Tag: Wybory2020

Człowiek z tubą i gość, co ma dość

Im gorzej w tej kampanii zaprezentowali się politycy – tym bardziej warto zagłosować w wyborach prezydenckich. To paradoks, ale tylko masowy w...

Łgarstwo pięknie zwane fejkiem

Kampania obfituje w brudne chwyty. Być może w ten sposób obaj główni rywale pragną zamaskować niewygodny fakt, jak bardzo są do siebie podobni. Zaś mijanie się z prawdą stało się równie powszechną praktyką wśród oficjeli jak piractwo drogowe - chociaż nigdy władza nie siała na drogach takiego spustoszenia i strachu jak za pięcioletnich rządów PiS. Karierę w sieci robi nagranie szarżującej kolumny Andrzeja Dudy spieszącego na wieczór wyborczy do Łowicza.

Dlaczego Andrzej Duda nie wygrał wyborów w pierwszej turze

Kilkunastoprocentowa przewaga Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim nie zmienia faktu, że urzędujący prezydent odebrał już lekcję pokory. Przecież jeszcze niedawno miał wygrać wybory w pierwszej turze.

Wybory to nie plebiscyt. Dlaczego warto głosować 28 czerwca

Politycy robią wiele, żeby nas do tych wyborów zniechęcić. Ale tego dnia to my mamy głos i prawo, żeby z niego skorzystać. Role się odwrócą: w niedzielę my staniemy się siłą sprawczą, a oni będą nerwowo obgryzali paznokcie przed telewizorami.

Trochę ładniejszy cień Kaczyńskiego

Miał wiele okazji, żeby się usamodzielnić. Ale nie objawił takiej potrzeby. Nie pozbawiony zdolności politycznych, zawierał sojusze ale w sprawach personalnych, przy czym raz wygrywał (odwołanie Macierewicza z MON) kiedy indziej dal się wyprowadzić w pole (niedoszłe oczyszczenie TVP z Kurskiego). Kwestie zasadnicze – imponderabilia, jakby powiedział Józef Piłsudski - go nie interesowały. Żaden polski prezydent nie ubiegał się o reelekcję z równie skromnym bilansem pierwszej kadencji.

Przepis na kandydata

Francuzi mają genialne w swojej prostocie określenie: presidentiable. Oznacza polityka, co do którego można się spodziewać, że kiedyś zostanie prezydentem.

Z czym do Waszyngtonu

W słynnym filmie "Mr. Smith jedzie do Waszyngtonu" w reżyserii Franka Capry główny bohater, choć prostoduszny, doskonale wie, dlaczego udaje się do stolicy. Niedoceniany, wypełnia swoją senatorską misję. Zaskakuje selekcjonerów partyjnych, którzy widzą w nim tylko figuranta.

Herold z naszego podwórka i ordynans z Krakowskiego Przedmieścia

Cała Polska dla dwóch? A kto zadba o 30-35 proc wyborców, którzy duopolu nie akceptują?

Jak młyńskie kamienie

Duda i Trzaskowski wystarczają sobie nawzajem. Odtwarzanie plemiennego podziału okazuje się korzystne zarówno dla PiS jak PO. Nie znajduje jednak uzasadnienia w życiu polskiego społeczeństwa ani kształcie państwa.

Kryzys prezydentury… do przełamania

Wyborcza katarynka kręci się uprzykrzona. Wszyscy robią to samo: spotkania z samorządowcami na wszelki wypadek swoimi żeby nie zadawali niewygodnych pytań, z rodzinami wielodzietnymi wreszcie święta regionalne czasem kwiaty pod upamiętnieniami. Różnic tyle, że jedni jeżdżą autobusem jak Duda inni przemieszczają się żółtym kamperem jak Szymon Hołownia (skojarzenie z yellow submarine?). Brakuje jednak odpowiednika słynnego saksofonu Billa Clintona - symbolu że coś się jeszcze potrafi poza walką o głosy. Stawka jednak pozostaje wysoka. Nie sądźmy jej po ostatnich pięciu czy nawet piętnastu latach.