Papieska niedziela bez stanu wyjątkowego

0
56

Tak jak śmierć Jana Pawła II stała się dla Polaków okazją do manifestacji jedności, bo żegnał go bez przesady cały naród – tak przed jej 18 rocznicą amerykański właściciel prywatnej stacji TVN nadał skandalizujący materiał, który miał nas podzielić. Widać już, że to się nie udało.

Dla trzech czwartych z nas Papież pozostaje autorytetem. Większość Polaków uważa oskarżenia wobec Karola Wojtyły o tuszowanie krzywdzenia dzieci przez księży podległej mu archidiecezji za przejaw sporu politycznego. Oceny największego przywódcy duchowego jakiego Polska dała światu nie pogorszyły się po napaści TVN, opartej na zawartości teczek dawnej komunistycznej służby bezpieczeństwa.

Wina Papieża czy graficiarzy

Dominikanin Ojciec Ludwik Wiśniewski tuż przed rocznicą śmierci Papieża podzielił się swoim zaniepokojeniem, że jako naród możemy się po tej niedzieli nie pozbierać. Na szczęście nie stało się nic takiego, co tę obawę by uzasadniło. Chociaż nie brak wydarzeń obrzydliwych acz sporadycznych. Takich, jak pomalowanie farbą pomnika Jana Pawła II w Łodzi, a napis “maxima culpa” wykonany na cokole wskazuje, że graficiarze czytają książki, o co nikt zwykle chuliganów nie podejrzewa. Słowa, które na monumencie przed łódzką bazyliką archikatedralną nabazgrała niewidzialna ręka stanowią bowiem część tytułu publikacji jednego z oskarżycieli Karola Wojtyły, Ekke Overbeeka: “Maxima culpa – Jan Paweł II wiedział”. Równie paskudnym objawem okazał się udział w warszawskim marszu w obronie Jana Pawła II dawnego prokuratora stanu wojennego Stanisława Piotrowicza, później wykonawcę pisowskiej operacji podporządkowania sądów, teraz w Trybunale Konstytucyjnym. Prowokacja to oczywista.    

Ocena Jana Pawła II przez Polaków kształtowała się w trakcie jego pierwszej historycznej pielgrzymki w 1979 r, kiedy to na placu wtedy – nomen omen – Zwycięstwa powtórzył słowa “Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”, niosące za sobą nadzieję. I później po zamachu Mehmeta Alego Agcy z 13 maja 1981 r. co łączyło się z cierpieniem i krańcowym niepokojem. Dojrzewała w stanie wojennym i czasie zmiany ustrojowej. Widać już, że jeden marny program telewizyjny nie pozbawi Karola Wojtyły miejsca w historii. 

Milcząca większość wie, co myśli

Na ulice w papieski dzień wylegli nieliczni. Jeśli zaś chodzi o milczącą większość, wszelkie badania potwierdzają, że Polacy zachowują pamięć o Papieżu w swoich sercach a jego społeczną naukę w umysłach. Wprawdzie Carl Bernstein i Marco Politi, kreśląc niezapomnianą sylwetkę Jana Pawła II w biografii “Jego Świątobliwość…” jako jedną z cech jego charyzmy wskazywali fakt, że nie mają na niego wpływu badania opinii publicznej – jednak właśnie one pozostają miernikiem powszechnych nastrojów.

Pomimo emisji materiału TVN aż 77 proc Polaków deklaruje, że ich ocena Jana Pawła II pozostała w ostatnich tygodniach bez zmian. 9,5 proc uznaje, że nawet się poprawiła: najliczniej, bo aż 44 proc znajdujemy ich w grupie wiekowej 40-49 lat oraz w dużych miastach (35 proc). Ostatnie tygodnie pogorszyły oceny Papieża u 9,8 proc z nas, znacząco w grupach wiekowych: najmłodszej 18-29 lat – 34 proc oraz najstarszej powyżej 70 lat – 17 proc. To ustalenia ośrodka United Surveys. [1]. 

Jan Paweł II stanowi autorytet moralny dla 73 proc Polaków, w tym dla dwóch trzecich w grupie z wyższym wykształceniem, jak zmierzył IPSOS [2].

Nie doszło więc do żadnej rewolucji w sposobie postrzegania najbardziej znanego Polaka XX wieku. Jeden na siłę skandalizujący materiał telewizyjny, z esbeckimi teczkami zamiast dowodów, niewiele tu zmienił. Co charakterystyczne, 34 proc badanych przez IPSOS uznaje w ślad za TVN, że Karol Wojtyła odpowiadał za ukrywanie molestowania seksualnego przez księży ale części z udzielających takiej odpowiedzi nie przeszkadza to w uznawaniu go za autorytet: jego zasługi uznają za przeważające albo też nieco się pogubili wobec napływających, czasem sprzecznych, komunikatów.

Papież ponad podziałami

Nie oznacza to jednak zagubienia powszechnego. Chociaż większość z nas uznaje spór zapoczątkowany emisją w TVN za polityczny, podejście do postaci Papieża nie zależy od przynależności do elektoratów. Więcej entuzjastów Jan Paweł II znajduje wśród wyborców liberalnej i demokratycznej Koalicji Obywatelskiej niż konserwatywnej Konfederacji [3]. To kolejny dowód, że i w tej materii decydentom  TVN nie udało się Polaków podzielić. Zachowujemy własne zdanie.    

Nie jest ono związane nawet z podejściem do religii, skoro co tydzień we mszy św. uczestniczy mniej niż połowa Polaków a trzy czwarte z nas niezmiennie uznaje Jana Pawła II za autorytet moralny i społeczny. Nic w tym dziwnego: Karol Wojtyła okazał się – z całym szacunkiem dla jego również znakomitych poprzedników, otwierających Kościół na wyzwania współczesności – Jana XXIII i Pawła VI – pierwszym w dziejach papieżem niewierzących i wyznawców innych religii. W czas trwającej wciąż wojny na Ukrainie przypomnieć wypada, że nie udało się Karolowi Wojtyle zrealizować tylko jednego z jego wielkich strategicznych marzeń: ewangelizacyjnej podróży na Wschód, do Moskwy. Wizjonerstwo Jana Pawła II w polityce wschodniej w oczywisty sposób kontrastuje z licznymi aktami dyplomatycznej nieporadności obecnego papieża Franciszka wobec kremlowskiej inwazji na Ukrainę, które zafrasowani katolicy potrafią tłumaczyć wyłącznie przypomnieniem formuły, że papież jest nieomylny, ale… w sprawach wiary.

Socjolog, autor książki “Kościół obywatelski” dr Andrzej Anusz zwraca uwagę na ahistoryczny charakter zarzutów, stawianych Janowi Pawłowi II w związku z domniemanym tolerowaniem krzywdzenia dzieci przez księży: “Metoda prymasa Stefana Wyszyńskiego, a Karol Wojtyła szedł później jego drogą, polegała na tym, żeby nie pobłażać. Reagować, nie odpuszczać. Zło pozostaje złem (..).Kardynał Wojtyła pozostawał w tej sprawie zdeterminowany, skoro księdza, zamieszanego w aferę pedofilską wysłał do Austrii. Za granicę. Odsunął go od sytuacji, budzącej zgorszenie. To wymagało dużej determinacji (..). Zaś za pontyfikatu Jana Pawła II nastąpiło zaostrzenie zasad w tej kwestii. W 1983 r. wydano pierwsze instrukcje, nakazujące bezwzględną walkę z pedofilią. Jan Paweł II wspierał pracujących nad nimi. Kierował te sprawy do Kongregacji Nauki Wiary. Na jej czele stał wówczas Joseph Ratzinger, późniejszy następca Jana Pawła II już jako Benedykt XVI. Wspólnie wprowadzili właściwe metody postępowania” [4].    

Nie znamy jeszcze dokładnych intencji Warner Bros Discovery, amerykańskiego właściciela TVN, nie wiemy czym się kierował, wypuszczając niedopracowany i pozbawiony nawet uprawdopodabniającej argumentacji materiał z atakiem na postać Karola Wojtyły. Zapewne celem nie było wzmocnienie sojusznika ze “wschodniej flanki NATO”. Niezależnie jednak do tych zamysłów, widać już, że pokoju społecznego w Polsce nie udało się zburzyć. Lansowana od dawna polaryzacja na zwolenników PiS i PO, sprzyjająca pognębieniu formacji bardziej umiarkowanych i nie dopuszczeniu żadnych nowych, nie przełożyła się na kolejny podział, który miał być za sprawą akcji TVN wdrukowany w świadomość zbiorową. Polacy, czy kierują się wiedzą historyczną i zdrowym rozsądkiem, czy emocjami, jakie postać Papieża wzbudza, a nie będzie odkryciem stwierdzenie, że te pozytywne przeważają – nie dali się podzielić na rozkaz.

Z czasem ocenimy również obłudę rządzących, którzy nieskłonni przedtem do kierowania się papieską nauką społeczną w codziennej praktyce zarządzania krajem, głusi na nauki dotyczące pracy, zawarte w encyklice “Laborem exercens” czy humanizm “Redemptor hominis”, teraz ogłaszają się gorliwymi obrońcami dobrego imienia Jana Pawła II. Papież ich nie potrzebuje, podobnie jak nie byli mu niezbędni żadni pośrednicy, żeby mógł do nas ze swoją myślą dotrzeć na warszawskim placu Zwycięstwa w 1979 r. czy na Westerplatte w 1987 r.     

Odporność Polaków na wszelkie negatywne przekazy, podawane im w bezpardonowo wyostrzonym formacie, pokazuje, że papieskie nauczanie nie poszło na marne. Nawet w niedoskonałej demokracji bronimy się skutecznie przed prowadzącą do agresji zapiekłością. Na zalew złości i obłudy reagujemy tak, że Papież nie musiałby się z pewnością za nas wstydzić.

Współtwórca wielkiej przemiany  

“Każdy z Was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę (..)” – mówił Papież do młodzieży w 1987 r. Jego słowa dopełniły się błyskawicznie aktywnością jego słuchaczy.

Już w rok później skoordynowane wystąpienia młodych robotników i studentów skłoniły autorytarną władzę do rozmów, zaś w roku kolejnym wybory z 4 czerwca 1989 r. i zwycięstwo powracającej po latach Solidarności stały się punktem zwrotnym w najnowszej historii naszej części Europy, a i symbolem tak potężnym, że przyćmiło je dopiero zburzenie w pół roku później muru berlińskiego. Nie stałoby się ono jednak możliwe, gdyby nie jednoznaczny werdykt wyborców w Polsce.

Pożółkłe papiery, wyciągane brudnymi rękami z wypłowiałych esbeckich teczek, nie odbiorą Janowi Pawłowi II miana współtwórcy tej wielkiej przemiany. Kiedyś mawiano, że Polacy kochają Papieża ale go nie słuchają. Dziś okazuje się to oceną niesprawiedliwą. Rodacy wciąż, w 18 lat po jego śmierci, pojmują papieskie przesłanie lepiej niż medialni bossowie i rządzący biurokraci. Bez pouczeń i pośredników.    

[1] badanie United Surveys dla “Dziennika Gazety Prawnej” z 17-19 marca 2023

[2] sondaż IPSOS dla OKO.press i TOK FM z 20-23 marca 2023

[3] ibidem

[4] Zarzuty wobec Papieża są ahistoryczne. Rozmowa z Andrzejem Anuszem, “Samorządność”, kwiecień 2023, nr 75 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 6

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here