Tag: Jarosław Kaczyński

Pobratymcy

Sojusz PiS z postkomunistami nie zrodził się z meandrów arytmetyki sejmowej lecz z powinowactwa nawyków i idei. Jarosław Kaczyński nie ma prawa jazdy, Włodzimierz Czarzasty też zawsze korzystał z samochodu służbowego. Prezes PiS miał czterdziestkę gdy pierwszy raz wyjechał na Zachód obecni liderzy Lewicy też kisili się wtedy w "demoludach". Także wyborca jednych i drugich niewiele się różni: nieufny, pełen uprzedzeń, nastawiony roszczeniowo i przekonany o własnej krzywdzie.

Kaczyński sprzedał konkurentom własny kłopot z Europą

Podobnie zakończyła się niesławna "koalicja koryto plus" PiS z Platformą Obywatelską-KO w kwestii podwyżki uposażeń własnych tj. poselskich a przy okazji ministerialnych: prof. Terlecki najpierw dogadał się zakulisowo w trybie topsecret z szefem PO-KO Borysem Budką, potem obie pozornie zwaśnione partie w Sejmie wspólnie przegłosowały co chciały, zaś po korytarzach Barbara Nowacka paplala ile wlezie, że trzeba było przyznać pensję pani prezydentowej bo jej nie miała, aż na koniec w blasku jupiterów wicemarszałek Terlecki wszystkie te misterne ustalenia po prostu ujawnił, czym Budkę skompromitował tak, że aby zachować posadę szefa partii PO musiał on oddać funkcję szefa klubu Cezaremu Tomczykowi, który zresztą następcą okazuje się fatalnym. W trakcie gry wokół funduszu odbudowy objawił bezradność dziecka. PiS robił, co tylko chciał.

Wolta Gowina i cena spokoju Kaczyńskiego

Deklaracja Jarosława Gowina, że stabilna większość do rządzenia tworzyć się może wyłącznie w kręgu Zjednoczonej Prawicy przesuwa w sferę political fiction możliwość...

Koszmar prezesa

Nie lubię poniedziałku - może teraz powiedzieć Jarosław Kaczyński. Koszmarny sen prezesa PiS nagle i niespodziewanie stał się rzeczywistością. Jednego i tego samego dnia sąd wypuścił na wolność Sławomira Nowaka, byłego ministra i prawą rękę Donalda Tuska oraz unieważnił zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na przejęcie Polska Press przez Orlen z rąk niemieckiego koncernu z Pasawy.

Herold. Dlaczego Terlecki pozbyłby się koalicjantów

Terlecki stwierdził, że gdyby to od niego zależało - w ogóle by się koalicjantów pozbył. W najmniejszej mierze adresowane jest to do Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry oraz Porozumienia Jarosława Gowina. W większym stopniu - do opozycji, która wie, że PiS pozostaje lepiej od niej przygotowany do wyborów przed terminem. W znacznym wreszcie - do masy poselskiej i aparatu partyjnego. Oto twardy lider - chciałoby się powiedzieć. Drugi dziś po Kaczyńskim w hierarchii pisowskiej wicemarszałek Sejmu pokazuje, że słabnięcie prezesa nie oznacza poluzowania dyscypliny. I że będzie komu jej przyplinować.

Po łapach czyli pedagogika Terleckiego

W trakcie bezpośredniego spotkania Jarosław Kaczyński zażądał od Zbigniewa Ziobry poparcia unijnego Funduszu Odbudowy jako warunku pozostania Solidarnej Polski w klubie PiS. Po tym jak ziobryści zagłosowali wraz z opozycją za tym, żeby wicepremier Piotr Gliński wytłumaczył się w Sejmie z wydatków na inny fundusz, rekompensujący instytucjom kultury straty z powodu pandemii - wicemarszałek i przewodniczący klubu Ryszard Terlecki zapowiedział, że dostaną za to "po łapkach".

Rondo Kaczyńskiego

W powieści Kazimierza Brandysa "Rondo" bohater żeby chronić ukochaną przed niebezpieczeństwem wiążącym się z udziałem w prawdziwym ruchem oporu powołuje na jej użytek całkowicie fikcyjną konspiracyjną ogranizację. Ta jednak zaczyna żyć własnym życiem, a w końcu... wydaje na niego wyrok śmierci.

Jarosławów dwóch, deficyt powagi i koalicja smutasów

Fredrowskie klimaty zdominowały polską politykę, chociaż zemsta jest tu nie za mur graniczny, tylko za nieudane wybory pocztowe. Operetkowe przedsięwzięcia opozycji ilustrują...

Gowin i plastusie

Wicemarszałek Sejmu i zwierzchnik parlamentarzystów PiS Ryszard Terlecki naprowadza na przyczyny odgórnej destrukcji Porozumienia: koledzy rozmawiali z opozycją za naszymi plecami, nie możemy pozostawać wobec tego pobłażliwi. Doktryna Terleckiego polega na wymierzeniu politykom postępującym w ten sposób ciosu na tyle dotkliwego, żeby nikt inny już nie próbował dogadywania się z opozycją na własną rękę. Przykład Gowina ma podziałać odstraszająco na innych potencjalnych dysydentów.

Trochę szachów, trochę arytmetyki

W trakcie czwartkowego spotkania u marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego z udziałem wszystkich klubów i kół z wyjątkiem PiS, przedstawiciele senatorów niezależnych wbrew oczekiwaniom nie zobowiązali się, ze nie zagłosują za kandydaturą pisowskiego wiceministra Piotra Wawrzyka na Rzecznika Praw Obywatelskich, chociaż można się było tego spodziewać, skoro współtworzą demokratyczną większość zawiązaną po wyborach sprzed półtora roku. Z kolei senatorowie Lewicy ogłosili, że jeśli Wawrzyk zostanie wybrany głosami kogoś ze wspomnianej koalicji (bo poparcie PiS nie wystarczy), uznają, iż demokratyczne porozumienie senackie przestanie istnieć.