Tag: PiS
Już tylko trwanie
Nawet pory roku są przeciwnikiem rządu PiS, jak wynika z wystąpienia Morawieckiego w Karpaczu
Uruchomimy instrumenty, które pozwolą przetrwać...
Kto chce być Kaczyńskim?
Realna władza, sprawowana bez ponoszenia za nią formalnej odpowiedzialności, kusi najbardziej. Ale też najmniej koresponduje z mechanizmami demokratycznymi. Nie tak dawno warszawski sąd uznał, że czołowy dziennikarz śledczy Wojciech Czuchnowski miał prawo nazwać kraj pod rządami PiS państwem mafijnym. Nie chodzi wcale o szukanie łatwych analogii. Szczegóły niedawnego odwołania z funkcji prezesa TVP Jacka Kurskiego, które jeden z jego poprzedników na stanowisku, sam też nie aniołek, teraz jednak głosujący w Radzie Mediów Narodowych przykładnie za odstrzeleniem dotychczasowego pisowskiego nominata Robert Kwiatkowski - nazwał wprost egzekucją, dowodzą, że w obozie rządzącym mają miejsce przetasowania, których celu i sensu nie da się sprowadzić wyłącznie do zmian przedwyborczych. Kurski, prezes upolitycznionej jak nigdy TVP, zapłacił głową za to, że próbował politykować... poza wyznaczoną mu rolą. Sprowadzającą się do tego, że zachwala władzę i opluwa opozycję, ale nie wtrąca się do gry frakcyjnej w obozie rządzącym. Dlatego Jarosław Kaczyński postawił na bezkształtnego Mateusza Matyszkowicza, bo on zapewni realizację pierwszego z tych zadań ale choćby z racji słabej pozycji na wspieranie żadnych frond - choć sam we "Frondzie" pracował - nigdy się nie poważy. Paradoksalnie to prezes - oczywiście PiS a nie TVP - zastopował więc proces, który sam zaczął.
Reparacje od Niemców, reperacja elektoratu
Przyczyną wystąpienia przez PiS akurat teraz po siedmiu latach nieprzerwanych rządów z żądaniem reparacji wojennych od Niemców pozostaje sytuacja wewnętrzna. Kwestia zadośćuczynienia za wojnę skutecznie dzieli bowiem wyborców opozycji i to ona ma dziś problem, podczas gdy zwolennicy PiS pozostają w tej sprawie jednomyślni.
TVP bez Kurskiego
Prezesami Telewizji Polskiej bywali już wybitni reżyserzy jak Janusz Zaorski, kongenialny ekranizator "Matki Królów" Kazimierza Brandysa. Także postaci historyczne jak współzałożyciel nurtu niepodległościowego Jan Dworak. Intelektualiści - choćby Andrzej Drawicz. Wreszcie osobowości, które nazwać można produktami eksportowymi ich formacji: brutalny ale i rzeczowy menedżer Robert Kwiatkowski, pozujący na dobrego gospodarza Ryszard Miazek czy mający ambicje o zasięgu... szerszym niż sama telewizja Wiesław Walendziak.
Władza zbuduje
Faraonowie wznosili piramidy. Komuniści - Pałac Kultury. Pisowska ekipa chce budować hotel sejmowy, chociaż obecny nazywa się... Nowym Domem Poselskim, pochodzi z 1989 r. i niczego mu nie brakuje.
Kosiniak chce na premiera,
Pomiędzy PO i PSL, tworzącymi w latach 2007-15 zgodną jak nigdy w naszej najnowszej historii koalicję rządzącą nabrzmiewa spór o sens przejmowania władzy jeszcze przed wyborami. Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz gotów jest stanąć na czele rządu. Za to przewodniczący PO-KO Donald Tusk uważa, że nie ma sensu przejmować masy upadłościowej przy obecnym stanie kraju i lepiej poczekać na zwycięstwo wyborcze.
Nieoczekiwana zmiana miejsc
Euforyczne komentarze (m.in. Bartosza Wielińskiego z "Gazety Wyborczej") nie znajdują jednak w tym wypadku podstaw. Po pierwsze - do wyborów pozostaje ponad rok. PiS nie po to bowiem przewidział jeszcze dwie podwyżki płacy minimalnej, żeby w głosowaniu powszechnym nie skonsumować ich efektu. Raz już poszedł na wybory przed terminem (w 2007 r.) i je przegrał. Po drugie - dopuszczalny błąd badania wynosi 2-3 proc, podczas gdy świeża sondażowa przewaga Koalicji Obywatelskiej nad Prawem i Sprawiedliwością - zaledwie jeden punkt procentowy.
Jak Terlecki został heroldem opozycji
Do tej pory wystarczała mu rola spikera obozu rządzącego. Wobec nieporadności medialnej Jarosława Kaczyńskiego to szef klubu, a nie partii, ogłasza istotne medialnie komunikaty. Dziennikarze w Sejmie czatują od rana na moment, gdy się pojawi. Chociaż miewa humory, zawodzi ich rzadko. Teraz jednak wicemarszałek Ryszard Terlecki zapowiedział, że jesienią powstanie nowa partia opozycji.
Carte blanche dla Morawieckiego
Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, towarzysząca powołaniu ministra obrony Mariusza Błaszczaka na wicepremiera, że awansowany w ten sposób polityk zdolny jest przejąć wszystkie jego funkcje, odbierana jest jako pierwsze wskazanie co do sukcesji w partii. Ale nie przesądza ostatecznie, że to Błaszczak z czasem zastąpi Kaczyńskiego w fotelu prezesa PiS. Wzmacnia natomiast Mateusza Morawieckiego w roli premiera a być może również przyszłego kandydata na prezydenta.
TVP warta ocalenia
Z Piotrem Sławińskim, byłym szefem Wiadomości (2001-2004) rozmawia Łukasz Perzyna
- Widzimy, jaka jest TVP za rządów PiS. Prezes...









