Tag: Jarosław Kaczyński

Wszystkie afery Kaczyńskiego

Doliniarze prascy, aby odwrócić uwagę od własnego myszkowania po cudzych kieszeniach, zwykli wykrzykiwać głośno: - Łapaj złodzieja. Zaś schwytani za rękę mówią: - To nie moja ręka. Żeby było zabawniej, to ulubiona anegdota Marka Suskiego, prawej ręki Jarosława Kaczyńskiego, prezesa partii rządzącej Polską przez niedawne osiem lat.

Krwawe wizje Kaczyńskiego

Zachowanie Jarosława Kaczyńskiego w sejmowym korytarzu objawiające się krwawymi proroctwami oznacza dla opinii publicznej dwie wiadomości naraz: dobrą i złą. Lider partii, która uzyskała najlepszy wynik w jesiennych wyborach i głównej siły opozycji ma wizje. Ale nie są to wizje naprawy Polski ani nawet własnej formacji.

Jesień patriarchy

Bliżej Breżniewa niż Bidena Zorganizowanie przez PiS w piątek 26 stycznia konferencji w sprawie wyborów przed terminem w czasie,...

Państwo macie płacone 

Jarosław Kaczyński obraża dziennikarzy dlatego, że rzeczywiście szczerze ich nie znosi. Bo nad sobą nie panuje. A także dlatego, że nie wierzy w cudzą bezinteresowność skoro sam nigdy w życiu jej nie objawił. Każda z tych trzech odpowiedzi wydaje się zasadna i prawdziwa.

Stalingrad Kaczyńskiego

Reakcja na decyzje nowych władz, dotyczące TVP - najpierw przejęcie programu, potem likwidację stacji - wiele może kosztować Jarosława Kaczyńskiego. Przede wszystkim dlatego, że okazuje się nieskuteczna. Ale również z tego powodu, że ośmiesza go jako pretendującego do powrotu do władzy lidera.

W pogoni za większością

PiS szuka większości, a w sprawie referendum dotyczącego imigrantów - jak dowodzą sondaże - nawet ją znajduje. Za przeprowadzeniem głosowania powszechnego w sprawie relokacji narzucanej przez Unię Europejską opowiada się już teraz 51 proc badanych przez United Surveys [1]. Samemu PiS żaden sondaż nie daje podobnego poparcia. 

Po co Ziobro Kaczyńskiemu

Jarosław Kaczyński głównego planu nie zmienił: zamierza wygrać wybory dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej. Zaś odpowiedź na zawarte w tytule pytanie również da się znaleźć: podgrzewając wewnętrzne swary w PiS prezes spodziewa się, że zaspokoi tym samym oczekiwania dwóch "targetów" jeśli użyjemy języka reklamy komercyjnej: eurosceptyków i eurorealistów - równocześnie. Euroentuzjaści zaś i tak zagłosują przecież na Koalicję Obywatelską (PO z przystawkami) i Polskę 2050 Szymona Hołowni.

Pieniądze albo większość

W roli ministra obrony Macierewicz - głównie ze względu na swoje postesbeckie i proradzieckie kontakty opisane m.in. przez Tomasza Piątka - gorszył sojuszników z NATO. Z kolei Ziobro jako minister sprawiedliwości przeszkadza Unii Europejskiej, którą zresztą otwarcie kontestuje, nie przejmując się stanowiskiem mgławicowej Zjednoczonej Prawicy, do jakiej jego własna partia, kanapowa Solidarna Polska wciąż przynależy, chociaż pierwsze skrzypce gra tam PiS.

Nawet górników prezes nie szanuje

Gdy Jan Paweł II objeżdżał Polskę, w każdym miejscu powiedział coś dla danej grupy społecznej pokrzepiającego, a jego słowa zwrócone do młodzieży na Westerplatte rezonują do dzisiaj. Kiedy teraz "w trasę" ruszył prezes partii rządzącej Jarosław Kaczyński - obraził polskie kobiety w tym samym Ełku, w którym kiedyś Papież ujmował się za biednymi, pamiętnymi słowami, że w Polsce dla nikogo nie może zabraknąć dachu nad głową, ani chleba na stole. Wcześniej szef PiS zraził do siebie nawet górników z Solidarności, chociaż resztówka legendarnego związku wydawała się całkiem mu oddana.

Co powiedział Kaczyński… i dlaczego w Radomiu

Dowiedzieliśmy się od Jarosława Kaczyńskiego, że część samorządów przeciwstawia się państwu. Prezes rządzącej formacji nie jest wielbicielem istniejącej Konstytucji z 1997 r. Jako prawnik jednak wie, że ona obowiązuje. I stanowi, że samorząd tworzą wszyscy mieszkańcy. To oni więc mogliby powiedzieć "państwo to my". Ale jednak tego nie robią. Logiką, zawartą w tych słowach, kieruje się rządząca partia, chociaż w wyborach przed trzema laty poparło PiS niespełna 44 proc głosujących, czyli przy uwzględnieniu absencji ponad 38 proc obywateli, co do urn nie dotarli - niecałe 27 proc czyli niewiele ponad jedna czwarta Polaków. W demokracji zaś obowiązuje zasada prawdy względnej, nie zaś reguła, że monopol na nią zyskuje ten, kto wybory wygrywa.