Tag: PiS

Likwidatorzy czyli kto potem utrzyma Polskę

Zmiany, wprowadzane przez PiS nie oznaczają tylko wygaszania górnictwa aż do ostatniej kopalni do 2029 r. ani postępującego osłabienia rolnictwa, skoro jedne hodowle zostaną zakazane, a inne staną się nieopłacalne, przetrwa zaś tylko ich zagraniczna konkurencja. W połączeniu z postępującą pauperyzacją inteligencji (zimna wojna rządu z nauczycielami i spór z lekarzami, którego nawet COVID nie przerwał) oraz przejmujących jej dawne funkcje społeczne przedsiębiorców - przyniosą dominację odbiorców świadczeń społecznych, głosujących w przeważającej mierze na partię rządzącą.

Tęczowi i dwulicowi

Władzy trudno przyjdzie wytłumaczyć własnym wyborcom, dlaczego podsyca zimną wojnę z zagranicą w sprawach ideologicznych (jak LGBT) a ustępuje na potęgę tam, gdzie chodzi o kwestie konkretne: ograniczenie hodowli w Polsce czy zamknięcie wszystkich kopalń do 2049 r. Stracą na tym grupy społeczne, w których PiS cieszył się największym poparciem.

Wygaszanie kopalń

czyli PiS robi to, czego bali się liberałowie Decyzja PiS o likwidacji górnictwa podobnie jak ograniczenie hodowli -...

Czterech facetów po przejściach

Umowy, której podpisali, nawet nie ujawniono. Wiadomo, że zawiera podział pieniędzy z subwencji czyli z podatków od obywateli: kanapowi koalicjanci PiS, Porozumienie Jarosława Gowina oraz Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry dostaną po 2 mln zł rocznie.

Porozumienie ponad problemami

Po tygodniu absorbowania opinii publicznej swoimi sporami wewnętrznymi rządzący ogłosili porozumienie. Przetargi temu towarzyszące odwracały tylko uwagę od powszechnych kłopotów. Pandemia zbiera rekordowe żniwo, trwa spór z rolnikami, zaczyna się gotowość protestacyjna w zbrojeniówce, z górnikami władza się dogadała, ale nie wiemy, czy zgoda przetrwa, bo musi ją potwierdzić Komisja Europejska.

Kapuściane głowy

czyli kto woli norki od rolników Głowy kapusty ustawili przed Sejmem uczestnicy protestu hodowców przeciw likwidacji farm futerkowych...

Polityka jako gra błędów

Gdyby odrzuciły "piątkę Kaczyńskiego", upadłaby wobec sprzeciwu Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i wstrzymania się od głosu Porozumienia Jarosława Gowina. Rządu praktycznie już by nie było, podobnie jak pisowskiej większości zdolnej go powtórnie wyłonić.

Dzień skorpiona

Jarosław Kaczyński uprawia już politykę w sposób dokładnie taki, za który krytykował AWS-UW, SLD-PSL oraz PO. Zawiązał wirtualną koalicję, a gdy jej partnerzy urośli - absorbuje uwagę opinii publicznej wypowiadaniem im sojuszu. A dramatyczne problemy kraju czekają na rozwiązanie. Być może PiS odwraca uwagę od faktu, że sobie nie radzi z pandemią, sytuacją w górnictwie ani upadkiem gospodarki.

Ziobro albo kasa z Europy

Prezesowi PiS wcale nie zależy na zwierzętach, przecież miał na to pięć lat, a wcześniej jeszcze dwa, żeby wprowadzić chroniące je regulacje i to mądrzejsze niż obecna, służąca zagranicznym konkurentom polskich hodowców ustawa antynorkowa. Nie obstaje też przesadnie przy bezkarności urzędników, widać przecież jak traktuje podwładnych. Na obecną wojnę z "koalicjantami wewnętrznymi" Jarosław Kaczyński poszedł po to, żeby pozbyć się z rządu Zbigniewa Ziobry. Prezes jest bowiem przekonany, że przez ministra sprawiedliwości stracimy środki z zagranicy, bez których gospodarka nie wyjdzie z kryzysu.

Lepiej późno niż wcale czyli przypomnieli sobie o ludziach z PGR

Podczas sejmowego briefingu wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda zapowiedział ustawę, wychodzącą naprzeciw potrzebom mieszkańców terenów postpegeerowskich. Zawierać ma zarówno ulgi...