Tag: Prezydent RP

Duda na pięć kolejnych lat

Andrzej Duda pokonał Rafała Trzaskowskiego, ale pamiętamy, że wiele sondaży wcześniej prognozowało jego wygraną już w pierwszej turze. Zwyciężył w drugiej, co rządzącemu PiS daje kolejne trzy lata niepodzielnej władzy. Chyba, że Jarosław Kaczyński, jak raz już mu się to zdarzyło, ulegnie pokusie walki o zwiększenie puli. Tak, żeby nie układać się już z Jarosławem Gowinem. To wcale nie political fiction. Apetyt władzy rośnie.

50 % plus czyli sokratejski paradoks demokracji

Wyniku wyborów jeszcze nie znamy, ale to, co już pewne – nikła różnica między pretendentami do prezydentury - powinna skłonić polityków do pokory. Zwycięzca będzie mógł pochwalić się poparciem zaledwie do trzeciego Polaka. Slaby to tytul do chwały.

Pięć lat wystarczy

Do jej pogorszenia Andrzej Duda przez pięć lat sprawowania urzędu niewątpliwie osobiście się przyczynił. Mniej poprzez działania, bardziej za sprawą licznych zaniechań.

Lekcja dzielenia, lekcja dodawania

Sondaże, w których Trzaskowski nie tylko zniwelował 13-procentową stratę ale kandydata PiS wyprzedził nie uwzględniają siły deklarowanych przekonań. Duda może liczyć na to, że nie wszyscy nowi zwolennicy pretendenta z PO pójdą do urn.W innym wypadku byłaby to strategia samobójcza. Tyle, że Duda dał się poznać jako polityk ostrożny, nie spieszy się przed Trybunał Stanu, który czeka go, jeśli sam przegra wybory prezydenckie zaś PiS potem parlamentarne.

Nowa pisowa walka klasowa

Andrzej Duda, syn krakowskiego profesora, sam prawnik z doktoratem skrytykował warszawkę. Ale 1 sierpnia na pewno przyjdzie na obchody Powstania grzać się w blasku dawnych bohaterów.

Niespodziewana zmiana miejsc

Wystarczył tydzień - i to ten roboczy, bez weekendu - żeby Andrzej Duda stracił pozycję faworyta wyborów prezydenckich. Płaci za fatalne zaplecze (kolejne lapsusy Adama Bielana), własne błędy urzędnicze (ułaskawienie pedofila) ale przede wszystkim za to, że jest cieniem samego siebie sprzed 5 lat: niespodziewanego zwycięzcy. Nadrabia więc agresją.

Dlaczego Andrzej Duda nie wygrał wyborów w pierwszej turze

Kilkunastoprocentowa przewaga Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim nie zmienia faktu, że urzędujący prezydent odebrał już lekcję pokory. Przecież jeszcze niedawno miał wygrać wybory w pierwszej turze.

Trochę ładniejszy cień Kaczyńskiego

Miał wiele okazji, żeby się usamodzielnić. Ale nie objawił takiej potrzeby. Nie pozbawiony zdolności politycznych, zawierał sojusze ale w sprawach personalnych, przy czym raz wygrywał (odwołanie Macierewicza z MON) kiedy indziej dal się wyprowadzić w pole (niedoszłe oczyszczenie TVP z Kurskiego). Kwestie zasadnicze – imponderabilia, jakby powiedział Józef Piłsudski - go nie interesowały. Żaden polski prezydent nie ubiegał się o reelekcję z równie skromnym bilansem pierwszej kadencji.

Wszystkie plemiona na ostatniej prostej

Kampania wyborcza nie porywa społeczeństwa. Rozgrywanie jej przez partyjnych liderów – bo kandydaci są tylko narzędziem – w konwencji wojny plemiennej wzmaga sceptycyzm obywateli. Oby nie zaowocowało to niską frekwencją, bo właśnie słabość polityków stanowi argument za tym, by ich wymienić.

To nie poligon

Kampania wyborcza jeszcze przed pierwszą turą nabiera charakteru meczu dwóch głównych pretendentów. Chociaż dla Polaków głównym problemem pozostaje wciąż troska o ich własne zdrowie, bo pandemia trwa, a niektórzy epidemiolodzy wróżą nawet jej drugą falę - Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski spierają się o LGBT.