowa „wypowiedziane przez prymasa Stefana Wyszyńskiego na Jasnej Górze 26 sierpnia 1980 roku ‘pamiętajcie, moi kochani, że powyżej serca jest rozum’ warto przywoływać, bo historia potwierdziła słuszność takiego myślenia. Te 7 lat, o których prowadzony do więzienia Leszek Moczulski mówił, że tyle to potrwa – warto było przeczekać z bronią u nogi, z uzbrojeniem się w wartości, skoro weźmiemy pod uwagę polskie doświadczenia” [5]

Podobnie ocenia to bohaterska sanitariuszka z Powstania Anna Jakubowska: – Zginęło dużo osób z naszego pokolenia, ale może uratowaliśmy następnych (..). Solidarność wstrzymywała się przed radykalnymi posunięciami. [6].

Zwycięska sztafeta pokoleń

Przez lata warszawiacy spotykali się 1 sierpnia na Powązkach. W podniosłej ale też pełnej powagi i refleksji atmosferze. Chociaż służba bezpieczeństwa w przeddzień powstaniowej rocznicy 1981 r. ukradła stamtąd pomnik katyński, gwizdać w tym świętym dla Polaków miejscu nikt się nie ośmielał, nikt nie próbował też oklaskiwać tam polityków urodzonych już po historycznej dacie i znanych z kultu dla komunistycznego rzeźnika Ernesto Che Guevary, jaki cechował Antoniego Macierewicza. Podobne zwyczaje zaczęły się niestety już w nowej Polsce, podobnie jak opluwanie bohaterów powstania pod pseudolustracyjnymi pretekstami, co dotknęło m.in. prof. Witolda Kieżuna i gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego.

Obecna władza, reprezentowana przez ludzi bez życiorysów (z nie grzeszącego nigdy odwagą Jarosława Kaczyńskiego demonstranci śmieją się: 13 grudnia spałeś do południa) zachowuje się tak, jakby mściła się na historycznych bohaterach. W czasach gdy prokurator Stanisław Piotrowicz należał jeszcze do PZPR, a nie do PiS partia rządząca buńczucznie oznajmiała, że nie zamierza budować pomnika politycznym zamiarom, jakie legły u podstaw warszawskiej insurekcji. Dlatego ekipa Wojciecha Jaruzelskiego przystała wyłącznie na pomnik Bohaterów Powstania Warszawskiego. Ironia historii sprawiła, że gdy monument wreszcie stanął przy placu Krasińskich – komuniści właśnie władzę oddawali.

Spotkania z powstańcami nie zawsze miały podniosły wymiar rocznicowej celebry, czasem filmowy niemal walor niepowtarzalnej codzienności. Z czasów gdy ludzie czekali w kolejce na taksówki a nie odwrotnie, zapamiętałem zdarzenie z postoju w okolicach Nowego Światu. Z kilkorgiem koleżanek i kolegów z polonistyki po winiaku luksusowym zmierzaliśmy już do taksówki, która właśnie podjechała, gdy z przeciwnej strony próbowało nas ubiec kilku starszych panów. W dyskusji, kto pierwszy, jeden z nich użył nagle argumentu:

Ja byłem w Kedywie. A wy nawet nie wiecie, co to takiego.

Kierownictwo Dywersji Armii Krajowej – rozwiązałem skrót na poczekaniu.

A skąd ty to wiesz? – zdumiał się mój rozmówca.

Władysław Bartoszewski, Dni Walczącej Warszawy, wydawnictwo Krąg, drugi obieg – z wprawą przyszłego krytyka literackiego, którym naprawdę zamierzałem wtedy zostać, podałem mu z głowy pełen adres bibliograficzny.

W jednej chwili sytuacja z niebezpiecznej kłótni zmieniła się w całkiem kordialną. Spieraliśmy się dalej, ale już nie o to, kto komu pierwszeństwa ustąpi. Oczywiście najpierw pojechali starsi panowie.

Ale już wtedy, w latach 80. znakomity poeta Tomasz Jastrun, syn łączniczki z Szarych Szeregów napisał: „Armia Krajowa odchodzi. Nie w boju. Na raka i wieńcowe choroby”.

Z upływem czasu dopiero doceniamy bezpośredni kontakt z bohaterami. W ich mieszkaniach, zwykle skromnych i pełnych książek, obcowaliśmy naprawdę z historią: takie wrażenie pozostawiały wizyty u Stanisława Orszy Broniewskiego w bloku przy Moniuszki czy u Zofii Korbońskiej na Saskiej Kępie albo rozmowy z dziennikarzem Bronisławem Trońskim w siedzibie Związku Powstańców przy Długiej. Nie peszyła ich kamera, wiedzieli, że przemawiają również w imieniu tych, którzy niczego już nie opowiedzą…

W nowej Polsce pojawiły się również kolejne pisane świadectwa. Najbardziej niezwykłe zawdzięczamy Stanisławowi Likiernikowi, żołnierzowi Kedywu AK i pierwowzorowi tytułowego bohatera ”Kolumbów”. Znakiem czasu pozostaje, że wydał je w Akcesie, oficynie założonej przez przedstawicieli najmłodszego pokolenia antykomunistycznej opozycji. W wypadkach tak symbolicznych zbieżności powtarzam zwykle za Cyprianem Kamilem Norwidem: „I nie zmyślili tego wieszcze. Bo zbyt jest piękne”. Nie zmyślał też sam Likiernik, dając nam literaturę faktu z bezcennym portretem wojennego pokolenia, jak na prawdziwego Kolumba-odkrywcę przystało. Gdyby ktoś pytał o współczesny wzór inteligenckiej polszczyzny – zarekomendowałbym mu wspomnienia Likiernika. Wyszły spod pióra autora – to miara paradoksu – który powojenne półwiecze spędził poza Polską, bo po ucieczce przez zieloną granicę przed tropiącym go już UB trafił do Francji, gdzie zrobił piękną karierę w międzynarodowej korporacji elektronicznej [7].

Nie oddamy Powstania politykom

Wybitny historyk Dariusz Stola opowiada, jak w latach 80 na Powązkach 1 sierpnia powstaniec, zapewne sympatyzujący z władzą, uciszał młodych ludzi z flagą Solidarności, że przeszkadzają mu się modlić. I usłyszał w odpowiedzi: – Ale to jest też nasze Powstanie.

Trwało 63 dni, ale jego historia się nie kończy. Pojawiają się idee nowych upamiętnień, teraz na pl. Powstańców Warszawy, z inicjatywy Dariusza Grabowskiego i innych sygnatariuszy apelu do prezesa NBP w tej sprawie.

Niech Plac Powstańców Warszawy będzie godny swojej nazwy

Marzy mi się warszawska Guernica, mozaika, płaskorzeźba czy relief, może mural na ścianie NBP, odpowiednik dzieła Pabla Picassa, dzieło sztuki, które z upamiętnia historyczną tragedię Powstania i jednocześnie wystrzega się dosłowności.

Czytaj więcej

Nie zmienia się tylko jedno: wciąż warto Powstańców Warszawskich bronić przed politykami, nieważne jaka porykująca bojówka wspiera tych ostatnich. Warto Powstańców bronić, tak jak przed laty oni obronili polską godność i honor. Duma i tragedia to dwa nieodłączne składniki powstaniowej historii. Niebanalnej, do zrozumienia której trzeba dojrzeć. Bliżej do tego zadumanym tłumom na Powązkach czy przechodniom i kierowcom przystającym z szacunkiem na dźwięk syren w Godzinie W, niż lansującym się w miejscach pamięci politykom. Im Powstania nie oddamy…

Jak sądzisz?

Powstanie Warszawskie to:
  • dodaj swoją odpowiedź

[1] Janusz Marszalec. Powstanie Warszawskie: wojna, polityka, życie społeczne i mit, s. 345 ngoteka.pl dostęp lipiec 2019
[2] Powstanie miało decydujący wpływ na Polskę. Rozmowa z Władysławem Bartoszewskim. „Super Express” z 6 sierpnia 2009
[3] Norman Davies. Serce Europy. Aneks, Londyn 1995, s. 356
[4] por. Leszek Moczulski. Rewolucja bez rewolucji. „Droga” 1979 nr 7
[5] Zło dobrem zwyciężaj nie było frazesem. Rozmowa z Krzysztofem Piesiewiczem. Opinia nr 21 zima 2018, s.126
[6] Anna Jakubowska: „Solidarność”, patrząc na powstanie warszawskie, powstrzymywała się od rozlewu krwi. Onet z 1 sierpnia 2016
[7] por. Stanisław Likiernik. Diabelne szczęście czy Palec Boży? Akces, Warszawa 2010

O warszawską Guernikę, apel do Adama Glapińskiego, prezesa NBP

Apel o uczczenie 100. Rocznicy Odzyskania Niepodległości przez Polskę i przypadającej w tym roku 75. Rocznicy Powstania Warszawskiego.

Czytaj więcej

Nasz Plac Powstańców, Warszawska Guernica

Wielki architekt Pniewski widział to inaczej, jako gigantyczną mozaikę. Dziś czarną fasadę gmachu NBP warszawiacy przezywają trumniakiem bądź Darth Vaderem. Kiedy to miejsce stanie się wreszcie godne swojej nazwy? Z jednej strony TAI-TVP i KNF, z drugiej NBP – plac upamiętniający Powstańców Warszawy nie ma szczęścia do sąsiedztwa. Jednak jeśli cieszące się złą reputacją instytucje […]

Czytaj więcej

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here