Zaklinacze deszczu i entuzjaści

0
130

czyli last minute przed pierwszą turą

W tej kampanii było wszystko – nawet wycieczka last minute, bo w tych kategoriach, wobec braku dyplomatycznych efektów widzieć trzeba podróż Andrzeja Dudy do Waszyngtonu. Jedni stawiali na podkreślaną potrzebę zmiany (Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia), inni bardziej na łagodzenie gospodarczych i społecznych następstw epidemii koronawirusa (Krzysztof Bosak i Władysław Kosiniak-Kamysz). Nadchodzi czas weryfikacji tego, co mówili kandydaci. 

Politycy zafundowali nam… drugą turę jeszcze zanim odbyła się pierwsza. Ta zupełna matematyczna herezja okazała się możliwa a nawet poprawna politycznie w tej kampanii, bo polaryzację pomiędzy Dudą a Trzaskowskim wsparły czynnie media głównego nurtu, komentatorzy oraz sami politycy. Oczywiście poza tymi, którzy zaangażowali się po stronie konkurentów grubej dwójki.

Po co myśleć, sondaże wystarczą

W Chinach czasów rewolucji kulturalnej powiadano, że “Czerwona książeczka” Mao Zedonga “zastępuje myślenie”.  W demokratycznej wciąż – pomimo licznych ustrojowych usterek – Polsce podobną funkcję mainstream przyznaje sondażom. Chociaż sami socjologowie mocno zastrzegają, że wyniki badania opinii publicznej nie są nawet prognozą wyborczą – lecz wyłącznie fotografią nastrojów społecznych, aktualną tylko w chwili, gdy sondaż jest przeprowadzany.

Weźmy więc pod światło jeden z nich, bieżący i autorstwa szanowanej firmy demoskopijnej. Z przedwyborczego badania ośrodka Kantar wynika, że najwyższym poparciem cieszy się Andrzej Duda – 40 proc. Wyprzedza Rafała Trzaskowskiego – 27 proc. Na Szymona Hołownię zamierza głosować 13 proc Polaków, zaś na Krzysztofa Bosaka – 7 proc. Pozostali pretendenci, w tym Robert Biedroń z 3 proc i Władysław Kosiniak-Kamysz z 2 proc notują jak widać wskaźniki na co dzień interesujące bardziej farmaceutów niż socjologów. Kantar przeprowadził badanie 24 i 25 czerwca br.

Wyniki sondażu nie świadczą więc wcale o podziale Polski na dwa wrogie plemiona, bo pretendenci popierani przez PiS i PO łącznie opanowali raptem dwie trzecie przestrzeni społecznego poparcia. Bez wątpienia najmocniejszej dwójce udało się niemal wyzerować kandydatów dużych partii – PSL i Lewicy. Ale destrukcji niespodziewanie skutecznie oparły się elektoraty zwolenników kandydata obywatelskiego Szymona Hołowni oraz lidera polskiego odpowiednika amerykańskiej alt-prawicy Krzysztofa Bosaka. W tym ostatnim wypadku nie pomogła nawet pielgrzymka Dudy do samego Donalda Trumpa, bo narodowi zwolennicy posła Konfederacji wydają się doskonale pamiętać, że zarówno prezydent jak wspierająca go formacja rządząca nie zareagowali w żaden sensowny sposób na amerykańską ustawę 447, otwierającą drogę do restytucji bezspadkowego mienia pożydowskiego w Polsce nawet przez organizacje… powstałe w kilkadziesiąt lat po wojnie.

Tak się gra, jak przeciwnik pozwala

Nawet tragiczny wypadek na wiadukcie mostu Grota w Warszawie stał się okazją do gorszącego wyścigu kto będzie pierwszy na miejscu zdarzenia i bardziej aktywny w mediach pomiędzy prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim a wojewodą mazowieckim z PiS Konstantym Radziwiłłem. Ten drugi wprawdzie sam nie kandyduje, ale pracuje na rzecz Dudy jak tylko potrafi.

Gdy w Warszawie po ulewnych deszczach pojawiły się masowe podtopienia, wymagające interwencji usuwających szkody służb – Trzaskowski odwołał swoje kampanijne wizyty w Białej Podlaskiej i Międzyrzeczu.

Za to Duda pomimo trwającej pandemii – i kampanii – w ostatnim przedwyborczym tygodniu udał się do Trumpa z wizytą, której konkretnych efektów nie umieli podsumować nawet najlepiej wygadani stratedzy rządzącej formacji.

Wszyscy kandydaci, pośrednio nawet Duda, skoro niedawno wymuszał dymisję Jacka Kurskiego z prezesury TVP niezadowoleni są z telewizji państwowej – ale też bez wyjątku poczłapali do studia na organizowaną przez nią debatę. W tej kampanii to najbardziej wyrazisty ale nie jedyny przykład rozziewu między tym, co kandydaci robią i mówią.

Ludzka twarz kampanii

Dla kampanii Szymona Hołowni pani Małgorzata zarzuciła na jakiś czas pisanie doktoratu. Gdy wystartował – siedziała obłożona książkami. Teraz przyjmuje w sztabie przy pl. Trzech Krzyży coraz liczniejszych gości, bo kandydat utrzymuje kilkunastoprocentowe poparcie. Sama pochodzi z Podlasia, ujęło ją, że Hołownia mówi z podobnym jak ona białostockim zaśpiewem. W witrynie sztabu widać napis “zgadzam się z Szymonem w 95 proc”, ale na własny użytek pani Małgorzata wylicza to inaczej: różni ją od kandydata podejście do spraw związanych z religią i aborcją, ale decyduje to, że Hołownia zdecydował się reprezentować tych, co dotychczas nie mieli swoich przedstawicieli. Ludzi nie identyfikujących się z żadną partią. Dlatego pani Małgorzata, która z zawodu jest architektem, z przyjemnością wykonuje w jego sztabie zwykłą biurową pracę.

Krzysztofowi Bosakowi wszędzie towarzyszy zwarta, kilkuosobowa drużyna. Rozstawiają się perfekcyjnie, zajmują uwagę dziennikarzy i ekip telewizyjnych, gdy kandydat się spóźnia, co zdarza się często, dbają o to, żeby wiatr nie poprzewracał mieszczących się w kadrze banerów. Odkąd Wiadomości TVP w 1995 r. pokazały na zbliżeniu trzęsące się ręce Jacka Kuronia, zapewniającego właśnie o swoim świetnym stanie zdrowia w trakcie konferencji prasowej i sfilmowały jego zlatujący ze ściany źle umocowany plakat – wszyscy w Polsce wiedzą, że “wtopa” przed kamerami może położyć kres najlepiej zapowiadającej się kampanii wyborczej. Ludzie Bosaka mają własny sprzęt telewizyjny, nagrywają jego briefingi i spotkania, a czasem od razu po nich – jeśli aura sprzyja – wypowiedzi do klipów. Sztab Bosaka pracuje 24 godz na dobę, niektórzy skarżą się na sms-y o imprezach, przychodzące stamtąd o pierwszej w nocy ale przecież pikanie komórki zawsze można wyciszyć, a rano dobrze po zerknięciu na ekran mieć pełny przegląd sytuacji.

Wybory to nie plebiscyt. Dlaczego warto głosować 28 czerwca

Politycy robią wiele, żeby nas do tych wyborów zniechęcić. Ale tego dnia to my mamy głos i prawo, żeby z niego skorzystać. Role się odwrócą: w niedzielę my staniemy się siłą sprawczą, a oni będą nerwowo obgryzali paznokcie przed telewizorami.

Read more

Spokojnie, to tylko pierwsza tura, chciałoby się powiedzieć. Rozgorączkowanie polityków i sztabów nie zmieni faktu, że wybory najpewniej w niej się nie rozstrzygną. Ale tym razem to już my zdecydujemy.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 3

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here