Tag: Ukraina

Gorąca wojna i zimna krew

W konflikcie Rosji z Ukrainą granice "wojny gorącej" zostały przekroczone, chociaż nie ustają wcześniej podejmowane działania hybrydowe i informacyjne ani walka w...

Zachód szuka Ługańska na mapie

Władimir Putin anektując republiki ługańską i doniecką - bo faktycznie do tego sprowadzają się rozstrzygnięcia z ostatnich godzin - zrealizował ważny cel...

Putin, Giedroyc i Kisielewski

Zbankrutowała całkiem koncepcja federacyjna, co uznać musiał sam Piłsudski, podpisując pokojowy Traktat Ryski (1921 r.). Przyczyny fiaska wykazuje prof. Witold Modzelewski w eseju "Polska - Rosja. Rok 1919 - refleksje na minione stulecie": "Budzące się do życia lub wręcz wykreowane elity polityczne Ukraińców, Litwinów i Białorusinów odrzuciły związki z Polską. Więcej, budowały swoją tożsamość na wrogości wobec Polski, a przyszłość widziały jedynie poza strukturami państwa z udziałem Polski. Wtedy zakończyła swoją historię tzw. idea federacyjna, będąca przecież zaprzeczeniem "niepodległości Polski" (albo samodzielny byt państwowy albo niesuwerenny członek federacji, której władze mają nadrzędny charakter). I tak już pozostało do dziś, mimo krótkiego, bo tylko dwudziestoletniego, przyłączenia części ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego do Polski, które później utraciliśmy na zawsze" [2].         

Kłopoty wuja Sama

Amerykańską rejteradę z Afganistanu, największą taką porażkę od czasów Wietnamu, przeprowadził obecny demokratyczny prezydent USA Joe Biden, a przygotował poprzedni, republikanin Donald Trump. Ponad pół wieku temu - chociaż jeszcze się wtedy nie znali - równie zgodnie wymigali się od służby wojskowej w wietnamskiej dżungli. Oczekiwanie, że teraz demokraci serio zabiorą się do karcenia Rosji za Ukrainę, a republikanie im w tym pomogą w Kongresie - to mrzonka. Armia USA dopiero co sromotnie uciekła z Afganistanu. Zaś w latach 90. to Joe Biden jako szef senackiej komisji spraw zagranicznych pomógł Billowi Clintonowi uratować władzę Borysa Jelcyna, zanim ten na swojego następcę w fotelu prezydenta Rosji wskazał Władimira Putina.    

Dzień, w którym wojna nie wybuchła

Środa 16 lutego, kiedy Rosja wedle sprawdzonych jakoby wskazań (podawano nawet godzinę: drugą w nocy) zaatakować miała Ukrainę okazała się niemal takim...

Rozsądek na rubieżach

W polityce wobec reszty Europy Wschodniej od zawsze żywiliśmy rozmaite złudzenia, dotyczy to również najwybitniejszych praktyków polskiej demokracji. Nawet po zamordowaniu przez nacjonalistę ukraińskiego studenta filozofii Myrosława Siczyńskiego w 1908 r. austro-węgierskiego namiestnika Galicji Andrzeja K. Potockiego, Ignacy Daszyński - co relacjonuje w przedmowie do pierwszego po wojnie wyboru jego pism marksistowski ale rzetelny historyk Jerzy Myśliński - "wykorzystał (..) trybunę parlamentu do walki o demokratyczne reformy prawa wyborczego w Galicji oraz równouprawnienie narodu ukraińskiego ("samorząd dla Polaków i Rusinów w Galicji"). Dał wyraz swojej internacjonalistycznej i klasowej postawie, gdy mówił: "Rusinów popieraliśmy dziesiątki lat przeciw szlachcie... Będziemy to czynili nadal..", choć zdawał sobie sprawę, że we wschodniej Galicji, a zwłaszcza na niektórych jej obszarach, mieszkał też znaczny odsetek Polaków i spolonizowanych Żydów. Charakterystyczne, że uzasadniał postulaty narodowościowe socjalistów tym, iż zarówno rząd, jak i Polacy zyskają w Ukraińcach "sprzymierzeńca przeciw Rosji"" [1]. Ludzie odchodzą, rekomendacje pozostają, chciało by się zauważyć...

Sojusz zastępczy ściągnie na nas kłopoty

Związków sojuszniczych szuka się zwykle z silnymi, a w tym wypadku partnerem stać się ma państwo upadłe (Ukraina) oraz dawne mocarstwo nie potrafiące się uporać ze skutkami opuszczenia Unii Europejskiej (Wielka Brytania), bo decyzja obywateli w referendum z 2016 r. zaskoczyła jego inicjatorów.

Kto obroni Polaków z Ukrainy

Wobec zaostrzenia sporu Rosji z Ukrainą oczywistym zadaniem rządu powinna stać się skuteczna obrona Polaków za wschodnią granicą. To obowiązek władzy. Potentatem dyplomacji i tak nie jesteśmy, żeby uczestniczyć w geopolitycznej grze. 

Stadion imienia dowódcy UPA

Stosunki polsko-ukraińskie od dawna cechuje zdumiewająca asymetria. Polski Senat I kadencji zaraz po przełomie ustrojowym bo już w 1990 r. przeprosił Ukraińców za akcję "Wisła" - masowe wysiedlenia ich ludności dokonane przez komunistów po zabójstwie gen. Karola Świerczewskiego przez UPA w zasadzce pod Baligrodem w marcu 1947 r. Powstało w Polsce wiele upamiętnień, również ukraińskiej ludności cywilnej. Sami jednak daremnie upominamy się o godny stan nekropolii Orląt Lwowskich czy uhonorowanie ofiar rzezi wołyńskiej dokonanej przez UPA, przeprosin za nią również się nie doczekaliśmy. Tym razem jednak mamy do czynienia z sytuacją nie tylko symboliczną: 5 marca br. patronem stadionu w przedwojennym polskim mieście wojewódzkim ogłoszono dowódcę formacji masowo mordującej Polaków a przy tym kolaboranta hitlerowskiego.

Kłamstwo wykute w kamieniu

Położona w obwodzie lwowskim Huta Pieniacka pozostaje symbolem męczeństwa ale polskiej a nie ukraińskiej ludności. U schyłku II wojny światowej ukraińska jednostka SS pod niemieckim dowództwem wspólnie z UPA dokonała tam masakry Polaków. W trakcie pacyfikacji wsi 28 lutego 1944 r. zginęło 850 osób, mieszkańców i uciekinierów, szukających pod Lwowem ocalenia z rzezi wołyńskiej. Część ofiar spalono żywcem w stodole. Przeżyło ok. 15 proc polskiej ludności Huty Pieniackiej. Masakra wsi - dziś praktycznie wymarłej - stała się symbolem.