Tag: wybory

Odnowa czy od nowa

Do skutecznej zmiany na lepsze w polskiej polityce wystarczyć może niewiele: powołanie jednego ugrupowania, które zyska poparcie społeczne na tyle mocne, żeby nie tylko wejść do Sejmu ale uzyskać w nim reprezentację na tyle liczną, że nowego rządu bez jej udziału nie da się powołać. Dysponując taką "złotą akcją" nowi wymuszą na potentatach dotychczasowej polityki zmianę reguł albo sprawią, że odejdą oni w przeszłość. Bo Polska to nie Bułgaria i na kolejne wybory - przed terminem - nie mogą sobie pozwolić ani autokraci z PiS ani salonowi demokraci z PO. Ich zwolennicy po prostu do urn ponownie już nie pójdą.  

Koniec ustawki, powrót nadziei

Istotny okazuje się również komponent z pozoru mało ważny: wymienienie w sondażu trzeciego koalicjanta partii Władysława Kosiniak-Kamysza i Szymona Hołowni wyraźnie zwiększyło poparcie dla tego nowego sojuszu. Nie chodzi wcale o ruch TakdlaPolski! wymieniony w ankiecie przedstawionej respondentom: gdyby na jego miejscu pojawił się poważniejszy partner, jak ruch przedsiębiorców w obronie klasy średniej i odrodzenia Powszechnego Samorządu Gospodarczego lub niezależni bezpartyjni samorządowcy - efekt okazałby się jeszcze mocniejszy. Wyborcy oczekują łączenia się, ale nie pośród fanfar i oskarżeń o zdradę, towarzyszących psychozie, jaką "Gazeta Wyborcza" i partia Donalda Tuska stworzyły wokół jedynej słusznej wspólnej listy.

Walec i koła

czyli wcale nie o geometrii W niedługim czasie z części Konfederacji wyłonili się Wolnościowcy Artura Dziambora jako nowe...

Wybory: pokusa i kontrola

Działania PiS, zmieniające w trybie "last minute" kodeks wyborczy naruszają przyjęte w polskiej polityce zasady. Jednak częścią najnowszej inicjatywy Donalda Tuska, który przeciw temu protestuje, pozostaje upartyjnienie ruchu kontroli wyborów. Dotychczas miał format społeczny, tworzyli go organizatorzy niedawnych akcji ulicznych Komitetu Obrony Demokracji. Teraz ma nim zawiadywać działacz Platformy i poseł Koalicji Obywatelskiej Sławomir Nitras.

Miód i szerszenie

Nawet reakcję Tuska trudno uznać za zmieniającą cokolwiek na polskiej scenie. Jak się wydaje, czas skuteczności podobnych memoriałów minął, a przy tym moment jego upublicznienia - po tym, gdy na Polskę spadły rakiety - okazał się niefortunny, bo zwykli obywatele mają inne zmartwienia niż powodzenie jedynej listy: lęk przed zagrożeniem ze Wschodu, drożyznę, wciąż trwającą pandemię.

Kalendarze i kuglarze

Jarosław Kaczyński nie dlatego zamierza odłożyć o pół roku wybory samorządowe, żeby uniknąć dotkliwej dla PiS sekwencji, że pokryją się z parlamentarnymi, więc osłabią wynik jego partii do Sejmu, skoro wiadomo, że nie ma ona wyrazistych liderów demokracji lokalnej. Chce sprowokować opozycję do ostentacyjnie nieszczerych protestów (bo przecież to kadencje jej ludzi faktycznie wydłuża) i pobudzić awersję obywateli do polityki w ogóle. Wtedy mniej obywateli zagłosuje. A niższa frekwencja sprzyja Prawu i Sprawiedliwości.

Samorząd jak wydmuszka

Samorząd stanie się wkrótce wydmuszką - ostrzegł w trakcie konferencji w sejmowej Sali Kolumnowej prof. Jacek Majchrowski, od dwudziestu lat sprawujący urząd prezydenta Krakowa. Niebawem bowiem okaże się, że wprawdzie ludzie idą na wybory a ich głosy liczy się uczciwie, ale wskazanym przez nich samorządowcom pozostanie wyłącznie dzielenie środków, pozyskanych do władzy centralnej. Zaś ta albo je przekaże albo odmówi.

Francuska lekcja

Trudno zazdrościć naszym rodakom z Francji, z tamtejszym obywatelstwem: w drugiej turze wyborów prezydenckich 24 kwietnia mogą oddać głos na Emmanuela Macrona, który w kampanii pomówił premiera Polski o antysemityzm albo na zaciągającą kredyty w rosyjskich bankach zwolenniczką wyprowadzenia kraju ze struktur wojskowych NATO Mariną Le Pen.

A jednak wybory korespondencyjne

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński udali się pociągiem do Kijowa, by wesprzeć prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, którego kraj walczy z Rosjanami. Donald...

Demokracja przyszła wraz z niepodległością

Wybory odbyły się na mocy dekretu Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego z 28 listopada 1919 r. Głosowanie przeprowadzono w większości okręgów, mimo, że o Polsce mówiono wtedy, że jest jak Łaska Boża... bez granic. Na wielu jej ziemiach trwały jeszcze walki.